DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Siwy6977 w 2005 12 03, 16:23:08

Tytuł: Stare dzieje
Wiadomość wysłana przez: Siwy6977 w 2005 12 03, 16:23:08
Mam prośbę, by autorzy starszych (zamieszczonych na poprzednich forach, które bezpowrotnie zginęły) relacji z przygód w świecie DM wstawili na nowo swoje opowiadania. Przecież to część historii tego świata!
A może by się przydał nowy dział pod tytułem "Archiwum"?
Tak samo bardzo bym chciał poczytać stare opowiadania bodajże Mrocznego o mrocznym rybaku i inne objawy kreatywności naszych graczy.
Tytuł: Stare dzieje
Wiadomość wysłana przez: Daltar w 2005 12 03, 22:09:51
Dobry pomysł. Ja moge jedno opowiadanko wkleci tak na rozgrzewke, Jeszcze nie publikowane nigdzie, bo to opis arta do muzeum w nowej nadchodzacej Britt :D .


Szpon Demona

Nastawał krwawy świt, powoli wynurzający się z całunu ciemnej nocy. Rubinowe refleksy świetlne pełzały po Posępnej Wieży, ześlizgując się niczym ogniste salamandry schodzące z wilgotnych ścian. Poprzez kryształowe szyby wąskich, okiennych oczodołów promienie wpadały do środka ponurej sali znajdującej się na samym szczycie. Rozszczepione przez kuliste kryształy, umieszczone rzędami na długich dębowych stołach, rozpryskiwały się na tysiące tęczowych igiełek, by po chwili utonąć w mroku ciemnych kątów. Wszędzie unosiły się opary tajemniczych, brunatnych cieczy, buzujących i kipiących w stalowych kadziach. Zasuszone części  zwierzęcych trucheł, spięte w pęczki, wisiały nad drewnianą konstrukcją podtrzymująca ogromne  beki zielonego, lepkiego naparu. Zabłąkana mucha, nieopatrznie przelatująca nad jednym z bulgocących pojemników, po prostu rozpuściła się w cuchnącym oparze, i w postaci tłustej czarnej kropli spadła na stół, pozostawiając po sobie jedynie małą plamkę.    

Nekromanta stał zanurzony w eterycznym oceanie swoich ciemnych myśli. Jedną ręką wsparty o rzeźbione oparcie hebanowego krzesła, drugą zaś  schowaną w fałdach togi. Cos trzymał w dłoni, ukryte, zasłonięte przed milionem ciekawych oczu. Coś co było jego i TYLKO jego. Przyciskał swój bezcenny skarb do  serca, tak mocno, że zdawało się, iż zaraz  przebije nim skórę i zagłębi w kościstym, suchym ciele pokrytym zszarzałą skórą. Chudymi  palcami pieścił tajemniczy przedmiot, niczym kochanek  ciało ukochanej niewiasty. On wiedział o jego potędze. Nie jednokrotnie dane mu było rozkoszować się potężną mocą mrocznego artefaktu. Z jego pomocą przeistaczał się w bestię o sile tak straszliwej, że nikt, ani nic nie mogło mu odebrać panowania nad rozległymi cuchnącymi bagnami oraz otchłanią wielkich jaskiń Destard . Ta część świata należała do niego. Jeśli ktokolwiek ubzdurzył sobie jakoby miało być inaczej i próbował zapuścić się w tą odludną okolicę, to po nie długim czasie kończył jako bezkształtna kupa gnijących trzewi, zmieszanych z kawałkami połamanych gnatów i resztek uzbrojenia. Spłowiałych w słońcu, bielejących kości było tak wiele, że patrząc z daleka zdawało się iż miejscami ziemia pokryta jest  topniejącym śniegiem.    

Stał już tak dobre dwadzieścia ziaren, mętnym wzrokiem wodząc po okolicznych traktach, kiedy nagle coś przykuło jego uwagę. Z początku wyglądem przypominało mały, błyszczący punkcik, szybko przemierzający odległy uskok skalny. W miarę zbliżania, coraz wyraźniej widział, jak tajemniczy obiekt przeistacza się w jadącego konną wojownika. Przyodziany w lśniącą zbroję wykonaną z niezwykłego, rudawego metalu odbijał promienie słoneczne niczym lustrzana tarcza. Na twarzy nekromanty pojawił się grymas, przypominający uśmiech orka, któremu ktoś skrócił przedśmiertne męczarnie poprzez obcięcie głowy.
-  Kolejny....pomyślał....kolejny  naiwny wojaczek, któremu zdaje się, że będzie bezkarnie deptał moje ziemię, swoimi śmierdzącymi, zakutymi nogami.
Przyglądając się  uważnie nadciągającej postaci, obmyśliwał sposób zgładzenia intruza, kiedy nagle zobaczył coś jeszcze .To Coś zaniepokoiło go na tyle poważnie, że z całych sił zacisnął ukryty w zawiniętej pięści, mroczny artefakt. Istota która podążała za  wojownikiem miała 12 stóp wysokości, osiem ogromnych włochatych nóg, ostre żuwaczki i kilka par czujnych, małych oczek. Zdawało się, że jest posłuszna woli rycerza i biegnie za nim na każde skinienie niczym wierny pies. Nekromanta błyskawicznie zbiegł po krętych, kamiennych schodach wieży i stanął w jej zmurszałych wrotach. Zaklęcie wypłynęło z jego ust tak gładko, jakby oślizgła żmija opuszczała swoją ciemną norę. Ciemne, ołowiane chmury pokryły niebo niczym ponury kobierzec. Z początku wyglądało na to że zaraz zerwie się jakaś potworna burza, jednak gęste chmurzyska poczęły zwijać się w granatowoczarny krąg, który coraz szybciej wirował nad szpiczastą iglicą wieży. Koścista dłoń sięgnęła pod togę, a następnie szybko uniosła się nad głowę, pokrytą posklejanymi pasmami siwych włosów. Potężne wyładowanie trafiło w sam koniec dziwnego, ostro zakończonego przedmiotu, przeleciało przez rękę, tułów, lewą nogę  nekromanty  i znalazło ujście w błotnistej ziemi. Powietrze przeszył przerażający śmiech. Nekromanckim ciałem targnęła seria konwulsji. Wojownik był tuż, tuż. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, dobył ostrą jak brzytwa, błękitnie połyskującą  katanę i  całych sił uderzył w przeciwnika. Miecz ze świstem przeszył powietrze i z charakterystycznym tępym dźwiękiem wbił się w hebanowa laskę, która znalazła się na jego drodze. Uchylił przyłbicę i  podniósł oczy. To co zobaczył przed sobą napełniło go tak wielką trwogą, że jego czoło oraz skronie pokryły się w jednej chwili niezliczoną ilością perlistych kropelek potu. Stała przed nim istota tak mroczna, że zdawało się iż pochłania światło, zasysając je z otoczenia. Potężny Lich, jakiego  nigdy w życiu nie widział, choć przecie niejeden raz walczył z podobnymi, mniejszymi po cmentarzach. Ciężka, hebanowa laska z prędkością atakującego grzechotnika roztrzaskała w drobiazgi wspaniały, wypolerowany naramiennik. Zasłaniając się przed potwornej mocy ciosami, śmiałek starał się za wszelką cenę utrzymać w siodle. Tylko dzięki nadludzkiej sprawności udało mu wywinąć spod gradu śmiertelnych razów i szybko zawrócić w stronę kniei. Pstryknięciem palcami przywołał do siebie potężnego pajęczego lorda i gestem nakazał atak. Bestia ruszyła do przodu i impetem tarana. Dopadłszy Licha wywróciła go na ziemię i z całej siły wpiła się w jego ramię ostrymi szpikulcami żuwaczek, wstrzykując śmiertelną truciznę. W pierwszej chwili Mroczny  zasyczał z bólu. Miotając się okrutnie począł szeptać zaklęcia odkażające jego ciało, z taką prędkością, że  działanie trucizny  zostało w mgnieniu oka  zneutralizowane. Hebanowa laska ponownie poszła w ruch. Dało się słyszeć chrzęst łamanych kończyn. Pajęczy Lord odskoczył do tyłu. Kolejne zaklęcie opuściło bluźniercze , nekromancie usta. Ziemia wokół jego nóg lekko rozpękła i poczęły z niej wypełzać ludzkie szkielety uzbrojone w ciężkie łuki. Grad strzał ze świstem przeszył powietrze. Włochate cielsko pająka zostało nafaszerowane dziesiątkami ostrych strzał. Bestia słaniając się na nogach próbowała  jeszcze w jakiś magiczny, tylko sobie znany sposób leczyć swoje rany  lecz widać było, że gaśnie w oczach. Lich wściekle miotał w nią kulami oślepiającego ognia i sinofioletowymi  błyskawicami negatywnej energii. Szkielety strzelały nieustannie. Cała uwaga mrocznej armii skierowana była na Pajęczym Lordzie, co dało wojownikowi możliwość szybkiego zajechania kościanych łuczników od tyłu. Katana poszła w ruch. Chrzęst tłuczonych kości i puste uderzenia czerepów spadających na ziemię jeden po drugim nie uszły uwadze Mrocznego. Syknął nienawistnie i ruszył w stronę śmiałka. Wtedy właśnie zdarzyło się coś niewytłumaczalnego. Zamiast rzucić się do ucieczki, wojownik po prostu zsiadł z konia. Lich przystanął, zbity z tropu zachowaniem rycerza. Olśnienie przyszło szybko, ale i tak było już za późno. Przykrywający konia zdobiony pled osunął się na ziemię. W powietrzu uniósł się przerażający smród zgnilizny.
-,,Zabij!" ...dało się słyszeć krótkie, lecz jakże jednoznaczne polecenie wydane przez wojownika.
To co Mroczny zobaczył przed sobą, a raczej już na sobie, było dla niego prawdziwym koszmarem. Na dodatek Koszmarem Nieumarłym. Wyczerpany z magicznych energii zasłaniał się przed miażdżącymi ciosami twardych jak granit kopyt, które raz po raz raziły jego opadające z sił jestestwo. W przerażającym szale zwierzę powaliło Licha na ziemię. Kłapiąc  wielkimi szczękami, od których płatami odchodziło gnijące mięso, wyrywało z głowy swojego przeciwnika włosy ze  kawałkami skóry. Wściekle taranując korpus i kończyny, po prostu wbijało dogorywające mroczne ciało w gliniasty grunt. Wszędzie bryzgała czarna jak smoła krew. Smród jaki rozciągał się wokoło był po prostu nie do opisania. W rozdeptanej glinie zmieszanej z cuchnącymi trzewiami i oleistą mroczną krwią kończyło się panowanie Licha.

Wojownik z niemałym trudem odciągnął swoją bestię od czynności wgniatania  resztek Mrocznego w ziemię. Stanął nad brzegiem cuchnącej mazistej kałuży i zanurzając w niej raz po raz swoją katanę w końcu wydobył bezcenny artefakt. Podniósł go na wysokość oczu, żeby lepiej się przyglądnąć swojej zdobyczy. Przedmiot był najwyraźniej pazurem jakiejś straszliwej bestii. Nasycony potężną magiczną energią, jarzył się bladym, czerwonym światłem.
- ,,Będzie mój i tylko mój" – zamruczał pod nosem wojownik, chowając szpon w skórzanym worku przytroczonym do siodła...
Tytuł: Stare dzieje
Wiadomość wysłana przez: manilo w 2005 12 04, 11:09:04
W sumie przygody ze starego forum sa dostepne, wystarczy je przeniesc :P

edit: tylko komu chcialoby sie to robic ( 244 tematow widze ) :)
Tytuł: Stare dzieje
Wiadomość wysłana przez: Valgaur w 2005 12 04, 11:13:43
E tam manilo napewno znajdzie sie jakis uprzejmy człowiek ... wkońcu to ważna rzecz no nie ?  8)
Tytuł: Stare dzieje
Wiadomość wysłana przez: Siwy6977 w 2005 12 04, 11:14:04
Manilo, niech się komuś zachce. Toż to nasza historia jest!
Tytuł: Stare dzieje
Wiadomość wysłana przez: Ruth w 2005 12 04, 17:27:40
proponuje stworzyc wogole dział dzieje DM-a  8)
Tytuł: Stare dzieje
Wiadomość wysłana przez: manilo w 2005 12 04, 17:34:47
Marudy - jak bede mial chwile to moze porobie ....