DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: SolTell w 2007 10 23, 22:51:57

Tytuł: Warunki... nie do spełnienia
Wiadomość wysłana przez: SolTell w 2007 10 23, 22:51:57
no to khm khm, będzie wsio bo pisać nie umiem.

Kapłan zdziwił sie gdy ujrzał zniszczoną fasadę banku i brak drzwi, z tego co lud mówił do miasta zawitała nieproszona osoba, na pewno nieludzka. Postawiła ona warunki których mieszkańcy nie mogli spełnić.
Co jeszcze, tuż po odejściu istoty kolejna zawitała składając ofertę naprawy tego co uczyniła poprzednia.

Wolontariusz? Ochotnik? Kapłan miał co do tego wątpliwości, jednak to jedyna osoba która coś wie o istocie siejącej zniszczenie.  Osoba ta ozwała się Pielgrzymem.

Kapłan wpierw nie uwierzył słowom które przekazał mu sierżant straży, jednak podczas szybkiego raprotu z nocnego nieba zleciał czarny smok,a zła istota przywędrowała i stanęła obok smoka... Isota znów postawiła warunki nie do spełnienia... Minoc tym razem nie miało nic do zaoferowania prócz zimnej stali... oraz okiełznanej magii...

Potem już była tylko walka...

i modły... do Araknasela...

Po płaczach nad poległymi Kapłan wiedział kogo szukać. Pielgrzyma.


(tu również proszę o jakiś kontakt z GieeMem który zajmował sie majstrowaniem przy Minoc, nie wiem czy to był "evencik" czy podstawka do czegoś większego. skąd ta wątpliwość? no cóż. nazwa "mroczny wiewiór" dla tego złego chyba jest dobrym powodem do wątpienia, chociaż kto wie)
Tytuł: Warunki... nie do spełnienia
Wiadomość wysłana przez: Rudus w 2007 10 23, 23:08:36
Smok byl od rana w wyjatkowo zlym humorze. Jego pan nie dawal mu za duzo dziewic a loty bywaly dlugie i meczace ... Cos cholera trzeba z tym zrobic albo przejsc na emeryture i zdjac skore, nazwac sie koscianym.. i co tam sie jeszcze na starosc robi...

Kolejny lot. Zianie ogniem, niszczenie mienia publicznego...

No tak

Cholerne mlodziaki.. Co oni sobie wyobrazaja ? Kamieniami ? Pluja ? Skacza po ogonie ? Juz on im pokaze

Ogien plonal... ludzie plakali



[Z calym szacunkiem... ale spodziewalem sie wiecej. Sam mroczny z tylka kozy wyjety szatan ze smokiem przychodzi do miasta a oni go traktuja jak menela ... 'Idz sam sobie nakop' etc.. o rzucaniu w smoka kamieniami i pluciu na niego nie wspomne ... Taaaa juz to widze smok przylecial do miasta i nagle nikt nie zna strachu ... W koncu myslenie proste.. Peknie mnie to mam uzdro tu zaraz... a i tak rzeczy noobka wiec nic nie trace..

Nie mowie ze cala grupa sie tak zachowywala ale jednak Ci najbidniejsi byli najglosniejsi]
Tytuł: Warunki... nie do spełnienia
Wiadomość wysłana przez: Badalaman w 2007 10 24, 07:24:38
"mroczny wiewiur" ? :D:D:D:D
Toz to niema watpliwosci ze to zaden smok tylko zmutowana wiewiurka z lasow dookola Scara naslana przez szyszkozercow celem zaszkodzenia konkurencyjnemu miastu ;)

No a poza tym tlum rzadzi sie swymi prawami, zanika strach ;)
A w prkatyce na DM "strach" wiaze sie tylko z ryzykiem utraty drogiego ekwipunku.


P.S. Dzis ludzie obrzucaja kamieniami i topia w strumieniach niedzwiedzie (no w sumie malego niedzwiadka, ale niedzwiedz brzmi grozniej;)) a niegdys dzielni minocczanie traktowali tak smoki  :twisted:   ;)
Tytuł: Warunki... nie do spełnienia
Wiadomość wysłana przez: SolTell w 2007 10 24, 16:40:58
Rudus taki czar noobków. niestety. jak jest tak jest. :< wciąż jednak pozostaje pytanie czy należy szukać Pielgrzyma...

ps. wiem troche lamersko brzmiało "przekierowanie" no ale nic innego do głowy mi nie wpadło (chciałem uniknąć pogromu)
Tytuł: Warunki... nie do spełnienia
Wiadomość wysłana przez: Gucio w 2007 10 24, 16:43:41
Cytat: "SolTell"Rudus taki czar noobków. niestety. jak jest tak jest. :< wciąż jednak pozostaje pytanie czy należy szukać Pielgrzyma...

ps. wiem troche lamersko brzmiało "przekierowanie" no ale nic innego do głowy mi nie wpadło (chciałem uniknąć pogromu)

Nie tylko nobków.
Tytuł: Warunki... nie do spełnienia
Wiadomość wysłana przez: kometes w 2007 11 08, 15:26:08
Przez wiele dni wejście do banku stało otworem. Brak drzwi był bolesny dla mieszkańców - szerzyło się złodziejstwo a wieczna minokijska zima otulała szponami swego chłodu przebywających w banku.

 Pracował nad mytrilowymi wrotami wiele dni. W pocie czoła, żaru lejącego się z pieca, zgrzewał kolejne sztaby w solidne podwoje... Sztaba po sztabie, a było ich pięć tysięcy. Gdy wreszcie połączył wszystkie sztaby, wiele godzin oczyszczał je z zendry by odsłonić szlachetny blask mytrilu. Paskiem a potem gliną polerował powierzchnię wrót do niemal lustrzanego połysku... Wtedy przyszła kolej na wyrycie Run. Royalowym dłutem i młotkiem starannie rył w tym twardym metalu Runy ochronne, chroniące przed uszkodzeniami fizycznymi i magicznymi.
Drobny szlaczek Run okalał wrota sprawiając ze wyglądały na dopieszczone niemal w każdym calu. Następnie zlecił majstrowi osadzenie w ościeżnicach banku zamontowanie solidnych zawiasów. Załadował wrota na juczniaka i zawiózł pod Bank. Idealnie dopasowane zawiasy nie sprawiły kłopotu przy montażu. Z wielką dumą i radością patrzył na efekt swej pracy. "Teraz nawet największy smok ich nie spali" - pomyślał. I zmęczony udał się do domu odpocząć.