Drow uniosł pioro i poczał pisac, wraz z tym jak odgłosy skrobania spajały sie z szumem wiatru i wyciem piorunow, wydarzenia zeszłej nocy poczeły wracac...
Ptak leciał ponad Trinsic, przysiadł na chwile na wiezy Kaplicy Palladynow aby za chwile kontynuowac swoj lot na zachod. Zmeczyło go ciagłe machanie skrzydłami wiec widzac ciemna budowle z kratami na oknach, postanowił tam wyladowac. Wyskubywał krople deszczu ze swych pior, zupelnie nie przywiazujac uwagi do tego co czyniła postac wewnatrz komnaty.
Ptak zachwiał sie, kiedy wiatr powiał nienaturalnie mocno do srodka pomieszczenia, obserwował zakapturzona postac. Płaszcz istoty falował a on sam zaprzestał cwiczen.
Rozgladał sie, czerwien oczu postaci kontrastowała sie z hebanem jego skory.
- co do cholery! sykneła postac
*wiatr wył we wszystkich zakamarkach siedziby*
- kim jestes?
*szept, szum, chichot?*
- niech to drow poczał inkantowac zaklecia wzmacniajace i ochronne.
Ptak przygladał sie postaci, ktora wykrzykujac niezrozumiałe słowa otaczała sie cieniem. Migajac okiem ptaszysko zakrakało i podzielajac przeczucia istoty odleciało.
Dziwne szmery i cienie zataczały kregi wokoło pentagramu wymalowanego na podłodze siedziby Drowiego Nekromanty.
- Obawiasz sie? Nie wejdziesz? doskonale! wiec ja wyjde do ciebie!
Drow wyszedł za pentagram. W chwile kiedy jego stopa przekroczyła okrag chłod poczal wkradac sie w kazda czesc jego powłoki.
Z trudem wycofał sie spowrotem, był przemęczony - chwila obcowania z ta materia wyssała z niego wiekszosc jego sił witalnych. Gdyby był człowiekiem, zmarł by napewno - lecz nie tego oczekiwała istota czajaca sie poza okregiem...
- pokaz sie!
- po co szefuniu, ja juz jestem w tobie, wziałem wszystko co chciałem
Drow powoli podniosł sie na nogi.
- NIKT NIE POKONA MNIE! NIE ZŁAMIESZ MNIE!
- ale ja wcale tego nie chcem szefuniu
*hihihih*
*apsik*
*hihihih*
Czaszki wokoło pentagramu bezustannie wydawały z siebie irytujace dzwieki.
Drow splunał krwia na podłoge, cienka strózka krwii zalewała mu oko wciekajac do ust.
- Jestes pasozytem!
- owszem i co z tego?
Mysli drowa krazyły w zastraszajacym tempie w jego umysle.... jak, jak go przechytrzyc....
- zamiast ze soba walczyc, moze zaczniemy wspolpracowac?
Pioruny biły za oknem, mrok nocy wydawał sie kumulowac tuz za obrebem pentagramu Drowa.
-hmmm - wygladało na to iz istota zastanawiała sie.
- wiesz czego pragne... zaczał drow
- tego co wszyscy, potegi, mocy, władzy
- owszem lecz nie kazdy wie jak to wykorzystac...
Znow cisza.
Oddech! na niewidzialnej szybie za okregiem pentagramu widoczna była para z ust !
Mysl ta uspokoiła drowa... a jednak ta istota tu jest.
- Wiec? - ponownie odezwał sie drow.
- co wiec?
- posluchaj, mozemy istniec w symbiozie, ty mi pomozesz ziscic marzenia a odemnie uzyskasz moc ktora posiadam, porzadasz jej, pragniesz, potrzebujesz.
- oczywiscie dlatego cie wybralismy... szept rozległ sie w umysle Drowa.
- Dobrze wiec, zamyslil sie drow, mamy czas - ty jestes niesmiertelny, ja jestem dlugowieczny. Usmiech wypłynał na lica drowa
- co ty na to? ty zadajesz pytanie - ja odpowiadam, pozniej moja kolej.
Plan układał sie w myslach Drowa...
- chetnie
*hihihihiih*
*apsik*
Ponownie czaszki zachwyciły zmysł słuchu Drowa swoim repertuarem.
- pytaj wiec - syknał drow
- jak bardzo ufasz Netherilowi?
- tak jak ty mi...
- Ja ci nie ufam Drowie
- uzyskales swoja odpowiedz, moja kolej
- pytaj...
Drow usmiechnał sie nikle
Spojzał z pozoru bezinteresownie za okno
- paskudna pogoda
Skupiał w sobie cała moc, zaklinał sie na swoja dusze, modlił sie po cichu do swego Pana, wyczekiwał....
Obraz oddechu z szyby znikł, odczucie bycia obserwowanym ustapilo - istota skupila swoja uwage na czyms innym, teraz albo nigdy!
*por ort grav* wykrzyczał słowa Nekromanta
szyba rozprysła sie, chmura zmaterializowała sie i przybrała postac.... mnie samego!
- Jestes zalosny jak twierdzilem!
*kwik!*
*corp por* NIECH PORAZI CIE MOC NETHERILA!
wyzywał sie na czyms czego do konca nawet nie zbadał, nie interesowało go to, nikt nie bedzie ze mna pogrywał! słowa w umysle przedzierały sie na zewnatrz, lecz usta zajete kolejnymi inkantacjami uniemozliwiały wykrzykiwanie obelg.
- zniszcze cie! *corp por* - kolejny strumien energi poleciał w strone chmury
i kolejny
i kolejny
Wyczerpawszy cała siłe, drow poprzestał morderczej nawałnicy
*pac*
Cos upadło na podłoge - mały mozg zgnieciony pod butem Drowa zakonczył swoja Egzystencje.
Drow obrocił sie za siebie, ocierajac spocone czoło, wypluł ponownie zebrana krew w jego ustach, *brzdek* dostrzegł swoj zab na posadzce. Walka osłabiła go bardziej niz sadził.
Spogladajac za okno zobaczył iz nastał nowy dzien.
- czy to moja moc, czy swiatło....
nie mogł zastanawiac sie za długo gdyz male czarne pioro wirowało w powietrzu, powolutku opadajac w kierunku podłogi. Obserwował jak spada, wyciagnał dłon sondujac przedmiot w poszukiwaniu magii.
Nic, ujał pioro w dłon usmiechajac sie do siebie.
- Rada bedzie musiała sie temu przyjzec.
Wycofał sie do swoich komnat aby odpoczac.
OK plus minus to było tak
dzieki za eventa i przerwanie koxu ;)
pozdrawiam i mam nadzieje ze miło sie czytało
Upity upior zawirowal wsrod ogromnych chmur, podtrzymujacych niebo przed upadkiem. Zaszybowal, polewitowal jak to mial w zwyczaju... Pijanie wyrecytowal pare niegrzecznych strof karczmenego dowcipu i wbil sie przez sciany do pokoju. Niematerialna powloka szybko przeszla przez pojedyncze bariery oslony magicznej. PLUM... i upior byl w sordku. Rozejzal sie. Poziome promienie ksiezyca wbijaly sie do malutkiej sali. Na srodku wymalowany byl pentagram - krew? Nie wiedzial.. byc moze. Ale wiedzial, ze postac jest wystarczajaco silna, zeby ja omotac. Nie wiedzial, ze zbyt silna... nie wiedzial, ze pentagram go nie wpusci do srodka... postanowil grac... dopiero kiedy strach wywalil mu ze lba ostatni alkoholu zrozumial w jakiej jest sytuacji... wybral nieodpowiedniego przeciwnika. Za pozno. Pasozyt? phi... nie tutaj. Nie mialby czym sie karmic... dusza? brak... Wiara? jezeli wiara w totalne unicestwienie jest czyms konrketnym, to gratulacje. Serce? nie na to liczyl... gral. i przegral.
dosadnie.
do konca.
walke o smierc.
zaraz, zaraz....
przeciez on nie zyl?!
dzieki alkusie
*wysyła Alvora na odrobaczanie*
Alvor polacz wszystkie swoje opowiadania i napisz ksiazke :), kroniki Alvora ;) - boskie opowiadanie ;]
no, wkoncu mam net znow
za kazdym razem kiedy czytam moje wypociny - wydaja sie coraz gorsze, masa bledow yhhh
ale dzieki za miłe słowa