Światło Netherila

Zaczęty przez lpd, 2008 09 21, 13:41:19

Poprzedni wątek - Następny wątek

lpd

*Noc, cmentarz Yew, w oddali słychać wycie wilków*

Skazany przez wieki na ponura egzystencje. Na wpół przytomny wegetuje niczym głaz.
Śmierci nie czekam, bom umarly..., lecz pośmiertnie na życie skazany...
Cóż za paradoks! Czemu żeś o mnie zapomniał, Netherilu? Jam wierny sługa twój i czciciel!
Czemu żeś mnie opuścił?

Nadszedł już czas, abym wrócił tam gdzie me miejsce... Szykuj się Trosethu...

*licz odszedł od okna krypty i udał się na spoczynek*

seo

*centrum Yew, przed wejściem do banku*
- Jeszcze 40 sztuk i będzie gotowe. - Nekromanta zacieral rece w zniecierpliwieniu. Chodzmy wojowniku - zwrócił się w strone Demona.



*cmentarz Yew, wnetrze głównych kazamatow*



- Zaczekaj! – wykrzyknął licz uchylając się od ciosu włóczni. Mam wam cos do zaoferowania... Licz wbil swe puste slepia w nekromante. Posiadam wiedze na temat tajemnych zwoji, których zapewne, jak każdy inny nekromanta, szukasz... – rzekl nieco ściszając glos.



Nekromanta dobrze wiedział o czym mówiły te zywe zwloki. Zwoje Trosetha... Legenda, która mogla okazac się prawda... Nie miał nic do stracenia...
- Mowze liczu bo inaczej zasuszymy cie jeszcze bardziej! – wykrzyknął stanowczo, przy okazji się ksztuszac.
- Znajdziesz je w Cove, a raczej w jego krolestwie, kojarzysz ? Każdy praktykujący magie śmierci doskonale wiedział, ze chodzi o cmentarz.  Nekromanta zwrocil swe zmeczone oczy w strone demona.
- Będę potrzebowal znacznie wiecej kości. Chodzmy w inne miejsce... moze wspomniane Cove? Jestem pewien, ze znajdziemy ich tam pod dostatkiem. Zabrzmiało to nieco dziwnie, przeciez wszyscy wiedzieli, ze nie chodzi o kosci.



*cmentarz Cove, glowny loch*
Kostur nekromanty uderzyl w wilgotna posadzke. Na jego twarzy pojawil się grymas który mogl przypominac uśmiech.
- Stary, szalony, głupi Troseth... Czemuz zes się tak wystawil? Wiedziałeś, ze cie szukamy... - ironizowal nekromanta. Prastary licz z trudem podniosl glowe by spojrzec Astilowi w oczy.
- Nic nie rozumiesz... kompletnie nic... jestes jak marionetka... pociągne a ty skaczesz... Niedługo się to zmieni... Niedługo zrozumiesz... - czarny licz z wielkimi problemami próbował układać pelne zdania. - To już koniec – rzucil nekromanta. W tej chwili demon przepołowił licza zanim ten zdołał wykonac jakikolwiek ruch... Zwloki padly na posadzke niczym ścięte drzewo.



- Oszukal nas... - nekromanta drzal ze zdenerwowania.
- Będzie cierpiał... doskonale wiem jak zadac bol trupowi...- syknął demon. Ruszajmy do Yew...
Przekraczając wrota katakumb cmentarza nekromanta stanął jak wryty. Ukryta w kapturze opuszczona glowa powoli wyłaniała się z cienia habitu. Przez dluzsza chwile nekromanta stal jak skamienialy, wyglądało jakby był nie obecny duchem, o ile w ogole go posiadal...
- Sa ich setki! Setki dusz!
- Nadzwyczajnie szybkim krokiem nekromanta rzucil się do zwok Trosetha.
- Wiezil je... zarzucil swe kajdany śmierci by zatrzymac przy sobie te ulotne awatary... Pewnie podtrzymywaly go przy zyciu... Hmm... Nie, to nie było zycie... to było trwanie... Pusta egzystencja... Zapewne nie obrazi się jak nieco użyczę jego mocy... Nekromanta pospiesznie otworzyl zardzewiala latarnie.
- To po to targałeś to stare zniszczone pudlo ze soba! – ironizowal demon. Przez kolejne dwie minuty nekromanta szeptal cos pod nosem w niezrozumialym jezyku. Można się było jedynie domyślać co miał w planie...
- Ash Nomine Desentres! – wykrzyknął zamykając latarnie, której wietrze powoli zaczelo wypełniać jasnobłękitne swiatlo ... Nekromanta zasunął kaptur na oczy i powolnym krokiem opuścił pomieszczenie.  Jedyne co można było wyczytac z jego twarzy to wyraz zadowolenia, które nie często mu towarzyszylo.



"Prowadź mnie... Podążę za tobą ślepo! Pośród bezkształtnej materii dusz dostrzegam jedynie wieczny spokój u Twego boku... Czy to już koniec mej podróży? Prowadz mnie! pokaz mi śmierć...."


Dziękuje za wspaniałą zabawę Lpd i Wolowi :)

Wol

ja rownierz dziekuej:P chociz widze ze na screenach raz jestem w pozycji pionowej reszta to leze na posadzce:P