Bandyta z Yewwood

Zaczęty przez Bazyli, 2015 07 06, 12:35:08

Poprzedni wątek - Następny wątek

Bazyli

Cala sprawa zaczela sie jak zwykle od wizyty w banku... Ci ktorzy bywaja w bankach wiedza ze zazwyczaj nic dobrego sie tam nie dzieje. Bankierzy zdzieraja prowizje, lichwiarze namawiaja na pozyczki, kieszonkowcy probuja dorwac sie do sakiewek no i oczywiscie przesiaduja tam poszukiwacze przygod.
Basilius nieczesto odwiedzal bank w Yew, gdyz szczerze mowiac niezbyt przepadal za tym miastem... Mial kilka milych wspomnien z nim zwiazanych (jak to kiedy obsmiewal sie do rozpuku z karykatur Tulkasa i Sarnaelin) ale zazwyczaj raczej unikal tego rejonu Sosarii. Wolal swoje kochane spokojne Cove. Tym razem jednak cos go sklonilo by zajrzec do tego drewnianego fortu i zobaczyl przedziwna scenke. Oto dwoch mezczyzn wbiega w blekitny portal i po chwili wybiegaja z niego jako duchy.
Rzecz mogla by sie wydac zabawna dla ludzi o szczegolnym poczuciu humoru, ktorego jednak Basilius nie mial. Podszedl zatem i zapytal coz za kuriozalna sprawa.
Mezczyzni odpowiedzieli ze zaraz po wejsciu w brame zostali ostrzelani z kuszy. Basil, bedac czlowiekiem prawym i uczynnym zaoferowal swoja pomoc.
Poczekal chwile az mezczyzni beda gotowi do wymarszu i dal sie zaprowadzic w miejsce zdarzenia.
Trafil tam z kompanami na kusznika, ktory wykorzystujac oslone drzew miotal pociski z niewiarygodna wrecz precyzja siejac spustoszenie w polu widzenia. Wojownik mimo iz chowal sie za ciezka tarcza nie byl w stanie sie do niego zblizyc. Jednak czym jest jeden kusznik na drzewie wobec potegi Reqanisa? wystarczylo kilka celnych zaklec w korone drzewa by ow gagatek spadl z loskotem na ziemie. Niestety nieborak podczas upadku skrecil kark. Towarzysze nie przejeci za bardzo tym faktem odebrali zgrabione rzeczy i pozegnawszy sie uprzejmie odeszli w swoja strone.
Byl by to moze koniec historii gdyby nie fakt, ze Basilius zamiast wracac skokiem miedzywymiarowym, wybral przechadzke piechota. Po przejsciu zaledwie kilku krokow uslyszal czyjs glos. Zakradl sie wiec po cichu i zerkajac przez geste krzaki dostrzegl rozbite obozowisko i dwoch mezczyzn. Jeden z nich, troche wyzszy, tlumaczyl cos drugiemu zwracajac sie do niego Kalimhir. Jasne bylo ze cos planuja, ale z oddali Basilius nie byl w stanie doslyszec co dokladnie. Po chwili Kalimhil oddalil sie od obozu a Basilius podazyl za nim. Po przejsciu paruset metrow Kalimhir zaczal wspinac sie na drzewo i wtedy Basil zrozumial ze zarowno on jak i pierwszy stracony z drzewa bandyta sa wystawieni by pilnowac obozu. Starajac sie nie narobic halasu, Bail unieszkodliwil i tego straznika by w spokoju zajac sie wysokim mezczyzna w obozie.
Nie bede Was drodzy przyjaciele zanudzal opowiadajac jakimi to zakleciami miotal na lewo i prawo Basilius by pokonac mezczyzne w obozie. Dosc powiedziec ze nie byla to latwa walka. Starszy jednak, i z wiekszym doswiadczeniem Basilius ostatecznie zatriumfowal.

O tym co znalazl Basilius w obozie i czego tak pilnowali lucznicy lasow Yew, dowiecie sie w nastepnym odcinku....
CytatQuot capita, tot sensus...