W zimnym kamiennym fotelu, w rogu pomieszczenia przy małym stoliku siedziała przygarbiona postać. W jednej dłoni, tuż przed twarzą trzymała małą figurkę.
Owa figurka doskonale wykonana i posiadająca dokładną wagę 50 ziaren piasku obracała się szybko w zwinnych palcach połyskując i odbijając światło świec.
- Jakub.....
Dźwięk imienia rozniósł się łagodnym echem po kamiennych posadzkach. Ciężko bylo stwierdzić gdzie znajduje się pomieszczenie gdyż brakowało tu okien, prawie idealne ściany odbijały wiec idealnie echo.
Imię kołatało się przez chwilę w umyśle siedzącej postaci.
- Tylko ty mnie tak nazywałaś..
Odezwały się jakieś bliżej niesprecyzowane i nienazwane myśli które akurat były w pobliżu aby usłyszeć poprzednią linijkę monologu.
Dłoń ułożyła delikatnie figurkę na stoliku - tuż obok skomplikowanej wagi.
- Już niedługo... znów się spotkamy moja pani...
Zimne oczy spojrzały na sporych rozmiarów klepsydrę... Była to klepsydra odmierzająca czas kilku miesięcy a nic nie chciało zmusić jej do poszerzenia swojej szyjki aby czas płynął szybciej.
Postać wstała i aksamitny płaszcz zaszeleścił.
- Kłamco...
Odezwał się jakiś głos w mroku. Twarz jego posiadacza zamarła - kłamca miał niemiły zwyczaj spoglądać wzrokiem który wprawiłby stado pokerzystów w nerwowy chichot.
- Hmm ?
Zabrzmiało ciche i pełne wyczekiwania mruknięcie.
- Spójrz na mapę i wiedz że...
- Tak... on zginie ...
Był to kolejny nieznośny nawyk kłamcy - świadomość każdej istotnej dziejącej się na całym świecie sprawy... Mówili że wprawia go to w obłed, a jeśli mieli rację to był to chyba najspokojniejszy i najbardziej opanowany typ obłędu jaki można wychodować w Sosarii.
Postać rozmówcy ukłoniła się lekko i pośpiesznie opuściła pokój.
- Może....
Słowo zapomniało odbić sie echem ... Słowa kłamcy nie znały wątpliwości więc były nią zbyt zdzwione żeby przejmować się echem ...
Ten sam pokój i to samo krzeslo... Tylko on jakis inny
Zręczna dlon trzymala przez dluższą chwilę figurkę przedstawiającą chlopca.
Cichy szelest... westchnienie... i trzask.
Figurynka roztrzaskala się w mnóstwo malych drobnych krysztalów. A każdy z nich byl idealny, równy o krawędziach ostrych jak brzytwa.
Pomylka to straszna rzecz, tym straszliwsza gdy ktoś wie że ona się przydarzy i tylko na to czeka. W tym wlasnie momencie, malutka część umysly klamcy przekonywala sie jak to jest ponieść porażkę. Przypadkowy czlowiek zapytalby - Ale czemu malutka część ?
Ale klamca żadko odpowiada na takie pytania więc odpowiem ja.
Bo caly byl zajety zastanawianiem się - co zrobi i jak idealnie przeistoczy bląd w sukces...