Prastary Czarny Smok

Zaczęty przez Orions, 2006 01 15, 02:10:43

Poprzedni wątek - Następny wątek

Orions

(...) nie wiadomo skąd się wziął... nie wiadomo, co się z nim wczesniej działo. Wiadomo jedynie, że pewnego dnia osiadł w jaskini Destard potężny czarny smok. Szybko zawładnął loch na swoje leże i przepędzał każdego śmiałka, tóry ważył się wkroczyć na jego teren. Wielu probowalo stawic czola bestii, krew wielu splynela po skalach jaskini Destard...

-----------------------------------

Ciąg dalszy może ktoś dopisze z perspektywy "śmiaka" :D

Tinerot

W sumie całą noc z nim walczyłem i padłem tylko raz [a warta poszła nadaremno, one po 2 minutach odpoczynku mają pełną manę! Bug! :D]

Wiatr bawił się z niesamowitym spokojem liśćmi za oknem Fortecy Alfy. Likantrop obserwował pogodę, była ważna. Nie lubił spokoju. Niepokój lasu wzmagał jego głosy, wzmagał szepty liści, traw i wiatru, które z powodzeniem przeszkadzały w odnalezieniu Bestii ukrywającej się w gąszczu. Nie, dziś było za spokojnie, by ryzykować wypad gdziekolwiek indziej niż do którejś z jaskiń. Gdzie więc będzie polował...?

Słońce już zachodziło, gdy zdecydował. Upiorne cienie igrały z jego wzrokiem, wydając się zmieniać co chwilę. Nie zważał na to. Poprawił dopiero co założoną kościaną tunikę z demona.
- Kiedyś będę musiał ją wyczyścić... - mruknął
Okrył się dziwnym, emanującym nawet dla niego - mającym z magią cholernie niewiele wspólnego - wyczuwalnymi wibracjami, założył hełm i skulił. Pierwsze promienie Pani padły na płaszcz, rozświetlając go natychmiast. Poczuł przechodzącą przez niego energię. Jęknął, Przemiana zawsze niosła ze sobą ból...Potem charknął, kiedy struny głosowe zaczęły się zmieniać. Całe ciało postaci pokryło gęste futro, zakrywając dopiero założoną kościaną zbroję koszmaru. Oczy błysnęły głodem, żądzą mordu.

Dziś coś, co stanowi wyzwanie. Smocze Leże. Pokonywał stajania lasem, doskonale manewrując między drzewami. Tę drogę znał na pamięć, tak jak wiele innych. Niewiele było miejsc, w których ludzka część natury musiałaby się zastanawiać, w jaki sposób gdzieś dotrzeć. Z czasem robiło się ich coraz mniej.

Kiedy wskoczył w środek jaskini i przepołowił rzucającego się na Bestię węża, do jego uszu doszedł rozdzierający okrzyk agonii. Wdarł się uszami, wibrował w mózgu tysiącem igiełek, przeszedł do kończyn, które same go poniosły do miejsca, z którego dochodził... Zastał monstrum. Czarnych Smoków widział swoim życiu wiele. Ale ten nie był zwykły. Jego łapy, refleks, cios za ciosem, przed którymi Likantrop musiał co chwila odskakiwać, zeby nie skończyć jak ten idiota Tkający wątłą magię...

Wieczny unik. Skok, uderzenie, łapa na karku prawie miażdżąca kości. Ucieczka, klucz, obrót, uderzenie, odskok... Furia. Po godzinie ciągłej walki dyszał z wycieńczenia, łapiąc łapczywie oddech, wywieszając język. Ale to nie koniec... Zakończy walkę dopiero nad ciałem stworzenia...Albo kiedy Pani odbierze mu Dar!

Stało się nieuchronne. Przyparty do ściany jaskini został zmiażdżony potężnym uderzeniem łapy. Smok, zamiast rozerwać skórę, jak to zwykle robił, rzucił się na przywołane przez któregoś z magów żywiołaki ziemi. Widział to wszystko oczami Ducha. Mag już czekał, rzucał skomplikowane zaklęcie dające mu ludzkie ciało...Ale Pani przecież już cofała Dar! Nagle otworzył się portal, z którego, w pełnym rynsztnku i gotowości bojowej, wyskoczyło około pięciu jeźdźców z godłem Legionu Asmodaya na płaszczach. Jeszcze ich tylko brakowało...
(18:42:51) Dhagt: asylum
(18:42:53) Dhagt: gral w ogole w uo?

Robinton

Ja tylko dodam, że później sie odbugował i nie odzyskiwał many. Walka trwała do około 1:30 :)

Tinerot

To jest niesprawiedliwe! :(
(18:42:51) Dhagt: asylum
(18:42:53) Dhagt: gral w ogole w uo?

ezin

*puff*
Mag pojawił się przed bankiem Yew. Rozglądając się zauważył przyjaciela który ewidentnie się gdzieś spieszył.
- Norieln gdzie tak pędzisz ???
Dość wysoki mag w zbroi z balrona, chowając worek ze składnikami podszedł do Xithara po czym wyszeptał:
- Odkryliśmy paragona.... destard.... idziesz ???
- PEWNIE ! - wykrzyknął mag a jego oczy zaświeciły się
- Ciszej bo zaraz zlecą się sępy... już LoA i inne psy próbowały nam utrudnić zabawę, a smok już prawie nie żyje... Ja lecę - chcesz to dołącz...
- Tylko sie przebiore.
Mag pośpiesznie zmienił zbroję, założył magiki, wziął worek ze składnikami i teleportował się pod jaskinie. Przed jaskinią było kilka ciał i zwłok wierzchowców. Rzucił czary obronne i wszedł do środka. Było już po wszystkim, przy ciele smoka stało kilka osób rozpruwając jego wnętrzności w poszukiwaniu niewiadomo czego. Inni dopiero wskrzeszeni zbierali z ziemi swoje rzeczy i zakładali je na siebie. Mag zaciekawiony podszedł do ciała. Widział tylko jak masa rąk zręcznie przeżuca jakieś śmieci, składniki, tu i ówdzie jakieś widły czy sztylet. Trwało to dłuższą chwilę. Ktoś wyciął kilka ogromnych płatów skóry z ciała czarnego smoka. Gdy skończyli szukać pojawiły się pojedyńcze głosy.

- Nie ma artefaktu ???
- Nie ma ?!
- To na cholere my go tu biliśmy...
- Ile miał złota ??
- Ja mam jakieś 35 tysięcy monet.
- Ja mam koło 10 tysięcy...

Wszyscy wyglądali na zawiedzionych. Tyle zachodu o troche złota.

- A ponoć miał mieć tyle bogactw... - słychać było rozmowy z tłumu.
- Mówili ze tak bardzo opłaca się go zabić...
- Bogowie chyba z nas zakpili...

Mag tylko uśmiechnął się pod nosem. "Ci głupcy chyba myśleli ze ten smok naprawde będzie miał artefakty".
- Norieln! Ja wracam... nic tu już po mnie, spóźniłem się - powiedział mag uśmiechając się pod nosem.
- Ja też już wracam. Bywaj! - odpowiedział przyjaciel.
- Bywaj!

Mag otworzył księge runiczną po czym teleportował się do swojej samotni aby w spokoju znów studiować tajniki Inskrypcji. "hmm... czegoś zapomniałem..." - pomyślał. "ahh tak... czyste zwoje z banku" - odpowiedział sobie sam na zadane pytanie po czym znów otworzył księgę run.


Ogólnie fajny quest - szkoda ze sie lekko spoznilem :P Co do opisu - prosze o wyrozumiałość - moj pierwszy :P
Aha i dziekuje LoA i orderowi za jak zwykle zjebanie zabawy ;)

Gofer

Nie widzieli ukrytego w ukrytym, finty we fincie.... a smoki jak zwykle... skarby maja gleboko ukryte
życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"

rambo 14

Z tego co inni mowili, to wlasnie cala zabawa Ezin polegala na tym ze wszyscy bili sie o tego smoka i nie byl on prawnie zarezerwowany dla chaosu.

ezin

rambo_14 ja nie mowie ze byl zarezerwowany ale ogolnie klimat byl nei mily bo mozna bylo zrobic wyjatek i razem go ubic... widocznie niektorzy biora ultime za prawdziwe zycie i za bardzo sie wczuwaja bo nie umieja sie bawic ani rozmawiac [pozdro elmar]

Obliv

Nie wiem jak wam, ale dla mnie najfajniesza zabawa bylo odbijanie smoka :)
Raz oni, raz my, raz oni, raz my... i tak przez pol dnia :D

Vorster

Ja tam bym mu dal nazwe "Kościany czołg parowy" ;o)

Obliv

Vorster, ale tu chozdi o innego smoka ;)
Ten "Kościany czołg parowy" jeszcze jest do ubicia ;)

Orions

Podoba sie kosciany pieszczoch?  :twisted:

A co do skarbow w Czarnym to nie umiecie patrzec, mial troche ciekawych rzeczy :D Ktos je ma pewnie.

Gofer

Mial bardzo duzo powinienes napisac...
życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"

rambo 14

Hehehe, moze ktos cos szybko zlootowal i udawal niewiniatko :>?

Alvor_Lucard

typowe dla pewnego pokroju ludzi...

pozdrawiam i wspolczuje
Alvor L.
*Mlask Mlask* Zastanawiasz się jak ciesze ryja kiedy płaczesz mi na PW o PK? - popatrz na Awatar :)