Grajcie fanfary, radujcie sie niebiosa, zastepy wszelakie co sklonne do radosci, bawcie sie i tanczcie bo nastal dzien radosny. Nad Karaath, osada w czerwieni skapana, zrodlo szczesliwosci sie narodzilo i przez wieki wiekow strumieniem swym oblewac bedzie dwoje mlodych ludzi. Domek symbolem Jaskolki naznaczony, ptaszka malego acz o wielkim sercu, wypelnil dzis swe mury goscmi znamienitymi. Zjechali sie zatem nie wedlug kolejnosci:
Burmistrz osady Karaath, swego juz wieku wladca mocy natury, co w naturze ogladac lubi wszystkie jej twory lacznie z kobietami – Arcan Damarre.
Wspolmieszkaniec Karaath, ten co z cienia podgladac lubi nie tylko kobiety – Mores.
Niezwykle waleczny i wesoly, bliski (bardzo) przyjaciel (bardzo) Moresa, co szczegolnie uwydatnia sie podczas wszelakich uczt – Borgil Nas'Nagnar.
Gnijacego dziecko Netherila co twarz swa czarna, brzydka i mroczna skrywa w cieniu mrocznej jak mrok szaty – Darthar D'aelthar.
Pogromca wszelakich bestii i tworow nieumarlych, prawie tak mroczny jak wyzej wymieniony – Quarion Xiloscie.
Swiadkami zas byli i sie stawili:
Nieskazitelnej i niespotykanej urody (co przycmic panny mlodej oczywiscie w tym opowiadaniu jednak nie moze ), wladajaca w rownym stopniu bronia biala jak i magia – Kareena
Czerwonowlosy wygnaniec podziemnego miasta, co krwia wrogow znaczy swa sciezke i wszelakie bestie poskramia – Torin Xuil'dren.
I wreszcie, grzechem pomieniecie go by bylo – Boski wyslannik, ten w ktorego dloniach moc karania pana mlodego ... tfu... wiazania na wiecznosc wiecznie zakochanych lezy, dla ktorego sciezki gwiazd zawsze otworem stoja i zlaczonych miloscia wskazuja – Mistrz Ceremonii Slubnych.
Staneli juz wszyscy, w wielkiej pieknej sali, swiecami oswietlonej, aksamitami wylozonej – slowem, dostosowanej ponad norme nawet do okazji. Na srodku para mloda, za nimi zas swiadkowie co swietliste pierscienie w rekach swych dzierzyli, a wokolo wszystkich zaszczyceni zaprosinami. Mores z Borgilem wytrzymac nie mogli i miast zachwycac sie doskonala harmonia tych co slubowac wiernosc beda, zajmowali sie soba. Rzec by mozna bylo, ze gdyby nie powinnosc ich tu sprowadzona, sami daliby kolejne zlecenie Mistrzowi Cceremonii. Ten zas siedzial na przygotowanym dlan tronie i szczerym spojrzeniem obdarzal zgromadzonych, raz po raz usmiechajac sie dobrotliwie, obserwujac przy okazji zachowania obecnych w zamku. Niekiedy nawet mocniej sie usmiechal, a oczy mu sie swiecily w momencie gdy spogladal w strone zajetych soba mlodziencow, ale czy robil to z politowania czy innych pobudek – sami Bogowie stwierdzic tego nie moga. Arcan, co z trudem przedarl sie przez natury lono i ledwie na ceremonie zdazyl raz po raz lypal na pare mloda ochoczo zachecajac ich do spelnienia wszelkich powinnosci malzenskich ( im szybciej – tym lepiej – ku uciesze tlumu ).
Kapoer z Divianna wpatrzeni zas w siebie stali jak zakleci, wiezami niewidocznymi skuci, gdyby mogli nie zwrcaliby uwagi na zabawy przyjaciol. Jako gospodarze jednak wytrzymac musieli, a panna (jeszcze) Cabrini patrzac slodkim wzrokiem, sciskala swa dlon delikatna na pewnej wysokosci ( mniej wiecej jak sie odziela gorna polowa ciala od dolnej ) i z niezwykla subtelnoscia prosila gosci o spokoj.
W takich wesolych i swiatecznych nastrojach wszyscy oczekiwali na rozpoczecie ceremonii. Kiedy wstal Mistrz, ruchem swym reki zamaszystym jak ojciec przyciagnal swe dzieci do siebie. Rozpoczal swa swieta formule, ta sama ktora przyrzekali sobie przed wiekami pierwsi kochankowie (trwalosc formuly miala gwarantowac trwalosc zwiazku – przyp. Kronikarz ). Kiedy doszedl do kulminacyjnego momentu, Divianna i Kapoer zlapali sie za rece, tak silnie, jak silne bylo ich uczucie (w tym momencie cos prawdopodobnie chrupnelo). Nastala cisza. Za plecami slychac bylo nieliczne szepty. Przytoczyc warto kilka z nich:
*Mores, kiedy pojdziemy na gore?*
*Alez oni pieknie wygladaja....*
*Beda sie dzis bzykac ?*
*Szybciej szybciej, gorzko gorzko !*
Chwila napiecia narastala. Na szczescie, nikt nie mdlal. Szepty nie ucichaly. Az wreszcie, wypowiedzieli sakramentalne TAK !. Wnet uniosly sie okrzyki, toasty i oklaski. Radosc zamieszkala w tym domu na dobre, a Div i Kap mogli przypieczetowac swoj zwiazek namietnym pocalunkiem. Wszyscy wpatrzeni w mloda pare, wolac poczeli, aby nie przestawali, Darthar jedynie, bo byl nieletni, twarz swa w kapturze skryl i patrzec na to nie mogl, gdyz mu wyzsza instancja dawno temu zabronila.
*Kolejne strony kroniki sa zapelnione roznego rodzaju bazgrolami i nic nie przedstawiajacymi rysunkami, co tez moglo swiadczyc o dluzszej i malo roznorodnej scenie jaka odbywala sie w zamku...*
Kiedy juz pieczec na wieki przyklejona zostala, wszyscy zyczenia Panstwu Vis'Agon skladac poczeli. Nastepnie zaplate .. tfu.. prezenty wreczyli i w ogolnym szczesciu naraz pograzyli. Wtedy na srodek Maz Divianny wyszedl i rzeczac, ze pilne sprawy go wzywaja ulotnil sie wraz, nie wyjasniajac przyczyny ni slowem. Panna Mloda ze szlochem szukac Meza zaczela, jednak goscie wiedzac, ze juz tu go nie znajdzie, rzucili sie do niej z pomoca swa szczera i lzy z jej twarzy, ustami swemi ocierac zaczeli. Trwalo to mniej wiecej tyle ile nakladanie pieczeci o czym swiadcza ponowne i liczne rysunki w kronice. Po nich, nastapil juz tylko malutki dopisek.
I ja tam bylem, miodu zadnego nie pilem, panne mloda pocieszalem i znakomicie sie bawilem...
Przepraszam za literowki ;)
Musiało być fajnie. Gratuluję.
ciekawe
super opisane a slubik roxal :D
Wyjde z paki to pozabijam wszystkich calujacych zone mojej postaci :evil:
ladnie opisane ;) slub tez niczego sobie ;)
opisane ladnie moze byc :)
:mrgreen:
Cytat: "VoDo"super opisane a slubik roxal :D
A komus to sie nie chcialo logowac ze slabszego kompa:P
Marv bardzo ladnie opisane:) nic dodac nic ujac.
Wielkie dzieki i ogromny buziak :*** dla Trolik za przeprowadzenie ceremoni. Spisala sie na medal ;)
Ubaw po pachy, zarówno na ślubie jak i czytając opis :D
Mistrz Ceremonii wypiera się uwięzenia Kapoera :]
Cytat: "Jaskolka"Cytat: "VoDo"super opisane a slubik roxal :D
A komus to sie nie chcialo logowac ze slabszego kompa:P
Aaaa zdaje Ci sie tylko ............;p
Marv, miałem Ci właśnie zwrócić uwagę, że się ostatnio obijasz z opisami :cool:
A co do ślubu... Gratulujemy...
*w imieniu Nekromantów wręcza śliczny, słodziuchny koszyk takich małych i średnich różowych i niebieskich kwiatków*
Co by sam Netherill nad Waszym związkiem czuwał :twisted:
Ladne. Mozna sie poczuc jakby sie tam bylo :smile:
Taki opis to mi sie podoba. Choć musiałem troche pocztac. Tak dalej.
Kap a co z Nali? ;)
Nali nie odzywala sie ani na ircu ani w grze ani na gg ani na koma od 1,5 roku. Tzw. MIA. Missed in action.
olales Nali ? ;P
heheZNF!!!!
zona not found ;P
ja moge byc Twoja zona :cool:
Ty jestes moja byjacz ;)
Patrol wracaj obiboku do zmywana i prasowania a nie sie po forach panoszysz z kolegami!
A z toba Kapec jeszcze pogadam :evil:
CytatPatrol wracaj obiboku do zmywana i prasowania a nie sie po forach panoszysz z kolegami!
Znaj swoje miejsce! :D
I kto to mówi :roll:
A tak poza tym, Wszysttkiego najlepszego nowej parze na serverze :twisted:
Same pantofle w tych Szatach :/
I kto to pisze :mrgreen:
Cytat: "PatroL"ja moge byc Twoja zona :cool:
Cytat: "Kap"Ty jestes moja byjacz ;)
No prosze...to juz wiem gdzie sie szlajasz zamiast do domu przychodzic.
*szuka kajdanek i pejcza*