-Yuviel, szyjesz z ognistej skóry? – zapytałem.
-Tak, ale nie wyjątki. – zachichotała Yuviel.
-No to mam dla Ciebie zamówienie...6 czapek i 6 par rękawic.
-Robi się.
Była ciemna noc, siedziałem w banku Yew, gdy Yuviel zaczęła kroić skórę, a następnie szyła z niej różne kształty. Zapatrzyłem się w okno... a tam z ciemności wyłonił się dziwny zwierz, potwór, czy jak to nazwać. To coś było podobne do mrówkolwa, lecz było całe szare. Wybiegłem z banku i zacząłem gonić to coś. Było bardzo szybkie i uciekło mi z oczu.
-Drog! Cóż to było!? – zapytała ze strachem Yuviel.
-Nie wiem, wiem tylko, że to coś jest bardzo szybkie.
Pobiegłem do banku, a tam zobaczyłem dwóch bankierów. Rozmawiali ze sobą o jakiejś bestii.
-Panowie może wiedzą co to było? – zapytałem.
-To była bestia bez nazwy. – szeptał jeden z bankierów.
-Widzieliście kiedyś coś podobnego?
-Tak... moja rodzina boi się wychodzić w nocy z domów, wielu śmiałków chciało to zabić, lecz bez skutku. Bardzo szybko się rozmnażają, a jeszcze szybciej biegają. – powiedział drugi bankier.
-To jest tego więcej? Szybko biegają... już to widziałem. – uśmiechnąłem się.
-Są gniazda z tym robactwem, na wschód od Yew.
-Nie, nie, nie prawda! Gniazdo jest na zachód od Yew! Odwróć mapę stary głupcze. – odpowiedział drugi człowiek.
-Nie, nie! Na wschód! – wykrzyczał bankier.
-Dobrze panowie... pójdę na zachód sprawdzę co tam słychać.
-Panie, nie idź tam! Zginiesz w męczarniach! Zeżrą Cię żywcem!
-Mój pan mi pomoże, no i na pewno mój ścierwojad.
-Dam radę... – odrzekłem
-No dobrze, powodzenia! – odpowiedział jeden z bankierów.
-Dasz radę! Wyrzniesz to ścierwo! Będziemy mogli wychodzić z domów jak słońce zajdzie.
-A tak na marginesie jak ma pan na imię?
-Droghey Gloow – odrzekłem z dumą
-Zapamiętamy pana – powiedział bankier
Wziąłem potrzebne zioła, założyłem lepszą zbroję, nakarmiłem żuka i wyruszyłem w stronę zachodniej bramy... Szukałem tego ścierwa około dwóch godzin. Dochodziłem do wybrzeża, a tu może 5 stóp ode mnie wynurza się z ziemi... to coś, ta szara bestia.
-Dziś nadszedł Twój dzień! Umrzesz!
Wskoczyłem na żuka i kopnąłem go w pancerz.
-Corp Por! – krzyknąłem
Wycelowałem zaklęciem w bestie, lecz ona dalej stała. Po chwili zobaczyłem przed sobą olbrzymią kończynę. Bach! Zrzuciła mnie z żuka. Leżałem przez chwilę, myślałem, że to coś mnie pożre, tak jak opowiadali bankierzy. Potwór pochylił się nade mną, otworzył paszcze i już chciał mnie pożreć, lecz w tej chwili mój wierny żuk rzucił się na niego. Szybko wstałem. Po chwili znowu wykrzyczałem słowa.
-Corp Por!
Bach! Potwór upadł na ziemie. Podszedłem do niego i wbiłem sztylet w głowę bestii. Pociekła żółta krew. Usiadłem na żuka uleczyłem się i wyruszyłem w dalszą drogę. Pomyślałem przez chwile, postanowiłem przywołać żywiołaka. Poszedłem dalej... wyskoczyło jeszcze z pięć takich stworzeń, lecz mój podwładny poradził sobie z nimi. W oddali zobaczyłem ostatnią sztukę. Była ona większa od reszty o wiele większa...
Zabijcie to ścierwo! – krzyknąłem do żywiołaka.
A ten rzucił się na bestie. To wszystko działo się bardzo szybko, w paru chwilach z mego żywiołaka został pył. Bestia spojrzała na mnie czarnymi ślepiami i ruszyła do ataku. Uciekłem... Stanąłem przed bramą i rozmyślałem jak to coś zabić. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Wybiegłem zza drzewa.
Corp Por! – krzyknąłem. Bach bestia dostała lecz nic jej się nie stało goniła mnie dalej
An Ex Por! Corp Por!. Po drugim razie bestia zachwiała się lekko. Kal Vas Flam! Całe ścierwo zapłonęło czerwonym ogniem. Wszędzie rozchodziła się mgła. Zeskoczyłem z żuka i wolnym krokiem podszedłem do ciała ofiary. Została z niej tylko czaszka, podobna do czaszki balrona. Zdjąłem czapkę i założyłem ową czaszkę na swoją głowę. Dumny pobiegłem w stronę Yew, aby opowiedzieć całą historię bankierom...
A tu kilka screnów.
http://img373.imageshack.us/img373/6180/bestiadi1.jpg
http://img373.imageshack.us/img373/6834/bestia2un4.jpg
Dziękuję Gm'owi, który poświęcił dla mnie swój czas. ;) Pozdrawiam.
szara bestia w ostatkiem sil zlozyla jaja do ziemi...
Dlaczego ja nie mam tyle szczescia? :-(
bo sie freeznales?