I spojrzal na Ksiege Swych Uczniow i poszarzale imiona w niej wpisane i rzekl - czas aby swiat znow dojrzal moc mych dziel i uczniow nowych przez to pozyskam...
Rozrzucil wiec reka swa uczynione majestatyczne twory, dzieki ktorym jedno badz wiecej istnien obdarowac pragnie bronia nad bronie.
odnaleziono 3 majestatyczne twory
Demon konając pod udeżeniami wojowników wypluł coś na kształt kuli.
Nekromanta podniósł zaśliniony przedmiot, dłonią starł kleistą śline bestii. Była to Kryształowa Kula z wygrawerowanym napisem "Mistrz Ulcard". Zabrał kulę do swojej pracowni, gdzie szukać informacji w księgach na temat Ów kuli jak i Ulcarda.
Dwaj śmiałkowie idąc przez puszcze usłyszeli głośny płacz... Zaciekawieni donośnym odgłosem udali się do miejsca skąd dobywał się ów dźwięk.. Ku ich zdziwieniu zobaczyli piękną kobietę, wpatrującą się w tajemniczy obraz... W jednej chwili dziewcze odwróciło się i zwinnym ruchem podbiegło do postaci.
Dama śmiejąc się diabolicznie rzekła: Mam was głupcy, zostaniecie straceni w imie mrocznych bogów!
Ile sił w nogach dwaj przyjaciele wycofali się do pomieszczenia powyżej lochu, lecz nie mogli pozwolić tak potężnemu złu panoszyć się po świecie. Zdecydowali stawić czoła wrogowi. Przyzwawszy demony rzucili się na przeciwnika...Walka była długa i żmudna, lecz opłaciła się. W szacie poległej kobiety znaleźli dziwny przedmiot...Była to kula Mistrza Ulcarda.
Było ciemno, straszliwie ciemno-jak na najgłębszy loch przystało. Magowie przemierzając kolejne korytarze natknęli się na dziwne inskrypcje widniejące na kolumnach. Próbując je odczytać i przetłumaczyć stracili ogrom czasu. W końcu jeden z nich zdołał wypowiedzieć dziwne słowa. Wypowiedział je tak wolno, że wydawało się iż trwa to wieczność. Inskrypcje te okazały się zaklęciem, zaklęciem które przywołało lorda lichów... Nieprzygotowani do walki i całkowicie zaskoczeni przyjaciele rzucili się w wir walki. W tym momencie lich wypowiedział przeraźliwe zaklęcie, a mag bitewny krzyknął:
- oślepił mnie! nic nie widze.
Lecz drugi mag w tej chwili zadał śmiertelny cios. Lich padł odbijając się od ściany komnaty.
Przyjaciele bezwiednie spojrzeli na ciało nieumarłego i zauważyli czerwony przedmiot. Podeszli ze zdziwieniem nie znając tegoż artefaktu. Po dokładnych oględzinach zauważyli drobny napis:
"Mistrz Ulcard".
Wiatr niósł piesni grane przez mrocznego elfa. Wojownik schowany za potężną tarczą co raz wyskakiwał udeżając ognistą bestie. Otuchy i sił dodawała melodia powstająca gdy zwinne palce elfa muskały struyn harfy. Łucznik schowany za skałą wychylał tylko głowe by oddac strzał z kuszy i chował się by po raz kolejny załadować kuszę.. Mag w czerni setki razy wypowiadał te same słowa koncentrując swoją moc. Wydawało się ze walkla trwa całe wieki,a w rzeczywistości mijały godziny. Płonąca bestia nie mogła już złapac tchu, wtedy zawyła poraz ostani. Ciało jej przestało płonąc i obaliło się na ziemie. W legowisku bestii Mag w Czerni znalazł kolejna kulę mistrza Ulcarda.
Mistrz wodził dłonią po starannie wykonanej rękojeści miecza> Prosta, prawie siermiężna... żaden z fircyków ze stolicy nawet na nią nie spojrzy... kowal z Minoc, także wzgardzi nią bo nie jest z metalu królewskiego... jej moc nie jest w rudzie, lecz w umiejętności posługiwania się nią... odłożył delikatnie na poduszce z aksamitu... wówczas zapłonęła szósta świeca wokół pentagramu... - płoneła równie silnym blaskiem jak poprzednie
- jeszcze tak silnych zawódników nie miałem - rzekł do siebie i skierował swe kroki do kuźni
Kobieta nie musiala dlugo prosic, aby wojownik udal sie wraz z nia zwiedzic nowy lad... kolejny raz zreszta. Narayan ubral bardzo dobra zbroje, idealnie podkleslajaca jego umiesnione cialo. W koncu musial bronic ta mala, krucha istotke. Dotarli na piaskowa wyspe i szybko, sprawnie przedarli sie przez lud piaskow, schodzac ostroznie na kolejny poziom. Byli tu juz kilka razy, lecz to co ujrzeli przerastalo ich najwieksze wyobrażenia o potedze tutejszych stworow... Wielki, runiczny zuk w dziwnej , teczowej poswiacie rzucil sie na wojownika, niczym sep. Walka byla dluga i dosc wyczerpujaca. Zuk konajac, wyplul piekna szklana kule, na ktorej byla wygrawerowana nazwa mistrza Ulcarda
Mistrz wodzil w zadumie dlonia o ksiedze i spojrzal na jasno palaca sie siodma swiece... Jeszcze trzy... rzucil w glebokiej zadumie...
Znudzony niedolestwem przekazal ostatnia lokalizacje obiezyswiatowi - bowiem czas prob nieuchronnie sie zblizal.
I rzucil sie Mistrz Wielki w szalenstwo wymyslania konkurow a niektore pomysly nawet jego samego przerazily...
I rzucil koscmi Naryan i do walki z Hydra ruszyl
kolejne pewne terminy to piatek 18-20 i sobota 8-13 od niedzieli zaczynamy 2 etap i kto nie podejdzie traci minimum 1 kulke
klasyfikacja po I-szej probie:
1. Drako Rayven
2. Baldurpio
3. Narayan
4. Trismegisth de'Arthe
5. Mekmar
odpadli:
Haldrim Raven
Lothed Caerdin
kolejna proba zjednoczy wszystkich pieciu - orosze o ustalenie pory wspolnie
a proba ta zwie sie proba slabej duszy
Delikatne zawirowanie powietrza, niemal niezauwazalne drgnienie cienia, niedoslyszalny szelest i juz go nie bylo. Widzial dostatecznie wiele, wiedzial dostatecznie duzo. Slabosci i silne strony, cechy dusz i cial. Wszystko bylo znane.
"Glupcy. Rywalizujcie. Walczcie. Tanczcie dla mnie. Grajcie w gre, a gdy nadejdzie koniec poznajcie swa nagrode" - Szeptanie do siebie bylo swego rodzaju przypadloscia ktorej nie potrafil sie wyzbyc. Wykrzywil usta w czyms na ksztalt usmiechu. Usmiechu, ktory nie wrozyl nic dobrego.
"Tanczcie. Nawet mistrz moze umrzec".
"Zwlaszcza mistrz..."