Dziesiata godzina

Zaczęty przez Maelui, 2008 11 11, 19:22:56

Poprzedni wątek - Następny wątek

Maelui

-Gdzie ta cholerna księga!-Maelui uderzyła kolejnym opasłym tomiszczem w blat. Hałas rozniósł się po całym zamku Gillesa De Rais. Wampirzyca od wielu dni i nocy wertuje stare ksiegi i mapy.W banku wampirowa zrobil sie bałagan wszedzie leza ksiązki i powyrywane ze spiewnika kartki.
-Maelui spokojnie-rzekl aksamitnym glosem Thiass i polozyl jej rece na ramionach lekko masujac-znajdziemy ją a wtedy Zakon i Methestel beda skamlec i blagac o litosc.
Wampirzyca usmiechnela sie lekko i na chwile odlozyla papierkowa robote.
-Wiem...ale ja po prostu chce Go jak najszybciej zobaczyc...-oczy kaplanki wypelnil blask oddania i wiary.

***

-Gdzie wielki błekit z wielka ziemia  sie spotyka. Gdzie Ci z ziemii w błękit-wyrecytował elf oswietlajac ksiege swa lampą.-To rozwiazanie owej zagadki...chodzi wiec o porty...-powiedzial jakby do siebie a jego oczy zaswiecily sie dziwnym blaskiem pozadania
-Jest dzien nie moge opuscic tego miejsca-rzekla kobiecym glosem  postac w todze.
-Przeszukaj porty przybadz tu kiedy cos znajdziesz.
-Kal ort Por-Elf zniknął
Z mroku komnaty wyłoniła sie wysoka zakapturzona postac
-czy to dobrze ze prosimy go o pomoc?Wiesz na czym mu zalezy-wampir polozyl dlon na ramieniu kaplanki
-Wiem...ale nie mamy wyboru...
-a co z kapitułą? Chyba chcieli ponegocjowac
-Juz ich nie potrzebujemy
*upiorny smiech*

***

Kolejna wyrwana kartka ze spiewnika zgnieciona i rzucona na podloge...
-nie to nie tak ma byc...-wampirzyca zakleła pod nosem w dziwnym jezyku. Wokol niej porozrzucane ksiazki,slowniki,piora i atrament.Jej blade smukle palce poplamione atramentem zapisywaly szybko w spiewniku jakies slowa
-Ieen taamarath...-szepnela do siebie i siegnela po jedna z ksiąg
-jeszcze troche...czegos brakuje...tak blisko...

***
-znaleźliscie ją?
-Nie pani...my...
-co wy tu jeszcze robicie?! Macie ja znaleźć! jeszcze dzisiaj!
Wampiry w milczeniu opuscily zamek
-Odbiło jej chyba...-mruknął pod nosem Gerhard a pozostali tylko pokiwali głowami



***

-Gahalidzie chodz ze mna Ezadian odnalazł "18 godzinę"
-Ale jest dzien...
-No to co?-wampirzyca wzruszyla ramionami zaszeptala modlitwe a jej cialo spowila taumaturgiczna materia ksztaltujaca sie w toge kaplanki.
-Spotkamy sie na Occlo ja ruszam przez yew ty musisz inna drogą...nadal masz banicje...
Wampirzyca wdrapala sie na rumaka spiela go pietami w bok i ruszyla klusem w strone przejscia...
Magiczne przejscie otworzylo sie niedaleko Papui słonce grzało niemiłosiernie palac skore wampirów i oslepiajac blaskiem ich oczy.Maelui pacnela sie w glowe gaszac plomien na wlosach i ruszyla w strone zeglarza...
-Chce poplynac do Yew...-wreczyla zeglarzowi zlote monety, a ten po dokladnym przeliczeniu wskazal jej statek
-jasnie pani wsiada...A jasnie pan dokąd?-Zeglarz zmrozyl oczy i spojrzal na wojownika
-Vesper-odrzekl sucho i rzucil mu sakwe z monetami.Zeglarz nie osmielil sie liczyc...

Płyniesz do yew...

-Jasnie pani wysiada,uwaga na stopien i tu wystajaca deska jest...-Wampirzyca skinela tylko glowa i zaraz podjechala do drugiego zeglarza
-Zabierz mnie na occlo
-a panna zloto aby ma?
Maelui rzucila sakwe ze zlotem dosc ciezką
-Zapraszam panne na poklad...

-Znajdz Ezadiana...musimy zagadke rozwiazac wczesniej niz on...
  czujes zjak twoja skora płonie!
-Widze...ze palisz sie do tej roboty Maelui- *upiorny chichot*
Wampirzyca zgasiła palaca sie grzywkę i usmiechnela sie tylko
-Czuje jego aure jest w poblizu...pewnie juz przepisal ksiege...pospieszmy sie lepiej.
Kapłanka ponagliła konia do galopu i podążyła za zapachem krwi elfa.
Odglos uderzajacych o zielony chodnik kopyt rozniosl sie po miescie, wampirzyca pedzila na zlamanie karku...
prosto..w lewo...w prawo...nie zawroc...tak to tu!
niedaleko portu tuz za karczmą na podescie stał czarny rumak elfa.Był w srodku...
Zeskoczyla z konia i szybkim krokiem pokonala schody
usmiechnela sie do Ezadiana tylko i podeszla do lezacej na ziemi ksiegi
-Osiemnasta godzina...-powiedziala do siebie i dotknela ksiegi
Mrowienie przeszlo jej przez palce, widziala ksiege wyraźnie...jasniała czerwona barwą...barwą zła.
-Ah Sionie...byłes prawdziwym geniuszem...-zasmiala sie cicho i przewertowała ksiege od czasu do czasu pijac krew i zaleczajac poparzenia 4 stopnia.
Dotarla do zagadki i szybko przepisala jej tresc do spiewnika

suulaj terauv tu: "na maaow wyspie, nie maaow lat, uiemi lawal"

Wampirzyca usmiechneła się z satysfakcją. Odwrocila sie do Gahalida

-Zbierz wszystkich immortha z zamku..o zmroku ruszamy do Moongloow...
czas zemsty nadszedł
*Upiorny smiech*






p/s Tresc jest poetycznie ubarwiona w rzeczywistosci szukanie tej ksiegi tak nie wygladało :D wtajemniczeni wiedza o co chodzi :D:D:D:D

Sysek

I tak elf był najlepszy :)
A jutro stało się dzisiaj.

Maelui

juz se tak nie słodz ;]

Ragnall

Heh

Mój PM to zbierał :) Jednak ... a co Ci będę zabawę psuł  :wink: