:arrow: Poranek Okolice godziny 7.00
W dopiero co opadłej rosie, gdzieś na wysokim szczycie kamiennego zamku, na jednej z kolumn, postać okryta w materiałowe spodnie, z obwiązaną opaską na głowie wykrzywiała się w dziwnych ruchach wymachując kosturem. Trening ten trwał jeszcze długo ponad godzine. Gdy wreszcie dobiegł końca drow zeskoczył z murku i idąc spokojnym niezachwianym krokiem po olbrzymich schodach dotarł wreszcie do metalowych wrót. Rozwierając je z wielkim hukiem przeszedł dłuższy kawałek i dotarł wreszcie do rwącej rzeki. Wszedł po szyje, a następnie zanurzył się cały. Taak..właśnie o tym myślał przez cały poranek od chwil pierwszego zmęczenia..cokolwiek by się nie mówiło o osobach jego pokroju, on był kimś, kto wysoko dbał o swoją higiene i czystość. Oddając się chwilom przyjemności, poczuł delikatne połaskotanie w okolicach nogi. Oglądając się za siebie ujrzał płynącą szybko ławice ryb. Pomiędzy nimi co jakiś czas płynęły te o wiele większe, dorodniejsze. Wyszeptał kilka słów i wybrane ryby zaczęły miarowo zwalniać. Już nie obawiały się niczego. Były ufne..szalenie ufne. Można nawet powiedzieć że pchały się jedna przed drugą w dłonie drowa. Po dłuższej chwili drow wracał już z dużą ilości ryb owieniętych w materiał na plecach. Niedużo czasu minęło by świeże ryby przypiekały się na wolnym ogniu. Po obfitym posiłku drow udał się na południowe medytacje.
:arrow: Popołudnie Okolice godziny 15.00
Mroczny elf wciąż nie przerywał medytacji. Stan 'boskiego' skupienia w jakim się znajdywał był nie do osiągnięcia przez wielu wiernych. Był on teraz prawie niczym istota astralna. Był..a jednak częściowo nie był..Jego materialna część siedziała uwięziona w kamiennej budowli. Mimo to, jego duch podróżował bo niedostępnych i oddalonych o wiele mil miejscach. Jego 'oczy' przeglądając już kolejną lokacje ujrzały wielką drewnianą palisade. W tym stanie wszystko było prawie że zamazane jednak ta...była tak wyraźna że prawie namacalna. Coś tam było. Drow wciąż badał to miejsce. 4 wieże...2 ukryte pozycje strzelnicze, 1 skład broni, duży patrol przed całą budowlą i wreszcie..namiot. Namiot? Nekromanta skupił się bardziej nad tym dziwnym miejscem...Gdy tylko jego umysł dostał się do środka wizja natychmiast została przerwana a on sam został wytrącony ze stanu skupienia. Coś niezwykłego znajdowało się tam. Zrywając się na równe nogi w biegu wypowiedział kilka bluźnierczych słów i po chwili jego ciało zaczął spowijać czarny falujący całun otulając twarz głębokim kapturem. W dłoni natychmiast zmaterializowała się hebanowa laska. Wskakując na lodowego rumaka skierował się w strone leśnych terenów miasta Yew.
:arrow: Późny wieczór Okolice godziny 21.00
Myśli skupione wokół drewnianej twierdzy. Tętno zwiększa tempo. Serce wybija równy rytm. Wszystkie zmysły wyczulone do granic. Każdy, nawet najmniejszy ruch jest rejestrowany i oceniany pod kątem potencjalnego zagrożenia...
Widział ich doskonale. Każdego. Nawet tych za wysoką palisadą. Przemieszczali się, spożywali, rozmawiali w swym gardłowym języku. Orki..nienawidził ich...
Gdy smugi ciepła (bo tak właśnie ich widział) odsunęły się od wrót, nekromanta szybko wyskoczył z kryjówki i w szaleńczym biegu dobiegł do wrót. Kilka słów w zakazanym języku, i wielkie barykady, poruszane niczym na hebanowych sznurkach rozwarły się, wpuszczając zakapturzoną postać do środka.
Bieg, powolny krok, bieg, skradania się...i już jest przy swoim miejscu.
Ku wielkiemu zdziwieniu drowa, w środku wielkiego namiotu siedział zgarbiony stary troll. U jego pasa zwisały różnorodne butelki, a od jego osoby czuć było woń leśnych ziół. Tyle z opisu zewnętrznego. Jednak mroczny elf czuł coś jeszcze. Osobnik był spowity aurą o dziwnej sile.
Chwila stania w skupieniu...
- Przyyyyyybył do mnie szlachcic z domu Tor'ath. Chyba nie najlepiej u was teraz hm? - zasyczała istota.
Drow jedynie pokłonił się lekko w ironicznym geście.
- Nie jesteś gadatliwy..no cóż..zatem rozmawiać nie będziemy. - kończąc ostatnie słowa rozpłynął się.
Zdziwiony drow przyglądał się jeszcze chwile miejscu w którym jeszcze przed chwilas siedział szaman. Gdy przypominając sobie jego słowa, nekromanta dokonał dziwnego odkrycia. Jego skromna osoba, stała własnie na skrzyniach z których unosiła się dusząca woń siarki. Odłamując kawałek wieka, jego czułe oczy ujrzały wzburzoną fioletową barwe wybuchowej mikstury. Sekundy minęły, odkąd drow rzucił się w strone wyjścia z namiotu. Gdy tylko znalazł się poza nim, całość rozerwał wielki huk. Podnosząc oszołomiony głowe ujrzał skierowane w jego strone orcze kusze, piki, oraz zbiegłego szamana stojącego na jednej z wieżyczek. Mroczny elf wykrzywiając wargi ponownie się pokłonił. Chwile potem jego osoba zdawała się dwoić i troić. Po całym przedstawieniu, przed orczym legionem nie stała już tylko licha sylwetka drowiego nekromanty. Stała tam ich cała grupa.
- To iluzje! Strzelać we wszystko! - wymowną cisze przedarł krzyk szamana
Orki natychmiast niczym sterowane, oddały serie strzałów. Bełty trafiały w iluzje i ku ich zdziwieniu tępo przelatywały przez postacie.
- Nie przerywać ostrzału, nie prze!... - urwał tępo szaman gdy okuta część hebanowego kija zdzieliła go prosto w potylice. Upadając z wieżyczki, można było zobaczyć spadającą zaraz po nim czarną sylwetke. Troll w ostatniej chwili wylądował wspomagany czarem i rzucił się w strone wyjścia. Goniący go mroczny elf widział jedynie kątem oczu że orcze istoty stoją niczym zahipnotyzowane. To tylko mu ułatwiało sprawe...
:arrow: Młoda noc Okolice godziny 1.00
Szaman biegł wzdłuż koryta rzeki. Obrając się co chwile, od pewnego czasu nie widział już goniącej go osoby. Przystanął na chwile, próbując zebrać myśli. Właśnie wtedy, z jednego z pobliskich drzew, prosto na niego zeskoczył drowi mag. Krótka szarpanina i oboje wpadli do pobliskiej rzeki. Nie dobrze pomyślał...jego rasa bardzo źle znosiła zmiany temperatur...Z tych rozmyślań wyrwał go cios Trolla. Oddając tym samym spojrzał na brzeg i ujrzał tam Vanye Shyame, swojego rumaka bięgnącego równo z nimi. Widząc go, natychmiast odłączył się od szamana, wykorzystując jego chwile zastanowienia. Płynąc przy brzegu wziął prawie niedostrzegalnie garść piasku. Trzymając dłoń wysoko ponad taflą wody podpłynął niezdarnie do Trolla. Krótki cios, i rzut piaskiem w oczy. Szaman natychmiast zaczął panicznie myć oczy w rzecznym nurcie. To wystarczyło drowowi. Wyciągniety z buta sztylet z zakrzywionym ostrzem wbił się szybko w skroń trolla. Ten zaś, spoglądają oczami pełnymi żalu osunął się pod wode. Mroczny elf chwytając go, wyciągnął szybko na brzeg. Nie był najbardziej zadowolony z tego co się stało. Jednego był pewien. Iluzja która opadła na orcze plemie przestała działać. Zastanawiało go tylko, skąd taka istota wzięła się w tej okolicy i jaki miała interes w opętaniu wioski. Wstając powoli, przywiązał zwłoki do grzbietu rumaka. Chwilę zamyślenia przerwało rozbłyśnięcie się dwóch szmardowych punktów cieniu kaptura nekromanty. Prostując się, skierował swe kroki ponownie, w strone palisady....
:arrow: Świt Okolice godziny 5.00
- Mistrzu, czy coś się stało? - spytał cicho głos
- Nie nic, tylko ćwiczyłem - odpowiedział lekko zdziwiony mroczny elf, wpychając szybko zakrwawioną szate do kufra. Po co jego uczeń miał wiedzieć o tym?
- Wracaj do swoich zajęć, zaraz rozpoczynamy trening - dokończył
- Będzie jak sobie życzysz Mistrzu. - kończąc tak zdanie, młody drow przeszedł na wyższy poziom zamku.
:arrow: Na płaszczyźnie rozmyślań Okolice godziny nieznane
Tej nocy wybił ich wszystkich. Tych uzbrojonych i tych nie. Mordował pokolei. Samce i samice. Dojrzałe jednostki i te młode. Nawet tym, które dopiero pierwsze dni oglądały świat swoimi oczyma, nie oszczędził rzezi. Nie interesowały go ich skarby (jeśli jakieś były) Teraz, spokojnie w swej twierdzy trzymał w dłoniach azurytowy talizman. Talizman z dziwnym wzorem. Znalazł go pomiędzy rzeczami zabitego szamana. Czuł od niego silną aure. Czuł, że coś się zbliża...
-------------------------------------------------------------------------------
Jak ktoś przeczytał całe, i wytrwał do końca to ma u mnie piwo ;-)
[Edit] W wolnej chwili wykonam poprawki literówek. Za wszystkie przepraszam 8)
Dawaj piwo!
za piwo Siwy by przeczytał nawet dzieła zebrane Lenina.
Za jedno się nie kalkuluje. Może za cysternę...
Cytat: "Siwy6977"Dawaj piwo!
To kiedy zlot 8) ?
Tez przeczytalem... Calkiem milo sie czyta..
Aruvin zdaje sie ze troche bedziesz musiał wydać na piwko, ja tez poprosze :D
Nie dość, że w opowieści Troll to na dodatek szaman.. ech.. widze ze tępia namietnie "moja rase" :wink:
Cytat: "Trolik"Aruvin zdaje sie ze troche bedziesz musiał wydać na piwko, ja tez poprosze :D
Siwy wygrał konkurs ;)
E tam. Odrazu tępią. To dobiero początek :D
To jest wstęp do cyklu opowiadań i przygód 8)
A ja z checia zamienie piwko na soczek ;)
Naprawde fajne. I zeby nie bylo, wcale nie przeczytalem tego tylko dlatego, ze autor oferowal piwo.
P.S. Oczywiscie owym szlachetnym trunkiem nie pogardze... :D
Cytat: "Aruvin"Cytat: "Siwy6977"Dawaj piwo!
To kiedy zlot 8) ?
Kiedy tylko Vorster ruszy tyłek z Białego i coś zorganizuje w Warszawce :wink: .
Ja niczego nie organizuje i nigdzie narazie nie mam zamiaru jezdzic , od dzis jestem bezrobotny bo mialem juz dosc ;] Co do tematu , za dlugie ;oP
Przeczytałem
Piwa nie chcem bo juz nie pije :)
Na zloty nie jeżdze bo będe Księdzem
fajnie co? :>
Cytat: "Alvor_Lucard"Na zloty nie jeżdze bo będe Księdzem
Ksiądz Alvor - Oksymoron? 8)
A jak kilka razy przeczytam to dostane kilka piw? ;) , wiesz ze mam do ciebie blisko :D
swoja droga fajne, rozwijaj dalej swa pisarska dzialalnosc ;)
to jak z tym piwkiem ;) ?
Opowiadanko wcale nie jest za długie.
Jeśli dobrze napisane to dobrze się czyta a pod koniec żal się robi, że już tak niewiele zostało... Akurat opowiadania Aruvina takie właśnie mi się wydają... wciągające.
No i nie muszę za to dostać piwa, bo czytałam z przyjemnością ;P