wielkie, zadarte nozdrze wyłoniło się spod zburzonej rzeki,
zanim z oliwkowego grzbietu całkowicie spłyneła rozrodczna maź,
na drugim brzegu pojawił się masywny aligator, samiec..
- wiedźmhoo, khoniec rozmów, śmierthelny wystarczhająco się sphłoszył.. - klapnął szczęką
..wpół zgarbiona postać przerzuciła wzrok na aligatora..
- zamilcz! mieliście dawno zając wszystkie półsłodkie wody Magincji, przed pełnią musicie się wyrobić!
- wrrr! zawsze wszystkim muszę się zajać sama! - warkneła z pogardą
chwilę później, zostało po niej tylko czarne, krucze pióro..