Wilczy zew powraca

Zaczęty przez Parias, 2014 01 25, 12:13:02

Poprzedni wątek - Następny wątek

Parias

Ciemne sklepienie ozdobione srebrzystymi punktami pokrywające całą krainę Felucji. Wielu podczas głębokich nocy spoczywało w swych domostwach. Nieliczni podziwiali szereg gwiazd dostrzegając w nich piękno oraz obrazy łącząc swą wyobraźnią połyskujące punkty na niebie. Byli też tacy, którzy w owym czasie snuli pieśni do srebrzystej tarczy - Luny - dzieci księżyca.

Wataha zebrała się przed wielkim monumentem wzniesionym na cześć swej opiekunki.
Wilczy skowyt ciągnący się po niewielkiej wyspie rozlegał się na dalekie wody otaczające świętą ziemie.
Po uprzednich modłach wznosząc pamięć o pierwszym nocnym łowcy, które trwały dosyć długo stado wbrew legend i przesądów grasujących nocnych bestii dokonało swej przemiany tuż przed wschodem słońca.
Mglisty Szept uniósł łeb rozpoczynając pieśń oznaczającą początek łowów. Skowyt wzmocnił włączając się w pieśń jego szczeniak. Wilczy skowyt nabierał na sile w każdej chwili wzmocniony przez Szczenie Szeptu i Dirusa.
Skowyt ucichł wraz ze wschodem słońca. Wtedy też wilki opuściły swe leże udając się w kierunku Yew.

Z dziennika starszyzny:

"...Gaverin przestał być myśliwy, przestał nawet polować. Teraz, gdy wychodził, miał tylko jeden cel – dawać upust swemu gniewowi w najbardziej brutalny z możliwych sposób. Początkowo ludzie znajdywali zmasakrowane zwierzęta. Ich rozszarpane zwłoki szpeciły prawie każdy zakamarek pięknych niegdyś lasów. Bestia okazała się tak silna, że w przypływie szału potrafiła łamać najstarsze drzewa i przewracać wielkie głazy leżące u wejść do jaskiń. Ludzie wiedzieli, że jest to kwestią czasu, nim to, co grasuje w lesie przyjdzie do ich bram. Nie długo musieli czekać, by zobaczyć olbrzymiego wilkołaka, który zupełnie bez żadnych zahamowań wyżyna ich wioskę..."


Tak też się stało. Wilcza wataha przedarła się przez mury leśnego miasta. Oddając cześć pamięci Gaverina w dniu, którym uznali za święto byli tak samo dzicy. Pozbawieni krzty człowieczeństwa wilkołaki mordowały wszystko co stanęło im na drodze.

Zmierzając w stronę kolejnego miasta stoczyli walkę z dziećmi nocy znanych jako Carmilla. Po przepędzeniu intruzów ze swoich lasów czas przyszedł na Cove.
Walczyli dzielnie jednak tamtejsza straż była znakomicie przeszkolona co też udało im się odeprzeć atak bestii.

Wilcza sfora odwiedziła wszystkie miasta w całej Felucji tam gdzie udało im się przebić przez czuwającą straż zostawiali po sobie sterty zwłok nie zawsze w jednym kawałku...

Ostatnim miastem jakie odwiedzili była Twierdza Krasnoludzka.

Z dziennika starszyzny:

Niewielu osobom było dane przetrwać ten straszliwy atak. Gaverin ogarnięty Furią szedł przed siebie niszcząc wszystko, co stawało mu na drodze. I na nic były próby zbrojnej obrony, strzałów z kusz czy nawet odstraszanie ogniem. Jeżeli jakiś metal okazał się wystarczająco silny, żeby przebić jego skórę, wynaturzony organizm natychmiast się regenerował, nie pozostawiając śladu po wcześniejszej ranie. Na wszystkie okoliczne wioski padł cień kroczącego furiata – Gaverina.

Krasnoludy walczyły najdzielniej ze wszystkich miast. Jednak to było za mało by powstrzymać stado rozwścieczonych napastników.

Ostatni wspólny skowyt oznajmiający koniec polowania odbijał się od gór i murów twierdzy.
Wraz z zachodem słońca wataha powróciła do swego leża składając nieliczne łupy przed obliczem Gaverina.

Święto ku czci pierwszej furii dobiegło końca jednak to nie oznacza końca polowania.
W świecie sasari wilczy skowyt słychać coraz częściej i coraz liczniej.
Nowa wlicza era zbliża się raz mniejszymi raz większymi krokami...
Kiedy nadejdzie ? Tego nawet psikus nie wie ;)
Jedno jest pewne na pewno przyjdzie i zapuka do każdych drzwi!
http://www.youtube.com/watch?v=p5KBdkaO6_o

Guardian