DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Ghg w 2007 10 04, 17:12:02

Tytuł: Wieza blaznow.
Wiadomość wysłana przez: Ghg w 2007 10 04, 17:12:02
Ghul wszedl do komnaty i popatrzyl na dziwnie rozlozony labirynt drzwi. Znalazl juz kilka tajnych pomieszczen, ale dalej szukal zawziecie czegos, co podpowiadal mu instynkt. Ghulowi wydawalo sie, ze w wiezy jest jeszcze jedna komnata i jego zwierzecy instynkt jakby sam poprowadzil go do niej. Pogladzil szponami zimna sciane wyczuwajac magicznie ukryte przejscie. Wyrzygal sie, resztki jakiegos barbarzyncy poszybowaly szybko na nogawki i okute zamszowe, stare buty. Czul sie slabo, ale nie na tyle slabo by wychwycic ten maly, magiczny szczegol na scianie. Wszedl chwiejacym krokiem do olbrzymiej komnaty i zatoaczyl sie na hebanowy stol, na ktorym czerwonokrwistym kolorem ktos wyryl symbol, na ktorym trojkat wpisany byl w okrag. Tylko to ghul zdazyl zauwazyc, a pozniej zemdlal...

Gdy zbudzil sie siedzial przy stole z samym panem demonow, Exodusem, jakas koza i soba samym. Z mamrotania swojego sobowtora rozumial co drugie slowo. Exodus zas mowil do niego calkiem niezrozumialym jezykiem, a koza? Koza ghula strasznie denerwowala, wiec wbil jej w leb kawal zelaztwa, az przeszyl krzeslo i zabryzgal caly stol.

Siedzial tak zagniewany sam na siebie, wydawalo mu sie, ze oszalal i powoli nie reagujac na towarzyszy oraz swiadkow szalenstwa powoli udawal sie do wyjscia. Jednakze w chwile pozniej juz stal na jakims dziwnym symbolu przemieniony w jagnie o pysku przypominajacym wscieklego psa. Jagnie jakby instynktownie rzucilo sie na pozostale ze stana i poczelo zagryzac. Ghul zemdlal, gdy zagryzl wszystkie...

Sobowtor stal nad nim i przemawial wladczym glosem, ktory ani ghula nie przerazal, ani nie jakos nie interesowal. Ghul byl wsciekly, ze musial tak sie upokazac, przed swoim odbiciem, ktore nadal uwazal za wymysl swej chorej wyobrazni. Ale wtem ghulowi naszla koncepcyja, by sie z sobowtorem podzielic pragnieniami. I gdy napomnial o Zwierciadle Wizgulfa oraz Ylothowej obietnicy sobowtor cos cicho zamamrotal o kolejnej wizycie i rozplynal sie w powietrzu. Ghul padl na posadzke, skuli i zasnal...

Oddalal sie coraz bardziej, lecz dziwnie poskrecane drzewa jakby przychylaly sie w jego kierunku. Wpadl na cmentarz i uderzyl z calym impetem upiora, ktory pofrunal na pobliskie nagrobki. Gdy mijal nagrobki szepty ozywiencow ostrzegaly ghula przed wieza nekromantow i radzily sie udac w strone malego cmentarzyka, ktorego przejscie prowadzilo na dom ghula, stary cmentarz w Vesper...
Tytuł: Wieza blaznow.
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2007 10 04, 20:08:12
Myśli ghula były niczym niezliczone, bezwładnie rzucone purpurowe nici. Każda z nich wiodła ze sobą określony cel, wspomnienie lub odpowiadała za równie ważne rzeczy. Jednak żadna z nici nie miała swego początku ani tym bardziej końca!
- Ciekawe co się stanie jeśli tą połączę z tamtą, a tamtą z kolejną i... - pomyślała istota.

Pasjonujące.