Zdradziecki śmietnik

Zaczęty przez Rapsodia, 2013 02 14, 00:15:14

Poprzedni wątek - Następny wątek

Rapsodia

     Był chłodny dzień. Anysha rozstawiła swoja sztalugę u Epriela Revento, niziołka, którego obrazy sławne były w całej Sosarii. Niziołka malowała właśnie drzewko bonsai, gdy usłyszała beczenie. Obejrzała się za siebie i w małym okienku zobaczyła łepek owcy.
-To nie jest miejsce dla owieczek. Zmykaj! - zachichotała widząc ciekawskie spojrzenie stworzenia. Owca jednak tylko przekrzywiła głowę i znów zabeczała. - Uciekaj stąd! - niziołka tym razem podniosła głos i zamachała rękoma aby odgonić owcę.
Łeb zwierzęcia zniknął z okna, a Anysza usłyszała dziwny hałas. Zaniepokojona schowała pędzel i wyjrzała za okno. Ze śmietnika stojącego przed drzwiami norki do malarza i zarazem bankiera wyglądała na nią owca. Dziewczyna westchnęła, ale wyszła na zewnątrz aby pomóc biednemu zwierzęciu. Ku jej zdziwieniu, gdy wyszła ze śmietnika nie wystawał już łeb ciekawskiej owcy. Niepewnie zbliżyła się do kosza i zajrzała. Owcy nie było! Zamiast niej, Anysha zobaczyła dziurę w ziemi.
-Owieczko? - wyszeptała przerażona. Gdzieś z oddali usłyszała ciche beczenie. - Jej! Nie bój się! Sprowadzę pomoc! - krzyknęła do dziury i wrzuciła biednej owcy garść orzechów kokosowych na pocieszenie.
Niziołka pobiegła do znanego w całej Osadzie opiekuna zwierząt - Rydlesa Zwierzołapka.
-Panie treserze! - wydyszała - Owieczka wpadła do śmietnika!
-Do śmietnika? Hmm.. no cóż, to chyba nie jest wielki problem żeby ją wyciągnąć - Rydles spojrzał na niziołkę zakłopotany.
-No tak, ale w śmietniku jest dziura! I ona wpadła do tej dziury! I nie może wyjść!- jęczała kobieta.
-Dziura w śmietniku? - zdziwił się treser. - No dobrze, pójdę to sprawdzić. - niziołek ruszył za Anyshą w stronę banku.
-O tu! - pokazała palcem niziołka dziurę w śmietniku.
- No rzeczywiście jest dziura.
-OWIECZKO?! JESTEŚ TAM ?! - Anysha ogłuszyła na chwilę Rydlesa swym krzykiem.
-Beee- usłyszeli ciche beczenie dochodzące z ciemności. Rydles zastanowił się chwilę.
-Muszę po nią zejść. - zdecydował.
- A co jeśli pan też nie będzie mógł stamtąd wyjść? - zapiszczała przerażona niziołka.
-Nic mi nie będzie. - Niziołek zwinnie wskoczył do śmietnika i zniknął w ciemnościach.
-I co? Widzi pan ją? - dopytywała Anysha z góry
-Jeszcze nic nie widzę! - odkrzyknął dzielny Rydles.
-OWIECZKO!!!? - jednak beczenia nie było już słychać.
-Nadal jej nie widzę! Ale tu jest korytarz! - krzyknął niziołek.
-A co jeśli ją coś zjadło? Jeśli tam są potwory? Demony?!
-Chyba się zaklinowałem.
-Beee- niziołka usłyszała beczenie z zupełnie innej strony. Wyjrzała zza górki a jej oczom ukazała się ta sama ciekawska owieczka spacerująca sobie beztrosko po ścieżce, lekko tylko umorusana ziemią.
-Jest tu!
-Huh? Kto tam jest? - zdziwił się Rydles
-No ta owca! Wyszła jakoś! - krzyknęła do śmietnikowych ciemności.
-Na górze? Jesteś pewna że to ta sama?
-Tak! To na pewno ona. - owieczka wesoło podskakując minęła bank i i wędrowała sobie dalej ścieżką.
-No to w takim razie spróbuję wyjść!
-Pomóc panu?!- w odpowiedzi usłyszała tylko jakieś szuranie i inne dziwne odgłosy. Po chwili zobaczyła w dziurze od śmietnika umorusaną twarz niziołka. Rydles wyszedł zwinnie z beczki i otrzepał się z ziemi.
-To gdzie ta owca? - niziołka zaprowadziła go na ścieżkę i wskazała palcem w którym oddaliło się zwierzę
- O tam gdzieś poszła.
-No dobrze, w takim razie pójdę po nią i chyba zabiorę ją do siebie na jakiś czas, aby się upewnić, czy na pewno nic jej nie jest.
Anysha pokiwała głową.
-Jest pan taki dzielny! - westchnęła i pocałowała niziołka w policzek. Rydles zarumienił się lekko.
-No taak - odchrząknął,- to ja pójdę po tą owcę - i ruszył ścieżką we wskazanym kierunku.
Anysha obserwowała jak niziołek zabiera ciekawską owieczkę do swojej siedziby niedaleko rzeczki, po czym wróciła do pozostawionej sztalugi.