Pajęcze oko

Zaczęty przez Thror, 2011 08 29, 01:12:44

Poprzedni wątek - Następny wątek

Thror

Nad bankiem Yew pojawiła się dziwna kula, która wcześniej przez wiele miesięcy spokojnie dojrzewała w bezpiecznym miejscu.
[20:33] <Hulagula> troche sie boje tego throra bo po glosie nie jest za mily :D
___

[16:18] <@|chris|> Throrku, zawsze jak wkleisz jakis link
[16:18] <@|chris|> to nagle robi sie taka cisza i ludzie wychodza? :D

___

[19:37] <Tigre> deszcz nie pada, to chociaz dm nadrabia

skorzak

Obudził go straszny łozgot, przeciągając się powoli rozejrzał się po chacie... po tej izbie, którą dumnie zwał sypialnią. Zazwyczaj panował tu niesamowity porządek - utrzymywany zresztą przez jego żonę - tym razem widok go zadziwił... wszędzie walały się kawałki donic a nawet stołów sypialnia przypominała kwiaciarnie przez które przeszło co najmniej stado ogrów... Podrapał się po głowie, gdyż nie przypominał sobie by zeszłej nocy aż tak...
- Na Badb co ty robisz...? - zdążył wykrzyknąć zanim doniczka przeszybowała nad jego głową i rozbiła się dobry metr dalej na ścianie... a to była taka ładna paproc..
- Obudził się wreszcie?!? - wrzasnęła szorstko - Ty i ten twój niedźwiedzi sen!
- Ale...
- Czy ty wiesz co się w Yew dzieje? - wzruszył ramionami  w milczącej odpowiedzi - oczywiście, że nie przeca śpisz cały dzień... To rusz ten tyłek, trzeba pomocy, tam walczą o życie..
Wytrzeszczył tym razem szeroko oczy. Jak? W Yew? Nie... od lat przeca nikt nie ważył się zaatakować miasta...
- Rusz, że się... bo ja nie mogę - odparła smutno i spokojniej tym razem Sarn... - pieruńsko zły czas na zmiany i naukę...


...


Siedział na truchle Pajęczego Lorda, w którego głowie bardzo ładnie komponował się runiczny topór, jego sprzedawca obiecał, że ma on wielką moc. Cóż prawdziwy znawca, którym Tulkas nie był odczytał by odraz te magiczne słowa na toporze, które na wspólny brzmiały by mniej więcej jak: "Na pohybel sk......m".
Trucheł jak te na którym siedział walało się kilka po mieście... walka była męcząca, aż nadto... już zapomniał jak to jest walczyć w zbroi płytowej... Na długi czas zapadł w wspomnienia klnąc pod nosem jak to te czasy parszywie się zmieniają.

Dzięki za questa, czekam na więcej.
Ze swojej strony obiecuje, że każdą część, w której będę brał udział opisze po swojemu  ;) (lepiej lub gorzej)
,,<Lilianna> ale ja cie juz nie lubie" <- i nawzajem wszystkiego najlepszego :*
mae (gm dm 26.10.2011):
"Przeciez to tylko fabula, ktora latwo mozesz olac, skorzak. Nikt ci niczego nie zabiera, nie kaze niczego pla

Estel

ze Zbioru legend i pieśni Sosaryjskich, Tom II, Strona 57


Kto tego dnia wpadłby do Yew,
musiałby się skryć za jednym z drzew
Bo się po mieście pająk szwędał
skąd się tam wziął ten wielki przybłęda?!
W totalnym chaosie, ciągłej gonitwy
Ciała się słały na polu bitwy
aż Rennard wziął tarcze szeroką
co była dla niego główną opoką
i zaczął biegać tak wzdłuż ulicy
a w bestie miotali czarami magicy

pekł wtedy magiczny pancerz bestii
lecz wpadła w szał i byli w opresji
poturbowała dzielnego zbrojnego
i paru innych ludzi do tego
Ale że zbrojny to twardy zawodnik
a taki pająk to wielki szkodnik
zebrał się na równe nogi
i nie miał w oczach ni grama trwogi

Teraz gdy nie było obrony magicznej
Wielki pająk był w sytuacji tragicznej
Strzaly wbijały się w ciało potwora
wyglądała jak jeż ta wstrętna zmora
utworzył się szereg z samymi lucznikami
i zasypywala pająka strzałami
Niezwykły duet wspierał ich wysiłki
elfka i krasnolud grali bez pomyłki

I w całym zamieszaniu słychać było słowa
'Corp por' i 'In vas mani' co chwilę od nowa
Magiczne uderzania zostawiały iskry
i koniec potwora był naprawdę bliski
każda z ośmiu nóg rozjechała się w bok
i wybuchła euforia jak w Nowy Rok
już nic nie zagraża, teraz spokój błogi
bo niekroczyły już wstrętne te nogi
Śmierć zabrała duszę pająka, ale to było mało
bo przybył posłaniec z Lyceum, który wziął także i ciało

Ochocze i chętnie bohaterowie ruszyli
i w Lyceum w Moonglow byli po chwili
Podziekowania, a potem z powrotem w miescie
usiedli i słuchajać harfy, napili się wreszcie


No, to idę spać ;)