DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Thiass w 2007 08 29, 20:19:46

Tytuł: Klatwa krwi
Wiadomość wysłana przez: Thiass w 2007 08 29, 20:19:46
Rytuał dobiegł końca a Shem upadł zmęczony. Troje wampirów którzy mu asystowali Thiass, Maffaer oraz Molteron pomogli kapłanowi się podnieść. Mieli to czego chcieli, mieli wiedze którą będą mogli wykorzystać...


Thiass siedział spokojnie czekając na resztę. Gdy nadszedł ostatni kapłan zaczął przemawiać. Po tym jak Azura wraz z Molteronem przedstawili swoje podejrzenia Shem skierował wzrok na Polwilka oraz Maffaera. Po kilku chwilach wszyscy dowiedzieli się o rytuale który niedawno miał miejsce i o kolejnym który miał pomoc im w walce z klątwa cieni. Należało znaleźć dusze...  czyż nie proste? Jednak miała to być dobrowolnie ofiarowana dusza a jak ktoś trafnie zauważył żaden głupiec raczej nie zgodzi się na stratę życia oraz swego ducha. Tutaj oczywiście zebranych ponownie uratowała wiedza kapłana. Okazało się wszak że istnieje pewien rytuał przywołania dość potężnej istoty, która może im pomoc i ofiarować jednego ze swych sług. Po tych słowach wiadomo było co czynić. Wampiry ruszyły do świątyni.

Thiass rozglądał się przypominając sobie to miejsce. Minęło sporo czasu odkąd zapuścił się tak daleko. Ostatni raz gdy tu był razem z braćmi przyszło mu stoczyć dość ciężką walkę. Przyglądał się sarkofagowi dzięki któremu udało im się przebudzić przedwiecznego i patrzył mimo woli na sufit sprawdzając czy nie ma tam wielkiego pająka. Kapłan dokończył rytuał po czym pojawiła się istota która faktycznie zdawała chcieć im pomoc......

Dusza wydostała się z ciała. Koncentracje wreszcie przyniosły efekt i pojawi się wysłannik cieni...

Thiass patrzył spokojnie na postać Gillesa która właściwie z nikąd ukazała się zgromadzonym wampirom. Cos jednak było nie tak.
- Gdzież twój zdobiony płaszcz?
- Gdzie jest twoja zbroja?
- A miecz?
Dochodziły pytania z całego pomieszczenia. Gilles wyglądał na zmieszanego i zaniepokojonego, jego plan a raczej tego kogoś nie udał się.
- Głupcy to my mamy waszego Gillesa! – Zaśmiał się – Może i cienie oddadzą wam cześć mocy ale dzięki temu my powrócimy – Ponowny śmiech rozbrzmiał po sali wraz ze znikająca postaci
Wielki trzask uderzył w zgromadzonych a blask oślepił ich oczy. Thiass podniósł się mimowolnie chwytając za bron. Wielki złocisty demon stal przed nimi....

Walka trwała by długo gdyby nie pomoc księcia krwi. Kim jest? Nikt nie zapytał. Zapewne zbyt pochłonięci byli walka z demonem. Nieznajomy jednak wyraźnie stal po ich stronie pomagając im zgładzić bestie. Gdy ostatnie zaklęcie powaliło demona ponownie z całej sali zaczęły dobiegać pytania.

Thiass siedział w bibliotece rozmyślając nad tym co wiedział. Ze zgromadzonych informacji wynikało ze za klątwa stoją sami przedwieczni. Jak walczyć z taka siła? Nie da się ich pokonać. Te myśli dręczyły go przez cala noc. Przekładał całą stertę ksiąg, każdą jaka była w bibliotece...

- TAK!!!!! MAM!!!!! – Glos polwilka rozbrzmiewał po zamku

Cóż takiego ma? Sposób na pokonanie przedwiecznych? A może to tylko jakiś podstęp? Przecież sam mówił ze to nie jest wykonalne – Zastanawiał się Maffaer czekając na Thiassa





Ciag dalszy nastapi wszak jak to juz powiedzialem.... MAM!!!!
Tytuł: Klatwa krwi
Wiadomość wysłana przez: Colgate w 2007 08 29, 21:03:58
- Na tym kontynencie nie brakuje głupców, którzy na słowa ,,bogactwo i potęga" gotowi są rychło ofiarować nawet swoją duszę – na przekór wszystkim rzucił obojętnie Maffaer, spojrzał na siedzącego obok Kapłana. Dusza była ceną, wydawać by się mogło, pozornie niską. Postanowili jednak nie szukać w miastach skorych do ofiary śmiertelników, ruszyli do świątyni, propozycja odprawienia rytuału wydawała się całkiem sensowna.

Schody, śliskie, omszałe, ciemny korytarz, wiele malowideł... Maff rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu, był tutaj po raz pierwszy, nie znał tego miejsca. Na samym środku wielki, nieco podniszczony sarkofag, na stołach fiolki – różnokolorowe, cuchnące substancje, tu i ówdzie porozrzucane szczątki jakichś nieszczęśników.
Rytuał odprawiony przez kapłana dobiegł końca. Dobrowolny ofiarodawca swojej duszy spełnił pokładane w nim nadzieje, wszyscy spojrzeli po sobie wielce usatysfakcjonowani.
Na wysłannika nie musieli czekać zbyt długo, zapłacili tym, czego cienie najbardziej pragnęły, czego niemalże szaleńczo poszukiwały.

Po chwili pojawił się Gilles, stał na sarkofagu, wodził mętnym wzrokiem po zgromadzonych.
Pytania, wiele pytań, wszyscy zdawali się być podekscytowani, chociaż mimo wszystko ostrożni. Zaniepokoił się, zgubił, to było widać na pierwszy rzut oka, marna prowokacja.
- Głupcy to my mamy waszego Gillesa! – Syknęła postać, zapowiadając rychły powrót przedwiecznych i wielką wojnę.  

Truchło demona cuchnęło okrutnie, w pomieszczeniu było gwarno, kolejna postać zasypana została pytaniami. Książe Krwi delikatnie i umiejętnie odpowiedział na niektóre z nich, zapewnił, że mogli liczyć na jego pomoc, po chwili zniknął. Zapanowała cisza, przerywana od czasu do czasu szczękiem napinanej kuszy Molterona, odgłosem kroków, szeptem...

Cóż takiego ma? Sposób na pokonanie przedwiecznych? A może to tylko jakiś podstęp? Niech on się tylko tak nie wydziera... – Myślał Maffaer słysząc dzikie, pełne entuzjazmu wrzaski Thiassa, dochodzące z zamkowej biblioteki...

dzięki, było miło  :wink: