Nowa droga...

Zaczęty przez Agraeld, 2011 05 03, 08:54:51

Poprzedni wątek - Następny wątek

Agraeld


*chwycił za rękojeść młota i odłożył go delikatnie opierając o kamienne krzesło*
*klęknął przed ołtarzem wymawiając przy tym stara krasnoludzką modlitwę*
*spojrzał w niebo a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech ukazujący przy tym białe zęby*

-Czos ruszać... - odparł do siebie

*Krasnolud wstał powoli opierając się o kamienny blat*
*Chwycił za młot opierając go o barki*

Jak każdego dnia, Agraeld przechadzał się po Twierdzy mając nadzieje, że spotka kompana do obalenia paru litrów spirytusu...
Wiedział, że w kopalni nikogo takiego nie znajdzie...
-Człeki... górnicy - *parsknął*
- łoni prędzej tego kilofa w głowe se wbijo niż się napijo... słabe to dusze... oj słabe...

-Pustki... nikogo nie mo, na Storna co za dzien ! - warknął
-Może w Cove sie ktu znojdzie... trza sprawdzić

Krasnolud biegiem ruszył ku portowi - tam czekała na niego jego łódź.
- Sterniku ! Wypływamy ! Szykuj stotek ! - powiedział podekscytowany

*Kapłan wszedł na pokład, po czym statek  ruszył w strone Cove*

*łódź dobiła do brzegu*

Krasnolud rozejrzał sie po porcie - zauważając przy tym.... jakąś młodą, brodatą dosyć dobrze zbudowaną postać.
Podszedł bliżej spoglądając na niego spod białego niczym śnieg kaptura,
-Witoj - odparł spokojnym tonem
-Vem ! - wykrzyknął młody
*Kapłan zdziwiony przyjrzał się raz jeszcze młodziakowi - który zna krasnoludzką mowę*

- Na Storna ! Podejdz nu to młodziaku
*Kapłan wyciągnął z plecaka dzban spirytusu i wcisnął go młodemu*
*Uniósł przy tym swój dzban *
- i krzyknął dumnie... KU CHWALE ! *wypił prawię cała zawartość dzbanka*

*wycierając rękawem togi brode przyjrzał się ponownie zszokowanemu młodziakowi*


(...)