Ghul siedzial tam, gdzie bylo mu najwygodniej - yewski szafot byl w tym przypadku ulubionym miejscem. No moze poza bankowym smietnikiem, ktory ghul rowniez sobie upodobal i przy kazdej mozliwej okazji oddawal wysublimowanym wyszukiwaniem resztek jedzenia. Siedzial i patrzal na katowski topor, jak i na samego oprawce. Pochylony, w ukryciu, wydawalo mu sie ze nikt na niego nie zwraca uwagi, nie patrzy. Ledwo zbudziwszy sie, przeciagnal leniwie i wysmarkal sie w rekaw. Patrzyl na koszyk, ktory od kilkunastu dni juz swiecil pustkami.
Cos blysnelo nad glowa ghula, jakas mgla poczela sie materializowac i w purpurowej poswiacie poczely mienic sie dziwne symbole przypominajace litery wampirzego alfabetu. Dwa wampierze patrzaly na ghula jakby na jakiej scenie stal, jako wieszcz jaki.
Probowal sobie przypomniec alfabet wampirzy, cos tam rozczytal "witaj, mistrz" i podirytowany szponem rozproszyl mgle. Wiedzial, jak Yloth reaguje na niesubordynacje lub pomoc innowiercom. Zwlaszcza, jesli dzialania boskie sa tak wyraziste. Patrzal dalej na szafot i dalej sie ni wampierzami, ni dziwnymi znakami nie zajmowal.
Coz moze znow zaczne marudzic ale... Przede wszystkim chcialem przeprosic tego scenarzyste, ktory chcial zaczac zadanie. Trafil akurat na mnie, a ja juz mam dosc takich zadan, ktore zaczynaja sie wlasnie od emotow nad moja postacia. Gram juz tu kilka latek, raz bylo lepiej, raz gorzej. Wiem, ze ekipa oczekuje ode mnie nie tylko dobrej zabawy, ale rowniez koncepcji postaci, opisu, itp... Tylko po cholere ja zapisalem 2 strony A4 koncepcji, ktora kazdy GM moglby znalezc bez problemu poprzez wcisniecie glupiego przycisku "szukaj" na tym forum. Jestem juz za stary pelikan, zeby mnie lapac na jakies *chillautowe emoty* i oczekuje, ze jesli ekipa juz zaczyna z zadaniem to przynajmiej wysili sie i przeczyta chociaz uwagi w koncowce mojej koncepcji i bedzie wiedziec, ze sluzenie wampirom to nie to samo co sluzba Przedwiecznemu. Ale co ja bede sie rozpisywal. Odmrozilem sie, mialem trzy ewenty od tego czasu, jeden ze Sztyvnym, ktory wole przemilczec. Jeden z Aru, ktory tez byl "letni" (ani mnie grzal, ani ziebil). Trzeci ewent to zachecanie gracza do wspolnej zabawy, ale nie od tej strony co trzeba.
Zatem moja prosba do Scenarzystow:
Zanim zaczniecie mi zadanie prosilbym o spojrzenie w moja koncepcje. Wszak niektore rzeczy pewnie jak i u innych czekaja latami na realizacje. Sami scenarzysci prosili, by ja pisac bo pomaga w prowadzeniu przygod. To ja prosilbym wszystkich QM by je czytac.
Pozdrawiam i zycze wspanialych efektow pracy z graczami DM2.
e: sie bobalowy ort zalegnal, jak to corv obadal to malo mu kuska sie nie spocila. :|
*musi się wtrącić* Tak mnie wzięło na czytanie przygód i liczyłam na coś dłuższego w twoim wykonaniu. :) Pozostaje mi czekać na dalsze losy ghula. :twisted:
ekipa sie poddala chyba. ale wole miec swiety spokoj, niz byc znow pajacykiem w czyjejs przygodzie. ;]
"spojrzenie" :wink:
Ghg, aleś wredny. Takiemu to dogodzić no, jakiegoś młodego QMka tak zniechęcić do dalszej pracy.
ghul i tak sie zmrozi pewnie, bo nie ma z kim grac.