Cichy psotnik, wszędobylski a zarazem nieuchwytny, wdarł się przez okiennice do banku przynosząc ze sobą miliony ziarenek piasku. Nadął się, spuchł zupełnie i z wściekłością naparł na drzwi, wyważając je do środka...
Wiatr.
Księżycowa Brama, gdyby mogła się spodziewać czegokolwiek, tego by się na pewno nie spodziewała. Gdyby nie była tylko silnie skoncentrowaną dziurą w przestrzeni wciśniętą w kształt owalu przez potęgę Magyi, na pewno próbowałaby się bronić. Ale nie mogła. Ciążąca w powietrzu energia wsączyła się w delikatne sploty pojedynczych znaków zaklęcia składowego, poczęła je zmieniać, tworzyć Paradoks...
Ukazał się wraz z silniejszym powiewem. Ciało niby utkane z cienia, otulone całunem mgły zdawało się lewitować, a nie poruszać fizycznie. Długie, podobne do cieniutkich pajęczych nóżek palce delikatnie, z czułością godną perfekcyjnego kochanka pieściły struny harfy, Tkając melodię. Świsty wśród piasków wtórowały tylko pieśni zjawy...
Nyderad siedział w sali wykładowej i przeglądał stos ksiąg, który wcześniej wyniósł z Biblioteki Akademii Nauk. Szukał informacji, które mogły by mu pomóc zrozumieć ostatnie wydarzenia. Ogień świecy zatańczył gdy drzwi do sali otwarły się wpuszczając chłodne nocne powietrze.
- Nadrektorze - Merina, jego najlepsza uczennica, a teraz Magister przyniosła wieści na któe czekał - Pani Kasandra chce się z Panem spotkać jutrzejszego dnia astralnego. Dzisiaj niestety nie może.
Nyderad nie odpowiedział. Skinął głową przewracając ostatnią kartę, grubego i niemal rozsypującego się tomu. Przymknął oczy starając się przywołać wydarzenia ostatniego tygodnia.
---------------------------------------------
Nujelm 2 poziom podziemi 4 dni temu
- To niedaleko stąd - powiedział Redgard prowadząc ich przez korytarze pokryte truchłami nieumarłych, których energia mająca na celu trzymać ich w naszym świecie została odesłana do Valiru.
Za nim podążał blisko tuzin jeźdźców. Poza nadrektorem i najelpszymi studentami akademii byli tam najwięksi łowcy potworów w Sosarii. Zadanie było proste. Oni zajmą bestię i zmęczą ją, podczas gdy Akademiści postarają się jak najdokładniej ją zbadać, a co ważniejsze zbadać idee jej wystąpienia w naszym świecie.
- Do dzieła Panowie - krzyknął Tomey i zaczęła się bitwa
....
---------------------------------------------
Vesper 1 dzień temu
Chłodny wiatr zaświszczał otwierając drzwi do magazynu Vesper. Zgromadzeni na spotkaniu Ligii Północnej poczuli chłód na skórze. De Carabas przysiągłby że nocny wiatr pojawił się dokładnie w momencie, gdy zaczęła przemawiać Pani Kasandra. Władczyni Nujelm. Przysiągłby też, że zdziwienie malujące się na twarzy przedstawicieli Vesper mówiło: "przecież te drzwi były zamknięte na klucz". Momentalnie w jego pamięci pojawiło się Moonglow pamiętnej zimy, kiedy on i Akademia Nauk musieli stanąć przeciw istotom nocy. Ale Bestia Cienia, której służyli nie mogła równać się temu co kilka dni temu spotkali w podziemiach Nujelm. Temu nie mogło równać się nic z czym do tej pory miał do czynienia.
- Nyderadzie? - Głos Pani Kasandry wyrwał go z zamyślenia. Wiesz coś o tej istocie?
- Tak - odparł, wstając - walczyliśmy z nią 3 astralne doby temu.
- Co potrafi? - zainteresowanie przedstawicieli Moonglow wyraził Simon
- Wlada magią, jest piekielnie szybka, niezwykle potężna i 2 dni walk z nią najlepszych wojowników i magów jakich znam nawet jej nie osłabiły. Nasza broń na nic się nie zdała - Krótka pauza podbudowała napięcie i niepewność. Wolą Requanisa jest by każdy sam odnajdywał odpowiedzi na pytania. Kapłan ma tylko wskazywać drogę. Po chwili kontynuował - Szukałem informacji w księgach i samym Nujelm. Niestety mieszkańcy są tak przerażeni ostatnimi wydarzeniami, że trudno było mi się czegoś dowiedzieć, a plotki... cóż... Wierzę im gdy mają jakieś uzasadnienie... Ale widziałem... Widziałem jak słabnie gwiezdna brama. Czułem jak słabnie moja moc na piaskach pustyni, tak że czasem nie mogę przejść przez otwarty portal. Czułem chłód nocy miasta ukrytego w piaskach. Akademia bada tą sprawę.
- Zatem Liga wyznacza Cię Nyderad'zie de Carabas, Kapłanie Pana Magii i Równowagi, Nadrektorze Akademii Nauk, byś kierował wszelkimi działaniami mającymi przywrócić poprzedni stan rzeczy do Nujelm. Wszelki potrzebny sprzęt oraz siły ludzkie otrzymasz od nas, kiedy będziesz potrzebował.
- Zatem jeśli taka wola Ligii, przyjmuję na siebie to brzemię. Jeśli Pani Kasandra zechce pomóc, proszę o towarzyszenie mi, gdyż próbowałem zasięgnąć języka i niestety ludzie nie byli zbyt rozmowni. Obawiam się, że mogą nie ufać teraz za bardzo istotom powiązanym z magią.
...
---------------------------------------------
Moonglow Dzień dzisiejszy
- Dziękuję Merino - odparł po chwili nadrektor - Możesz odejść. Kiedy tylko jutro pojawi się Pani Kasandra poinformuj mnie natychmiast. Teraz jeszcze raz za parę godzin udam się do Nujelm. Może zobaczę coś co do tej pory było dla mnie zamknięte.
Gdy Merina wyszła spojrzał w w okno sali wykładowej. Noc trwała w najlepsze. Z oddali... przysiągłby że czuje suchy zapach pustyni...
Od kilkudziesieciu dni szukali odpowiedzi... Klucza... Doeirdzieli sie ze Wrota same sie pokaza, gdy nadejdzie czas... Byleby nie bylo za pozno.
Kasandra wraz z kompania zlozona z magow z AN, Yewianczykow, Eryka, Rolandusza, przeszukiwala wyspe. Przeciez znala ja jak wlasna kieszen! Bank... wiezienie... nic nic NIC! Tylko Demony i wiry... Kompletny chaos!
Dzwiek - smutna nuta przerwala cisze... Znowu ON! Na poczatku nic nie czula wobec TEJ osoby... Pozniej coraz bardziej ja draznil. Ten smutek, melancholia... Yasth jak zwykle pojawil sie na dachu budynku. Przed ich oczami, a wlasciwie w ich umyslach pojawila sie nieznana kraina, lecz tak podobna! Na plazy Stworca ukladal regimenty. Byl wściekly na straznikow, ktorzy nie chcieli mu dac klucza niebios, potrzebnego do otwarcia Wrot. Jednak udalo mu sie go zastapic... czyms.
*******
Niebiańska swiatynia... w gorach. Tam spotkali straznikow. Czekal ich test. Klucz...
*******
Azuth biegl w jej strone krzyczac: "znalazlem znalazlem!". Wrota, ktore byly okryte calunem tajemnicy, w miejscu gdzie panowal Cien: Wind. Mag - klamca juz na nich czekal. Nie powiedzial calej prawdy, wiedzieli o tym. Lecz nie wiedzieli ze nie wszystko jest klamstwem...
*******
N'hail omalo nie zderzyl sie z Kas, wybiegajac z miejskiego portalu. W dloni trzymal kluczyk straznikow. Pod pacha mial ksiazke, otrzymana od Yastha. Pobiegli razem w strone najbardziej wysuniętego na polnoc cyplu Nujel'm. Smutna nuta dotarla do ich uszu. Na dachu, przed nimi, pojawila sie postac w calunie oraz Mag - klamca. Kobieta zapamietala dziwny rytual odbywajacy sie miedzy tymi dwoma osobistosciami. Niebo, pokryte chmurami burzowymi zaczelo sie rozjasniac poprzez dziwna substancje. Ziemia drzala.
Teraz juz nie ma bariery - powiedzial, a wlasciwie wyspiewal Yasth. - Wasza kolej.
Kasandra i N'hail zaczeli recytowac zaklecia bramy kierujac swoja moc w strone klucza straznikow, stalowe narzedzie zaczelo leciec w gore znikajac im z pola widzenia. Po chwili, kilka krokow dalej pojawil sie olbrzymi obelisk. Byl on tym, czego Stworca nie mogl dostac. Przeszli sprawdzian serca. Rorzucili szafiry dookola, polozyli czyste runo na srodku i rozpoczeli inkantacje zaklecia. Vas Rel Por! Otworzyli kopie wrot TAM. Yasth mogl powrocic do domu. Gdy wrota sie zamknely, znalezli na ich miejscu dwa pieknie mieniace sie pod wplywem mocy krysztaly...
-Byc moze czeka nas wolnosc - kobieta szepnela jakby do siebie.
Od kilku tygodni tylko to zaprzątało mu głowę.. Nie mógł ćwiczyć ani pracować ciągle wracał do skrzyni ... do klucza do książki.... Ten obraz w snach w myślach wielki portal - wielka moc - potęga - władza... To pomogłoby spełnić jego zamiary...
Poczuł to tego dnia. Wcześniejszy incydent z magiem tylko przekonał go o jego własnej sile umysłu i o tym co może osiągnąć jeżeli dobrze to rozegra. Udał sie na wyspe - Kasandra była potrzebna i zarazem nie właściwie ...
- Przeszkodzi Ci- Odezwalo się coś w jego głowie. Odepchnął ten głos gdzieś głebiej pomiędzny inne pragnienia i myśli.
Szukali długo aż w końcu usłuszał to - ta nuta pojedyńcza ale wyrażająca więcej niż tysiące melodii które słyszał w swoim życiu. Obejrzał się i ujrzał Kłamcę i Smutnego. Nie baczył na ich rytuały .... tylko ta moc, ona wypełniała cały jego umysł - mając taką potęge....
Osłona w końcu opadła i ujrzeli to.. twór. Potężny i wypełniony czystą energią.
Klucz...Zaklęcia... Klucz... On go prowadził był czymś co z nadmiaru mocy uzyskało prawie że własną osobowość - po dotknięciu czuć było boską moc - zbyt wielką .... jak narazie Twór powstał na nowo a Smutny odszedł... Na ziemi zostały odłamki ... Czuć w nich moc - energię Wykorzystaj To!
Głos w głowie dobrze wiedział czego chcę...