Polityczny "nietakt"

Zaczęty przez Zyzio, 2008 10 06, 12:46:19

Poprzedni wątek - Następny wątek

Zyzio

Juz pierwszych kilka krokow w bezkresnych ciemnosciach krainy podmroku  powiedzialo lowczyni, ze cos jest nie wporzadku. Jej wzrok przechodzil stopniowo z widzenia w swietle w infrawizje. Wszechobecne skaly i stalaktyty jawily jej sie chlodnymi, niebieskimi barwami, a kilka odcisnietych plam lsnialo wyraznym goracem bezposrednio przed nia.
  Drowka obeszla imponujacych rozmiarow trop dookola i uniosla brew skonsternowana. Szpony stworzenia zostawily bruzdy w nagiej skale i nie miala watpliwosci ze zostawil je bagienny smok i to duzo ciezszy niz przecietny - byc moze opancerzony. Niedaleko obok byly znacznie mniejsze, dosc egzotyczne ale rownie znajome tropy kirina. Oboje najwyrazniej nie kryli swojej obecnosci, co jeszcze bardziej zbijalo drowke z tropu. Byli w podmroku, jej domenie i chocby przyjechali na antycznych czerwonych smokach powinni miec sie na bacznosci. Odlegle echo walki dobieglo z jednego z korytarzy. Lowczyni ruszyla bezszelestnie w kierunku zrodla dzwieku. Pora pokazac dwom glupcom, jak wielki popelnili blad.

-A co bedzie jesli przyjda drowy? - spytal beznamietnie elf
-Myslisz ze potrafia zdzialac przeciw nam cokolwiek? - Aion zdawal sie szczerze rozbawiony. Pytanie bylo retoryczne, oboje bawili sie swietnie otoczeni przez pajaki i dridery. Uderzenie na odlew poslalo dridera kilkanascie stop dalej tworzac wyrwe w pierscieniu. Potezny bagienny smok stratowal kilka pajakow i wybiegl poza otaczajacych ich wrogow ze smiejacym sie panem na grzbiecie - Ide sprawdzic czy cos zostalo jeszcze do ubicia! - krzyknal do zajetego przyjaciela i wbiegl w korytarz nieopodal. Nawet nie zauwazyl drowki, ktora mijal na wyciagniecie dloni. Prawo podmroku wyznaczalo wyrok smierci dla kazdego drowa ktory zabije pajaka. Zabicie pajaka przez elfa w podmroku bylo w oczach Pierwszej Corki pokazem niewyobrazalnej arogancji.
-No chodz pajaczku, teraz nalezysz do mnie... - z usmieszkiem na twarzy Matheus draznil szescionoga bestie - Uderzyl kosturem  znajdujacego sie nieopodal dridera zasmial sie cicho. - No chodz... nie zrobie ci krzywdy... - Drowka stanela za nim cicho jak smierc. Poczul jej goracy oddech na swoim karku i zanim zdazyl zrozumiec ten fakt wlocznia przedarla sie przez jego zbroje przebijajac po drodze pluco i serce. Usta elfa rozwarly sie w niemym krzyku, gdy kobieta przekrecila rekojesc broni.
-To z pewnoscia zaboli cie duzo bardziej niz mnie darthiir... - Wyszeptala cicho. Szybkie kopniecie uwolnilo jej bron  przy okazji zrzucajac Matheusa z grzbietu kirina. Zerknela beznamietnie  na zwloki po czym skryla sie we wnece skalnej na dzwiek ciezkiego stapania powracajacego smoka.
  Aion rozszerzyl oczy w zdziwieniu gdy spojrzal na zwloki przyjaciela. Po kilku probach przywolal jego dusze spowrotem do ciala, jednak to bylo stanowczo za malo by uleczyc zraniona dume elfa.
 -Znajdz ja! - wrzasnal - Przyprowadz do mnie te bezpanska czarna suke! - Lodowy elf rozejrzal sie po pustej okolicy widzac jedynie zwloki pajakow i swojego towarzysza. Jedyny dzwiek jaki go dobiegal to echo krzyku przyjaciela i krople spadajacej ze stalaktytow wody. Nie wiedzac od czego zaczac pognal w kiedunku wyjscia do Trinsic, wskazanego mu jako kierunek przez rozwscieczonego elfa.
 -Po tym doswiadczeniu bedziesz o jeden fakt madrzejszy, "Medrcze" Yew. Wymamrotala pod nosem opuszczajac wneke i mijajac bezszelestnie  trzesacego sie z wscieklosci elfa. Pozbawila go godnosci, nie bylo sensu zabijac go ponownie.

***

  Drowka zbiegla z pokladu statku dobijajac do Yewianskiego portu. Wyrazne znajome slady smoka i kirina mieszaly sie w tym miejscu z tropami setek innych, ale byly swieze i dla doswiadczonej tropicielki wyrazne i oczywiste. Przekroczyla pewnie brame ruszajac w kierunku banku. Uniosla beztrosko kacik ust gdy mijala lodowego elfa i jego odzianego w zielen towarzysza, opierajac sie przy tym pokusie zasmiania sie na widok wyraznej dziury w pelerynie, pokrytej wciaz swieza krwia. Zeskoczyla z wierzchowca, ktory natychmiast sie skryl nie potrzebujac rozkazow. Oczy dwojki elfow rozszerzyly sie ze zdziwienia, a szczeki opadly na widok tej beztroski. W pierwszym odruchu rzucili sie na drowke, jednak zaden z ciosow nie dotknal celu, ku zdziwieniu obojga. Shynt'afae rozwarla drzwi nie klopoczac sie zerknieciem za siebie, po czym rozsiadla sie wygodnie na krzesle pstrykajac palcami na bankiera.
  Matheus stal sie niemal purpurowy z gniewu. Wbiegl do banku dyszac a powietrze wokol niego trzeszczalo od magicznej energii.
  -Jak SMIESZ sie tu pokazywac! Twoja arogancja nie zna granic! - zacisnal dlon na kosturze tak wytracony z rownowagi, ze nie byl pewien co tak naprawde zrobic z niesforna drowka. - Atakujesz *wladce yew* po czym zjawiasz sie jak gdyby nigdy nic w jego miescie?!
 -Zabijasz pajaki w MOIM domu i smiesz mnie jeszcze pouczac? - glos drowki byl chlodny i nie wyrazal emocji - Prawo podmroku mowi o karze smierci dla kazdego, kto podniesie bron na pajaka... smierc nawet tysiaca takich jak ty blaznow nie rowna sie stracie jednego z dzieci Pajeczej Krolowej.
  -A ty zlamalas prawo Yew! Kara za to jest banicja! Osobiscie--
  -Osobiscie co? - zasmiala sie drowka - To nie Yewianskie  prawo obowiazuje w Podmroku, o ile mi wiadomo. O ile mi wiadomo prawo Yew obowiazuje tutaj i *zabrania* walk w miescie, ale widze, ze wladcy Yew i jego wspolplemienca darthiir prawo nie dotyczy... Tulkas dowie sie co mysle o oddaniu wladzy w miescie w twoje rece.
 -Jeszcze sie spotkamy czarna elfko... To nie koniec... - Medrzec Yew cedzil slowa przez zeby. Odwrocil sie i z hukiem wyszedl z banku, a zza zatrzasnietych drzwi dobiegl drowke skowyt umierajacego widmowego jaszczura. Westchnela cicho i oparla sie znuzona o blat stolu...
-To zdecydowanie nie koniec jaluk... - wymamrotala.
***<Kap^^> kto nie gral w uo ten nie zna zycia***
KANDYDACI NA DROWA:
http://dm-uo.pl/forum/index.php/topic,18495.msg306994.html

Aion

ja sie usmiecham lodowato a nie smieje sie ;P
//////////////////////
Aion siedzial w ciszy na grzbiecie smoka, czul pod soba jak miesnie bestii preza sie. Trwal w oczekiwaniu. Zastanawial sie przez chwile czy krzyk, ktory slyszal dobiegl go spod ziemi, czy w ogole taki odglos pojawil sie przed chwila?
Koszmarow nie bylo, ni pajakow. Komntaty zialy pustkowiem. Rozkroil cieple jeszcze cialo lorda pajakow, pozwalajac by smok pozarl czesc zwlok.
Elf wykroil trujace czesci poczwary i rzucil do plecaka. Nie mienla chwila a pedzil ku schodom wiodacym do podziemi. Dopiero wowczas, kiedy znalazl sie na dole a oczy jego przywykly do otaczajacego go mroku, poprzez won stechlizny i wilgotnych pajakow, doszedl go deliatny szelest duszy.
Mattheus! jego cialo lezalo zaraz przy kirinie. Jego dziwaczna grzywa i pysk popychaly martwe cialo elfa; majac zludna nadzieje, ze martwy jezdziec powstanie.
Aion osadzil w miejscu smoka, az skala pod jego kopytami zwinela sie niczym dywan na dworach krolewskich.
Slady po wloczni wbitej w plecy zobaczyl niemal od razu jak i rany po pajakach, ktore dorwaly sie do świeżej przekaski. nie powiedzialbys kto to!? a wszystkie pajaki wokol padly od poteznych uderzen elfa.
Aion uklakl przy ciele przyjaciela, insygnia Yew upaparane byly w jadzie pajakow a slady po wloczni poszarpaly delikatny material.
stay low move fast, kill first die last. one shot one kill not luck just skill

nullum magnum ingenium sine mixtura dementiae fuit