I ruszył przed siebie mijając kolejne, polacia lasów, chwytał niczym śmierć kolejne stworzenia i skracał ich los a wszystko ze względu na trening...
W gęstym gąszczu krzewów trawy drzew natknął się na wróżki, które potraktował jak resztę innych stworzeń trening trening trening to mu było w głowie...
Nie wypadało mu ich ranić a co dopiero zabijać, ale człowiek jak to człowiek jest omylny popełnia błędy i zostaje za to ukarany...
Zerwał się wiatr, który poruszył korony drzew... poruszył je do tego stopnia ze pnie się wyginały jak piła do drewna... aż mu zerwało płaszcz pod wpływem podmuchu. Usłyszał po chwili donośny głos przeszywający go niczym pustkę...
,,KTO TO ZROBIL??!?!?!"
Głos ociekał gniewem.
Mężczyzna zatrzymał się i zaczął rozglądać się bacznie dookoła, wtem pojawił się przed nim rozwścieczony pan lasu...
,,Ty to zrobiłeś? Poraniłeś moje dzieci? Moje wróżki?"
Ton głosu się nie zmieniał...
Pewien siebie wojownik odburknął:
,,Mam kłamać czy mówić prawdę?"
"Dla swojego dobra prawdę!!!"
I huknął kolejnym podmuchem w mężczyznę.
Unosząc brew i nic sobie z tego nie robiąc odpowiedział
,,To ja ośmieliłem się poturbować twoje podopieczne..."
Na twarzy pana lasu widać było wściekłość przemieszaną z rozwścieczeniem, długo nie czekając ruszył w stronę wojownika. Nim ten się obejrzał już był złapany za nogę... siła władcy lasów była większa niż zwykle powodowana gniewem... bez problemu uniósł trenującego z całym sprzętem jak małą kukiełkę.
Zdjął go z siodła i uderzył nim o pień najbliższego drzewa, zaraz kolejnego i kolejnego i tak w koło. Mężczyzna nie za wiele mogąc zrobić zaskoczony siłą rozgniewanego opiekuna wróżek, starał się bronić przed uderzeniami o pnie tarczą, ledwo się wyrabiał, bo kolejne pnie się zbliżały z zatrważającą szybkością. Po kilkunastu obrotach władca cisnął wojownika na odległość kilkudziesięciu metrów, mężczyzna leciał bezwładnie oszołomiony kręceniem w koło i uderzaniem o pnie... zbroja na szczęście dobrze się sprawdzała, ale i tak zanim ocknął się minęło parę długich w tym przypadku sekund. Wojownik otworzył oczy i lekko skołowany się podniósł. Odnajdując wzrokiem atakującego spiął zaciśnięte paski tarczy i wyciągnął broń. Nie za wiele rozmyślając rozpędził się w stronę pana lasu z krzykiem...
C.D.N.