Wedrowalem w strone miasta. Tol en Estel widac juz bylo na horyzoncie. Widok miata byl tym piekniejszy ze padal na nie czerwony blask zachodzącego slonca. W przeciwnym kierunku zmierzal Sul'arth, moja bratnia dusza. Zacny połelf z ktorym znam sie dobry kawal mojego zycia. Lecz nie jego widok przykowal moja uwage. Na skraju lasu zobaczylem martwe zwierzeta. Ich szczatki walały sie prawie wszedzie. Na drzewach bylo mnostwo krwi. Rozejzalem sie podejzliwie po pobliskim lesie. Sul`arth zblizajac sie do mnie takze zauwazyl niecodzienny widok.
- Mae govannen Aelrien - Przywital sie Sul`arth
- Witam cie bracie.
- Coz to sie stalo?
- Zebym to ja wiedzial. Teraz mozemy tylko zalowac ze niebylismy tu wczesniej. moglismy zapobiec tej rzezi.
Wokol zwierzat pelno bylo much i innych owadow. Stwierdzilem ze taki widok nie moze miec tu miejsca. Z Sul`arthem zaczelismy palic zwloki. Lecz widac komus sie to nie spodobalo. Martw zwierzeta zaczely sie poruszac. Jakas straszliwa moc tchnela w ich kosci sile. To juz nie byly zwierzeta. To byly bestie jakim wielu sie nawet nie snily. Sul`arth niezwlocznie siegnol po sierp bojowy i niczym w szale bitewnym ruszyl w kierunku sług zla. Ja takze nie zwlekalem. Ciskalem jedna blyskawice za druga az bestie powrocily skad przyszly. Ciala ich rozplynely sie w nicosc. Spojzalem w kierunku Sul`artha kiwajac glowa na znak ze sytuacja jest chyba opanowana.
Wiedzialem ze wzrok Matki Natury zwrocony jest na to miejsce. W miejscu gdzie lezalo najwiecj zwierzat kosturem zaczolem kreslic krag. Na calej powierzchni polozylem ziola ktore mialem w torbie. I zaczolem odmawiac modlitwe.
Gdy konczylem jej slowa zauwazylem ze krąg ktory narysowalem na ziemi powoli zmienia swoj kolor. Staje sie coraz bardziej czerwony. Wokol zaczyna emanowac energia magiczna, na srodku kregu zaczely wirowac chyba wszystkie kolory teczy.
Naszym oczom ukazala sie mala skrzydlata istota.
(http://www.adisthor.freehost.pl/quest.jpg)
Byla to Pani Lasu. Widok byl tak przejmujacy ze zapomnialem nawet poco zmierzalem do Tol en Estel. Uklonilem sie nisko podpierajac sie kosturem.
- Dobrze sie spisaliscie - powiedziala Pani Lasu - Lecz jeszcze wiele musicie zrobic by takie widoki nie mialy miejsca.
Ucieszylem sie bardzo ze to co zrobilismy zostalo uznane za szlachetny czyn.
Pani lasu zaraz potem znikla tak szybko jak sie pojawila. To cale zajscie bardzo mna wstrzasnelo i zmeczylo. I mimo ze Sul`arth zmierzal w przeciwnym kierunku postanowil jednak wrocic ze mna do Tol en Estel.
Niesiona wspomnieniami Pani Lasu udala sie za Elfami na wyspe... surowy mrmur wyrwany z trzewi ziemi zostal juz w wielu miejscach porosniety bluszczem, winoroslami i chmielem... symbioza, lecz cos w tym miescie nie gralo... cos ranilo nuty natury...
Robił się wsiciekły. Baczenie na ludzkie miasta nie pozwalało mu wracać na ukochaną wyspę.
- Co powiedzą ludzie jak wpuścimy elfa tak im zobrzydłego za mordy do nas. Wypocznij, jeszcze lasu posmakuj. Zwiedaj świat - rzekł Ahael, dowódca elfiej strazy.
Dobrze, że zaległe przez wieki sprawy porzadkuję, inaczej bym oszalał. - pomyślał stary elf. Powiódł wzrokiem po moście, po trupach łani i niedzwiedzi. Pociągnał nosem i poprowadził swewgo ukochanego ostarda Tohimona w stronę labiruntu starych elfich ogrodów. Za świeżą krwią trapera...
...kim jesteś - wystrzelone pytanie zaskocvzyło człowieka w kapłańskiej szacie
...kapłan Natherila - słysząc te słowa stary elf prychną wesoło - jeden mniej - przebłysk myśli i nerwowy tik palcami po kiju
...chwile później spoglądał z góry na martwe ciało szturchając ciakawie martwą człowieczą twarz ostrym końcem kija
ciekawe i milo sie czyta :razz:
... myslalem ze dzien sie juz dla mnie zakonczy. Myslami swoimi bylem juz we wlasnym domu. Lecz nie taka wola byla Pani Lasu. Koncząc przygotowania do wymarszu uslyszalem za mna glos. Glos ten byl czysty jak zródlo na szczycie gorskim. Odwracajac głowe zobaczylem te sama postac. Pani Lasu w calej swej dostojnosci patrzyla mi prosto w oczy.
- Zechcijcie przyniesc mi nasiono - poprosila nas
Sul`arth ktory takze tam jeszcze byl niezwlocznie pobiegl by spelnic prosbe naszej Pani. Zrobil to tak szybko i pewnie jakby juz dawno wiedzial o tym wydarzeniu. NIe ociagal sie ani nie bylo w nim zwatpienia. Gdy tylko spelnil swoja powinnosc delikatnym ruchem swej malej raczki Pani Lasu zasugerowala nam aby pojsc za nia. Doprowadzila nas do zrodla gdzie niegdys elfy czerpaly z niej zycie i sily. Teraz zostalo spaczone. Niewiem jak do tego doszlo, co bylo przyczyną. Pani Lasu uniosla reke w ktorej trzymala ziarno a z jej ust plynela najpiekniejsza piesn jaką slyszalem. Nierozumialem jej slow, jedyne czego sie domyslalem to to ze jej tresc jest bardzo wazna. Czujac powage chwili, uklękłem na jednym kolanie i caly swoj umysl skupilem na sluchaniu nieznanych mi slów. Gdy melodia ucichła otworzyłem oczy, przedemna lezalo owo nasiono.
- Zakop je prosze - Uslyszalem nastepne polecenie
Naprawde jeszcze nigdy niewidzialem tak szybko rosnacej rosliny. A jej wyglad tez nie byl codzienny.
(http://www.adisthor.freehost.pl/zrod.jpg)
Pani Lasu zerwala gałązki po czym rozsypała je po sadzawce. Woda lekko zawrzała, a to co potym zobaczylem bardzo przypominalo widok z dziecinstwa. Zrodlo znow bylo czyste jak krysztal.....