DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Marv w 2006 12 03, 00:02:37

Tytuł: Magia
Wiadomość wysłana przez: Marv w 2006 12 03, 00:02:37
- Mamusiu, co sie dzieje... powiedz.. prosze... –

   Mala dziewczynka o dlugich czarnych jak noc wlosach, spietych w dwa symetryczne warkoczyki przyslonila oczy i wtulila zaplakana twarz w piersi rodzicielki. Dzieci tak juz maja, ze lzy traktuja jako srodek calkowicie uniwersalny. Wyrazaja nimi swoj strach, zlosc, prosbe, grozbe, niechec, smutek, zal, wscieklosc. W tym wypadku, byla to obawa. Obawa przed czyms nowym, przed czyms dotad niepoznanym.

    Zwykly obserwator, rzeklby, ze nie wie z czym ma do czynienia. Rzeklby, ze widzi cos nowego, cos pieknego, ale i niepokojacego. Balby sie, ale naturalna ludzka ciekawosc pchalaby go naprzod, zafascynowanie wzieloby gore nad trwoga.

    Czlowiek wyksztalcony przez Nieunikniony Apodyktyczny Unikatowy Komitet (kreowania) Aspiracji, w skrocie zwany NAUKA, rzeklby, iz widzi (uwaga, trudne okreslenie, zaleca sie niezwykla ostroznosc w rozumieniu. W razie niejasnosci prosimy przeczytac stosowna adnotacje tudziez skontaktowac sie z lekarzem lub farmaceuta.. y.. raczej kims bardziej obeznanym ) zorze polarna. Niezwykle widowisko, ktore na codzien maja tylko nieliczni mieszkancy Ziemi (zwanej potocznie szarym swiatem), charakteryzujace mieszanina przecudnych barw, ktore niewiedzac czemu odwazyly sie ukazac swe nieziemskie oblicze, istotom tak przyziemnym jak ludzie.

     Czlowiek, dla ktorego NAUKA stala sie juz tylko rzecza, czyms stojacym nizej w hierarchii, czyms, co on sam uznaje juz za swe narzedzie, ktorym moze operowac wedle swej woli (przez laikow zwany DOKTOREM tudziez, PROFESOREM), napisalby stosowny esej na temat tego zjawiska, mimo iz widziane jest ono od wielu wielu wiekow.  

Watpliwosci nie ulega jednak fakt, iz zjawisko ktore tak bardzo zatrwozylo niewinna dziewczynke, o ktorej zapewne czytelnicy tegoz opowiadania juz dawno zapomnieli, jest cos na ksztalt wspomnianej zorzy polarnej, jednakze nia nie jest. Pomylilby sie rowniez kazdy, kto probowalby tak ja jednak nazywac.

Na nocnym niebosklonie, potocznie zwanym niebem, w rzeczywistosci bedacym zwykla czarna pustka ciagnaca sie w nieskonczona nieskonczosc nieskonczonosci balowaly tej nocy barwy, ktorych zapisanie w swietym systemie 16stkowym byloby swoista obraza. ( symbole A-F oraz 0-9 ustawione losowo na 6 swietych miejscach – przyp. redakcja). Tak naprawde, ludzkie oko (notabene organ, ktorego nadrzedna funkcja zostala w dzisiejszych czasach sprowadzona do sfery profanum – tj. postrzeganie rzeczywistosci) nigdy nie bedzie w stanie rozroznic chocby 1% barw z tych, znajdujacych sie tej nocy ,,na gorze". Zaryzykowalbym stwierdzenie iz nawet boskie oko nie byloby w stanie ich rozroznic, gdyz zaprawde powiedziane zostalo, azaliz Bog stworzyl jeno dzien i noc, co zinterpretowac mozna jako czern i biel. Zatem to, co zrodzilo sie pozniej i co rozroznia nasze oko jest skutkiem ubocznym wymieszania sie jasnosci z ciemnoscia, co w swiecie fizyki mozliwe nie jest ( zapalenie swiecy w ciemnym pomieszczeniu daje swiatlo, wiec jasnosc + ciemnosc = jasnosc, tak jak 1 + 0 = 1), tutaj sie wydarzylo. Magia. Tak, magia. Sila, ktora zrodziwszy sie gdzies na poboczu, pominieta w swietym dziele stworzenia, postanowila wykrzyczec swiatu swoje istnienie. Niestety, magia jest rowniez niemozliwie subiektywna, a to w jaki sposob wybiera swoje dzieci, sposrod istot stworzonych przez Boga, pozostaje tajemnica nawet dla niej samej. Magia, jest rowniez niemozliwie naiwna, gdyz ona sama, chcac nie chcac, znajduje sie w kazdym z nas. Dodatkowo wiec, magia, bedac tak niemozliwie niemozliwa, a zarazem niemozliwie mozliwa, bedac zatem niemozliwa do wyobrazenia stala sie paradoksem samym w sobie, sprzeczna w sercu i umysle (jesli mialby serce oraz umysl), eksplodowala. I ta wlasnie eksplozje, cos, co laik nazwalby BIG-BANG, tudziez BIG-BADABUM (dzieje sie tak poniewaz umysl laika jest tak niezwykle skonczony, lub tak niezwykle nieskonczony, iz wszystkie niezwykle rzeczy musza sie narodzic w momencie jakiegos wybuchu. ) obserwowala zaplakana dziewczynka, o ktorej miala byc ta historia, gdyz na to wskazywalyby pierwsze wersy opowiadania.

   Ta mala dziewczynka, o idealnie gladkiej cerze, mlodej, dziewiczej, nieskalanej zadna meska dlonia, o kruczoczarnych, lsniacych wlosach, spietych w dwa idealnie symetryczne warkocze oraz o szklistych, szafirowych i niewinnych oczkach, tulila swa twarz w piersi matki. W piersi jedynej istoty, ktora byla dla niej oparciem. Tym razem, oparcie w sensie gorzko doslownym, gdyz w ludzkim tego slowa znaczeniu – byla juz martwa. Siedziala razem ze swoja corka, ale tylko siedziala, a raczej to co po niej pozostalo jakims cudem utrzymywalo jeszcze pion, tak jak pijak po wypiciu 2L wodki utrzymuje pion nim pierwszy poranny wiatr da o sobie znac.

   Takich istot, jak ta matka lub ta dziewczynka lub tych, calkowicie im roznych, byly tysiace, miliony, tryliony.. tak jak barw podczas owej ,,zorzy polarnej". Co ciekawe, owe barwy tanczyly nie tylko na samym niebie. Cala kula ziemska parowala kolorami, ktore unosily sie w to jedno miejsce. Ba ! Cala nieskonczona w swej nieskonczonosci nieskonczonosc tonela w morzu barw, ktore unosily w kierunku zwanym gora, dolem, lewo lub prawo i wedrowaly jak bociany na zime ( lub wiosne – przyp. redakcja) w jednym kierunku.

   Magia. Magia jest w kazdym z nas. Byla w kazdym z nas. Tak, byla, biorac pod uwage wyglad matki dziewczynki. Dlaczego byla ? Otoz dlatego, ze to nie zycie z niej ucieklo. Nie nie. Zycie jest tylko efektem ubocznym dzialalnosci magii. Taki skomplikowany mechanizm jakim jest ludzkie istnienie nie potrafilby prosperowac po zwyklym mechanicznym stworzeniu i pstryknieciu palcami. Chociaz, moglby, jesli tymi palcami pstryknelaby magia.
Z matki dziewczynki uciekla magia. Malutka, swietla, kolorowa lza o kolorze przekraczajacym dostepnosc zapisana w swietym systemie 16stkowym opuscila swoje przyziemne krolestwo i powedrowala w gore (dol, lewo lub prawo). Dla magii kierunki nie istnieja. Z zaplakanej dziewczynki rowniez zareaz ucieknie. Z niej rowniez wyplynie kolorowa lza, zmieszana z prawdziwymi, slonymi kroplami wydzielanymi przez oko i powedruje w strone kolorowego Oceanu. Zajmie to tylko chwile. Chwile, w pojeciu magii. Jej czasteczki opuszcza ziemskie (ludzkie, elfie pokurcze, orcze, wiewiorcze, swinskie, i inne) wiezienia i skupia sie na nowo w jednym miejscu. Jak u zarania. W rzeczywistosci, wlasnie to robia. Kiedy juz cala Ziemia zapadnie w sen, a plejada niezwyklych barw calkowicie sie zapelni, ponownie nastapi laicki wybuch, a deszcz kolor spadnie na cala nieskonczenie nieskonczona nieskonczonosc. Nic w przyrodzie nie ginie, jak mawia stare porzekladlo (wodke temu, kto je wymyslil). Czasteczki magii wirowac beda, tak jak wiruja wciaz, a potem opadna... tak, tak po prostu. Jeno pytanie brzmi, gdzie. Czy powroca spowrotem na stare miejsce, czy tez wypelnia miejsce w innym sercu. Czy w obliczu wielkiego kataklizmu lub wielkiej tragedii (jaka z cala pewnoscia ucieczke magii nazwac mozna), kiedy wszelkie istoty staja sie rodzina.. staja sie takie same.. staja sie solidarne... staja sie nagie w obliczu siebie ... czy w obliczu takiego wydarzenia.. nastapi w nich jakas zmiana ? Czy jakas lepsza czasteczka magii zajmie w ich sercach miejsce.. czy moze wroci na to miejsce stara.. bardzo czesto ta najgorsza... pradawna i bazowa.. ale najgorsza.. czarna czasteczka.

- Mamusiu... ja sie boje.... tak bardzo sie boje...
- Alez kochanie... – rzekla cieplo matka... – Nie boj sie.... otworz swe oczka i patrz... to jest piekne...

Magia... Tak, to musi byc magia.  

------------------------------
Przepraszam za ewentualne literowki lub niescislosci leksykalno-stylistyczno-gramatyczne, ale nie chcialo mi sie juz tego czytac przed wklejeniem.
Tytuł: Magia
Wiadomość wysłana przez: Elf Arturo w 2006 12 03, 01:20:36
Piekne... skrzywilo mnie tylko raz, jak przeczytalem slowo "solidarne", bo mi sie od jakiegos juz czasu zle kojarzy ;)
Tytuł: Magia
Wiadomość wysłana przez: Melo w 2006 12 03, 02:54:56
Przyznam, ze nie zrozumialem tresci w 100%, ale bardzo to ... ekhm zlozone? Powiem szczerze, bedac po jednym piwie, w ciemnym gluchym pokoju, w pewnym momencie przeszly mnie srogie dreszcze. Przeczytam pozniej jeszcze raz, bo to typ opowiadan ktorych nie mozna czytac powierzchownie.

Dzial przygody to jest jedna z rzeczy, z ktorej DMka moze byc naprawde dumna.
Tytuł: Magia
Wiadomość wysłana przez: Tinerot w 2006 12 03, 08:51:32
O. Mnie się podoba. Ba, bardzo nawet. Dobre jest. :)
Tytuł: Magia
Wiadomość wysłana przez: Dal w 2006 12 03, 13:12:16
Bardzo... pratchettowskie. Ale jeszcze wiele brakuje abyś osiągnął jego "przejrzystość". Co nie zmienia faktu, że z każdym opowiadaniem jest coraz lepiej i niedługo będę mógł się chwalić, że znam słynnego Marvela :wink: