Strzez sie trucizny II

Zaczęty przez mjenki--, 2006 02 18, 14:03:25

Poprzedni wątek - Następny wątek

mjenki--

-Nastał nowy dzień. Głowę Edsona przeszywał straszliwy ból.Spowodowany był on  cuchnącymi oparami, których było pełno w domku młodej czarodziejki. Ogarnął się, chwicił kilof, poczym udał sie do kopalni. Kopiąc wytrwale rude ujrzał on wyłaniającego się spod ziemi zywiołaka. Bez chwili zastanowienia uciekł w bezpieczne miejsce. Łodzią dopłynął do najbliższego miasta i opowiedział o całym zajściu zgromadzonym. Jeden ze zgromadzonych zaprosił Edsona do banku...ofiarował jemu tunike z czarnej skóry by wrazie kolejnego spotkania z potworem jego ciało miało jaką ochrone. Edson w podzięce dał mu szkatułe ze złotem. Nagle pojawiła sie ni stad ni owąd  pojawiła sie znajoma twarz. Czarodziejka która mu wczoraj pomagała, dziś ponownie zaprosiła go do swego domu. Edson nie namyślajać sie dłuzej podązył za nią. Tam spotkał swego przyjaciela Alistera. Kobieta szepcząc cicho pod nosem wyczarowała scianę trucizny. Edson miał pewne obawy, lecz wiedział ze to jedyna droga do tego, aby jego ciało uodporniło sie na magiczne zaklęcia. Alister widząc unoszące opary pożegnał sie z towarzyszami i oddalił sie. Głowę Edsona znów zaczał meczyć przeszywający ból. Długi czas udawało mu się zaleczać powstające rany. W pewnej chwili czując się na siłach padł na ziemie...tajemniczy głos podpowiedział mu, ze jego ciało moze nie wytrzymać takiej katorgi. Drugi dzień ćwiczeń zakończył sie tragicznie dla Edsona w jego głowie zapanował chaos.