DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: smolii w 2007 01 29, 21:13:05

Tytuł: Zareczyny nad wodospadem
Wiadomość wysłana przez: smolii w 2007 01 29, 21:13:05
Jak zawsze o 19 w gornym banku byl tlok. Bankierzy nienadążali z obsluga ludzi: Prosze skrzynie , podaj mi ten kufer, niektorzy szeptali do ucha urzednikom. W budynku po prawej stronie, na lawce siadzial Denhelm Lind, a obok niego jego wierny przyjaciel Jules, zabawny bard niziolek. Rozmawiali o dawnych czasach. Az do kiedy, gdy do banku weszla Kimie Thaav, piekna zakonniczka o lsniacych zlotych wlosach i brazwych oczach. Mlody Lind uwielbial przebywac w jej towarzystwie. Kimie ubrana byla w blekitna prosta sukienke, rece jej gladkie jak jedwab, piekne, dlugie, zgrabne nogi zachwycaly go. Podeszla do bankiera proszac o skrzynie. Dernhelm mial na sobie lsniaco biala tunike i przypiety blekitny plaszcz. Lind przeprosil swojego przyjaciela i poszedl przywiatac sie z Kimie.
-Witaj Kim.
Usimiechnela sie serdecznie.
-Witaj piekny-odpowiedziala.
Widocznie zadowolona, ze go widzi.
-Kimie mogla bys poswiecic mi troche czasu? Chcialbym cie zabrac w jedno miejsce.
Wyszli z banku, poczym udali sie do tutejszej stajni po rumaki:
-Pozwol ze ci pomoge.
Podsadzil Kimie na zwierze. Klusem udali sie pod brame poludniowa Minoc.
-Czeka nas maly kawalek drogi moja droga, ale po drodze mozna sie troche zabawic, to znaczy mozemy sie poscigac.
-No dobrze.
Lind klepna konia przyjaciolki w ludo i ruszyl w drodze.
-Scigamy sie do mostu przy pustyni!.
Po wydostaniu sie z Minockich lasow zaczal latac za nimi maly ptaszek. Siadal na glowie Kimie i cwierkal. Mijajac przerozne lasy inne ptaki jakby odspiewywaly malemu stworzeniu. Mineli Covetous. Po wkroczeniu na Długi trakt ptak odlecial gdzies, ciwierkajac.
Dernhelm ujrzawszy w oddali most, swolnij troche aby kobieta wygrala. Byl juz 10 metrow za nia.
-Ha, wygralal!
Most przekroczyli powoli. Tam takze spotkami zakapturzonego starca z kijem, ktory zyczyl im bezpiecznej drogi. Oboje usmiechneli sie do niego i naraz podziekowali.
-Teraz trzeba ostroznie, jestesmy na polanie wilkolakow.
Mineli zmeczeni droga krypty Yew. Juz niedaleko pomyslal Lind, wycierajac pot z czola.
200 metrum od wodospadu Dernhelm zawiazal oczy Kimie biala chusta i prowadzil jej konia za lejce. Oboje slyszeli szum wody.
Wybila trzecia nad razem, ciemosc otaczala ich z wszstkich stron. Zaprowadzil ja na 7 krokow od wody, poczym zdjal jej opaske i pojawil sie znowu ptak spod Minoc, zaczol cwierkac nad nimi, jakby wolal swoich przyjaciol.
Gdy obejrzala sie do okola, usmiechnela sie i kilka lez splynely po jej policzkach. Lind uklekna przed zachwycona panna, patrzac w jej oczy. Dernhelm pewny siebie przemowil:

-Dzieki Tobie zmienił sie mój świat
Szare cienie, które towarzyszyły mi na codzień, odeszły w zapomnienie...
Ponownie uwierzyłem w miłość...
Złe doświadczenia rozpłynęły się na wszystkie strony swiata
Pozwoliłem ponieść się emocjom i dzięki nim teraz jestem z Tobą
Myślę o Tobie w chwilach milczenia, jesteś nowym sensem mojego życia, jesteś moim źródlem życia, bez którego zemrę
Ty poprowadziłaś mnie ścieżką miłości, pokazująć to co stało się naszym wspólnym szczęściem
moje nadzieje narodziły się ponownie.
Moja namietność płonie wraz z biciem Twego serca...
Juz nigdy nie pozwole Ci odejść...
Choćby Cię stu chłopców chciało,
Choćby stu Cię uwielbiało.

Wyciagnal z kieszeni pierscionek zarecznynowy. Dziewczyna zachwycona zakryla usta raczka, oczy jej rozblysly, a muzyka ktora gral Jules umilkla.
-Kimie Thaav prosze Cie abys zostala moja zona!
Schylil glowe podnoszac pierscien na wyskokosc pasa kobiety.
Swietliki ktore lataly nad glowami zakochanych od chwili uklekniecia rozblysly pieknym swiatlem. Zakonniczka otwierala usta aby cos powiedziec, z jej oczy splywaly lzy szczescia, wzruszenia:
-Moj piekny...
Ostatnia zla splynela jej po policzku.
-Tak zgadzam sie!
Z tymi slowami swietliki ozywily sie, fruwaly od stup do glow spiralnie, ksiezyc wygladal jakby byl tuz nad ich glowami. Spojrzal Kimie w oczy i zalozyl pierscionek na jej palec u prawej reki. Wstal objal dziewczyne. Oczy blyszczaly im. Czuli swoje oddeczy. Lind polozyl usta na ich ustach, posmakowali w ten sposob prawdziwej milosci ktora do siebie zywia. Zblizyli sie do siebie jak nigdy dotad. Kimie objela obiema rekami jego szyje, on chwycil ja za biodra. Pocalowali sie poraz pierwszy tak czule. Zapieczetowalo to ich zareczyny nad wodospadem. Wszystkie ptaki, swietliki i ksiezyc powrocily do normalnej postaci. Juz ich nic nie obchodzilo tylo oni sami, w objeciach, zakochani.
Po tym zdarzeniu udali sie cwałem do Zamku Rodu Lind opodal Minoc.



ps. za wszystkie bledy ort. syl. int. przepraszam  :roll:
Tytuł: Zareczyny nad wodospadem
Wiadomość wysłana przez: Aion w 2007 01 31, 19:12:33
;) :) :) 100 wam lat ;) to za malo ;) drugie sto mozecie sie zmeczyc :P