Sprzymierzeniec

Zaczęty przez Mortim, 2007 02 09, 17:53:01

Poprzedni wątek - Następny wątek

Mortim

Magincja, przytułek wydarty sługom mroku. Kilku zakonników w tymczasowej siedzibie. Jakiś dziwny odgłos stąpania dobiega od strony banku, ani to buty uderzające o bruk, ani metal uderzający w kamień. *klap klap*. Pewnie znowu coś wypełzło z grobu i będzie się starało odebrać życie innym. Mortim zaintrygowany wyjrzał na ulice. Wśród piaskowców miasta ujrzał dziwną istotę. Reszta zakonników wybiegła z banku spoglądając na przybysza. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem. Wróg, czy przyjaciel? Na ziemi spaczonej złem, to pytanie zadaje sobie chyba każdy. Zaraz się przekonamy. Nikt nie wyciągnął broni. Obejdzie się bez walki.

Zakonnicy zaprosili stwora do siedziby. Kilka stołów i krzesła ustawione dookoła, biurko z paktem odnośnie ziem Magincji, skromnie i czysto. Drgający blask świec tworzył skomplikowane refleksy na zbrojach zakonników. Stwór przemienił się w człowieka o orientalnych rysach twarzy, przyodzianego w togę utkaną jakby z mgły, nieostrą, ruchomą. Niebawem wyjaśnić się miało, kto to jest i dlaczego przybył akurat w to miejsce. Cztery setki lat temu bratał się on z Magiem w czerni, razem po świecie szukali zbroi Króla Smoków, gdy już udało im się ja odnaleźć zaczął się problem. Gdzie przedmiot jeden, a chętnych do posiadania wielu, wkradają się żądze, zdrada i hańba. Nie wiem kto zaczął tę walkę, jednak przegrał ją gość zakonników, od tamtej pory jego mocą, niby przednią strawą żywił się zwycięzca. A ten zamknięty w lochach myślał nad drogą ucieczki. Udało mu się. Lecz cóż z wolnością uczynić po tylu latach niewoli? Postanowił zapewne szukać sprzymierzeńców do walki z wrogami swemi. W postaci Zakonu Błękitnej Róży odnalazł ludzi czystego serca, którzy przydać się mogą. Podczas lat spędzonych w twierdzy swego wroga poznał on kilka jej sekretów. Wiedział na przykład, że wśród skarbów tam zgromadzonych znajdują się plany jak wykonać zbroję paladynów.

Informacja ta przykuła uwagę zakonników. Tak to mogło by pomóc rozwiązać ich problem. Zbroja która chroniła by przed magią zła. Czy wiedzą, że każda broń czy zbroja może być zbyt silna dla ludzi śmiertelnych? Że za każdym potężnym przedmiotem stoi człowiek słaby, podatny na wpływy? Jednak walka z złem które widzą nie pozwala zadawać takich pytań. Potrzebna jest każda pomoc...

Garstka zakonników wybiegła z pomieszczenia. Po chwili wszyscy na siodłach. Konie przebierają nogami czując podniecenie jeźdźców. Mag wymawia magiczną formułę, zakrzywia przestrzeń, jeden krok i już jesteśmy daleko na zaginionym lądzie. Teraz zawołać wystarczy sternika, by łódź  gotowa do drogi była za chwile. Na statek, czym prędzej. Przez spienione fale, pomiędzy krami. Pędzą. Wiatr na szczęście sprzyja, ich oczom ukazują się schody co z twierdzy do wody prowadzą. Kotwica rzucona. Wysiadać. Uzbroić się. Cierpliwość? Mag zakonny pobłogosławił obecnych, Mortim przygrywał cicho na lutni akordy mające otuchy dodać wszystkim. Czy wystarczy ich garstka, by walczyć z siłami Maga w czerni?

Przed wrotami gromada nieumarłych, magowie, szkielety. W powietrzu zrobiło się gęsto od strzał i magii. Odgłosy uderzeń stali o kości rozbrzmiewały dookoła. Jak tu nie zgłupieć gdy minuta za minutą uderzasz, parujesz, uderzasz, parujesz. W smugach pozostawionych przez miecze dostrzegasz jedynie wycinek rzeczywistości. Strumienie energii powalają niektórych zakonników, jednak nie złamały ataku, przebili się do bramy, do środka. Słudzy Maga w czerni jednak potężnymi strażnikami byli, nie jedną ranę zadali walczącym. Gdy odgłosy walki ucichły już, nie można było odetchnąć z ulgą, w każdym cieniu widziało się monstra. Potwory czyhają wszędzie. Z dolnych pomieszczeń dobiegł ich krzyk mrożący krew w żyłach. To strażnik potężniejszy niż ci dotychczas. Wielki licz czarując przywołał plagę, ciało zatruł, umysł przyćmił. Jednak światło bijące od zakonników może zwalczyć mrok. Nie ulegli, walczyli do końca. Walka to była długa i żmudna. Dzięki wspólnemu wysiłkowi udało się jednak oczyścić chwilowo twierdze na wodzie. W magicznym pomieszczeniu zakonnicy znaleźli zbroję Pana Smoków, jednak nie dało się jej zabrać, potężna magia uniemożliwiała podejście do niej. W innym regionie twierdzy. Dernhelm z rodu Lind odnalazł swe dawne rodowe opończe. Prócz tego dwie skrzynie. Jedna przepięknie rzeźbiona, zamknięta jednak. A na niej znaki podobne do elfich.