CZarny ork posluszny rozkazom juz 3 dzien weszyl... Nikly slad raz odnaleziony nie moze byc uracony. Nawet swieze ludzkie mieso zostalo puszczone wolno, zadanie bylo wazniejsze... Podszedl najblizej jak sie dalo... sloszone konie zdradzily jego obecnosc a mieszkancy wysledzili go... warkanl wsciekly... wyciagnal bebenek i dzwieki wiadomosci poszly ku grodom orkow...
Melodia pelna krwi, zlosci i bolu zostala podjeta przez wszystkie orcze grody, dotarla do jaskin Czarnych Orkow. Przyniosla odpowiedz ze oddzialy wyruszyly... Ork zglosnial... w srodku bylo swieze mieso... on byl glodny...
Archiwista wyszedl z jaskini... skinal na orka aby pzyprowadzil mu jego wierzchowca... nakleslil pentagram na ziemi i wszedl w niego... po nim zostal jeno zapach siarki...
*Panie, gwiazdy wytypowaly tego, co odda Ci twe cialo... uczen juz ruszyl na poszukiwania*