Siedzac na swym koniu, broczac koncem wloczni w wiosennym blocie z nudow, wojownik zauwazyl cos poruszajacego sie na szczycie bankowego dachu, stojacego tuz przed nim. Rozejzal sie po osobach stojacych dookola niego, a takze po najemnikach. Nie zauwazyl na ich twarzach niczego dziwnego.... Z mnozacych sie cieni po chwili ostal sie tylko jeden.
*w poblizu rozlegl sie oglos naciaganej cieciwy, i swist lecacej strzaly*
Wojownik po poteznym uderzeniu spadl z konia jak worek kamieni, a jego cialo poczelo stawiac opor przed proba powstania. Jego umysl stal sie lekki, a jego mysli odplynely, wzbily sie ponad cale miasto... Cala
przestrzen dookola niego nabrala dziwnego szarego koloru. Ludzie przechodzacy obok powolnymi ruchami snuli sie jak duchy a za nimi pozostawaly dlugie rozmazane smugi...
Rozkojazony spojzal na lawke, gdzie przesiadywal w tym czasie polork palacy fajke. Postac nagle zamienila sie w demoniczna zjawe usmiechajaca sie szyderczo do niego. Z lekka odraza na twarzy swe rozmajaczone oczy skierowl ku koniowi. Lecz zamiast swego wiernego wierzchowca ukazala mu sie postac wielkiego dwuglowego smoka ryczacego swymi paszczami, oraz klapiacego nimi....
Po chwili bohater ocknal sie jakby po jakims brutalnym uderzeniu w twarz.
Mezszczyzna powstal ociezale, rozejzal sie ponownie po okolicy... Wszystko wydawalo sie normalne, gdy wtem do jego uszu poczely dochodzic dziwne slowa...
-Na co czekasz..? -Idz juz... -No dalej...
Obolaly od upadku, oparl sie na swej wloczni i podazyl za dziwna zjawa wedrujaca posrod ludzmi, az za bramy miasta gdzie rozplynela sie w powietrzu. Rozejzal sie dookola. Odwrocil sie za siebie, lecz nie spostrzegl niczego co by przykulo jego uwage. Odwracajac sie spowrotem plecami ku bramom miasta przed swa twarza zastal wielki szeroki usmiech wlasnego siebie, lecz to nie bylo lustro, tylko.... on sam.
-Czy teraz latwiej ? Odezwala sie postac.
-Ale kim ? Kto ? Jak ?
-Jestes w wielkim niebezpieczenstwie.
-Musisz odszukac wskazowki
-By znalezc miejsce ktore jest Ci pisane
-Wskazowki ?
-Od tego zaleza twoje losy ! -Twoje... -Nasze !
-Ale...
-Udaj sie czym predzej do przekletego miejsca ktore niegdys dawna osada yew było...
W momencie gdy jego przewodnik sie rozplynal, jego piers przeszyl straszliwy bol, jakby jego serce rozcinano na dwie polowy. Wojownik padl na kolana, i siarczyscie splunal krwia, ktora rosprysla sie na ziemy jak zdechly szlam.
Ciagle trzymajac sie swej piersi, powstal z trudem, i podazyl do miasta po swego wiernego wierzchowca.
Gdy dotarl do starych ruin dawnej osady, w jego nosdrza wdarl sie straszliwy fetor zgnilizny, i zapach rozkladajacych sie zwlok. Jego piers ponownie przeszyl bol, ktory nasilal sie wraz ze zblizaniem sie do przepowiedzianej wskazowki. W momencie gdy odwaznie wkroczyl na teren bylego banku, zewszad poczely wychodzic Cienie, ze swymi piskliwymi glosami rzucajac sie na bohatera. Ledwo wymachujac bronia, przedzieral sie przez zastepy potworow, az w koncu dotarl z pomoca swej duszy do skarbca, gdzie odnalazl pierwsza wskazowke.
*przewodnik wskazal wlocznia ksiege lezaca na ziemi*
-A teraz udaj sie do miejsca ktore przed promieniami swiatla ukryte jest. -Do miasta boga wojny.
Nie namyslajac sie dlugo, mezszczyzna galopem podazyl do portu, skad po krotkiej podrozy dotarl do Valstori. Tam jego przewodnik, jego druga plowoa duszy przejechala przez cale miasto wprost do wskazanego miejsca, o dziwo nie zwracajac zbytniej uwagi ludnosci.
-O to druga wskazowka.
-A teraz szybko ! -Nie mamy czasu !
Pustynia to straszne miejsce do zycia, praktycznie jest to nie mozliwe, lecz jest takie jedno miejsce gdzie zycie pustynne zamienia sie w lepsze niz jakiekolwiek inne.
Po kolejnej swej podrozy, oczom wojownika ukazala sie swieta kapliczka, kapliczka zycia posrod piaskow pustyni. Pomimo dookola panujacej suchosci i pragnienia wszystkich istot trawa dookola swietego miejsca byla mokra jakby zaraz po letnim deszczu. Bohater otarl swe usta z wlasnej krwi, poczym ostroznie wszedl na plyty oltarza.
"Nie wszystko ankh co jego symbol nosi !"
*mezszczyzna upadl na kolana pod wplywem bolu w piersi, a jego konczyny nagle znieruchomialy*
Jego oczy staly sie metne az w koncu zaszly gleboka czernia, ogarniajac tylko sama kapliczke. Dookola calegoo oltarza poczely wydobywac sie piekielne plomienie, palace konczyny bohatera swym cieplem.
-Zanim ten kto z problemem do mnie przychodzi, wartosc swa okaze...
-Domaga sie... ofiary.
Jego plecy, jak i reszte ciala przeszyl niesamowity bol, jakby cos rozrywalo jego cialo od srodka. W momencie gdy juz mial mdlec, przybral postac demona...
-Zobacz kim naprawde sie stales, kim naprawde jestes teraz !
-Widziec prawde zdolales !
-Nie...!
-Wybierac musial bedziesz !
-To nie moze byc prawda !
*pokrecil wielkim lbem*
-Wyboru kiedys dokonasz. -Wybierz. -Mina wszystkie choroby, lecz minie i uczucie !
-Chce...
-Sam o swoim losie zadecydujesz, w sposob tak prosty, namacalny !
*przewodnik roplynal sie, i wsiakl w ziemie jak woda, a jego zbroja obrocila sie w pyl ktory po kilkukrotnym zawirowaniu rozwial sie we wsyztskie strony*
Wojownik pod postacia bestii kleknal, i spucil glowe nie wiedzac co czyni, co rzec, gty wtem wszystko ucichlo. Jego cialo spowrotem wrocilo do normalnosci, ogen sniknal a sama kapliczka ucichla jak gdyby nic sie nie dzialo.
Bohater rozumiejeac, i pamietajac swoj wybor, nabral wielki odech, o dziwo nie czujac juz bolu, za to jakby wiecej miejsca, jakby bylo mu lzej. Lecz nie byl to efekt tylko wyboru... Jego prawdziwa dusza zostala podzielona, a wybor dotyczyl ktora polowa ma pozostac.... Ciezkim i zmeczonym krokiem zblizyl sie na wierzchowca. Z trudem wsiadl na konia i powolnym galopem podazyl do swego domu, wciaz myslac nad swym wyborem....
Oczywiscie bardzo dziekuje za swietna zabawe, oczywiscie nie obylo sie bez malych zgrzytow, ale co to by byla za zabawa gdyby wszystko szlo tak gladko ;) Oby wiecej takich ^^ :*
PS. Temat byl pisany o poznej godzinie, wiec prosze wybaczyc literowki ;)
SCREENY(^_^):
http://img291.imageshack.us/img291/8971/1oh8.jpg
http://img86.imageshack.us/img86/4898/3mw2.jpg
http://img163.imageshack.us/img163/5922/4eb0.jpg
http://img163.imageshack.us/img163/4055/6gp2.jpg
http://img86.imageshack.us/img86/6978/8ib5.jpg
http://img332.imageshack.us/img332/268/10ce7.jpg
CytatOczywiscie bardzo dziekuje za swietna zabawe, oczywiscie nie obylo sie bez malych zgrzytow, ale co to by byla za zabawa gdyby wszystko szlo tak gladko ;) Oby wiecej takich ^^ :*
Żebym ja Ci głowy nie rozgrzytnął o coś twardego! ;)
Dzięki za zabawę, było bardzo miło. 8)
Cytat: "Aruvin"Żebym ja Ci głowy nie rozgrzytnął o coś twardego! ;)
Dzięki za zabawę, było bardzo miło. 8)
No cos ty Aruvinku, przeciez wiesz ze ja tak lubie ;)