Mrok

Zaczęty przez Rudus, 2011 01 05, 21:39:33

Poprzedni wątek - Następny wątek

Rudus

Noc byla niesamowicie piekna ! Ksiezyc srebrem zalewal korony drzew, przedzierajac sie do samej ziemi miedzy liscmi owych. Niebo, na ktorym lawice blyszczacych gwiazd pochlanialy oniemiale z zachwytu spojrzenia, zdawalo sie byc korcem dla slonca. Delikatny cieply wietrzyk z polnocy muskal gladka twarzyczke dziewczecia, biala jak karta papieru, pelna naiwnej ufnosci.
- Kiciii, kici, kici ... - wolala szukajac swego milusinskiego - no chodz do pani maluszku, pani nakarmi, poglaska ... Kiciii, kici, kici ...
On siedzial nieopodal, przerazajaco spokojny, znalazlszy wczesniej posrod plam swiatla, ten skrawek ciemnosci. Patrzyl na dziewczynke, zapamietujac kazde jej slowo, kazdy ruch i gest, badajac ... Byl czescia nocy, jednak nie tej jasnej, pelnej ksiezycowego blasku i cieplej letnim powiewem, lecz tej pelnej nienazwanego mroku, ktora nakazywala zasuwac rygle drzwi, badz jesli kto mial zamek - wykorzystac owy. W przeciwienstwie do zdecydowanej wiekszosci ludzi i nieludzi zamieszkujacych Sosarie patrzyl i widzial, sluchal i slyszal. Nie pozwalal, by zmysly byly tlumione przez setki zbednych mysli, czy tez przez nieporzadane w chwili obecnej bodzce z zewnatrz - potrafil sie skupic na sednie sprawy. Tak tez bylo i tym razem, odnalazl kota znacznie wczesniej niz jego wlascicielka. Delikatnie, z przesadna czuloscia kogos, kto nigdy nie doznal milosci, a jedynie wybrazal sobie jak mogla by sie objawiac, podniosl kota szepczac czule. Zwierze poddalo sie.
- No juz, spokojnie malutki - upiorna nuta w glosie mlodzienca byla nie do uchwycenia, zupelnie jak zapach arszeniku w wytrawnym winie - juz nic ci nie grozi - wciaz szeptal zaciskajac coraz mocniej dlonie na karku zwierzecia - nie boj sie, to tylko ja - kot poczal sie wyrywac, jednak zelazny uscisk mlodego czlowieka nie pozwalal na wiele - spokojnie maluszku ... - chrupniecie kosci poprzedzil przerazliwy dzwiek, podobny wrzaskowi niemowlecia, ktore czuje potworny bol. Kot zwisl bezwladnie na rekach oprawcy, ten zas polozyl go na ziemi. Wyjawszy stary pordzewialy noz do ryb rozcial gardlo zwierzecia. Ciepla jeszcze krwia poczal malowac dziwne znaki na twarzy. Wstal, swiatlo ksiezyca, ktore widocznie znalazlo droge przez zielona mase lisci do powierzchni, oswietlilo mezczyzne, ktory wygladal w tym momencie jak bohater najgorszego z koszmarow. Usta wykrzywione w nienaturalnym usmiechu, oczy ktorych blask zdawal sie odbijac plomienie otchlani i te znaki szkarlatem krwi pokrywajace policzki. Zapomnial o skupieniu, ostroznosci, o swej kryjowce. Zupelnie jakby krew i smierc byly dla niego spelnieniem skrywanych pod plaszczem ciala rzadz. Zapomnial rowniez o malej dziewczynce ...
- Hhhff ... - nie potrafila krzyczec, strach zatkal jej gardlo - Ppppanie ... - zdolala wyjakac po chwili, a czas jakby przyspieszyl. Ruch niemal niewidoczny jej oczom, cien czegos dlugiego zblizajacego sie do jej glowy, i ta ciemnosc, gdzie byla wzglednie bezpieczna, gdzie nie bylo martwego Szarusia i demona we krwi ...

- Rachel obudz sie, Rachel dziecinko !
Dziewczynka otwarla oczy, i zalowala, ze to uczynila. Wciaz trwala noc, niewielkie fale leniwie uderzaly o burty starej lajby na pokladzie ktorej, przywiazana wilgotna, konopna lina do masztu siedziala z kawalkiem szmaty w ustach. Przed soba widziala demona.
- Rachel wyciagne teraz ten material z twojej buzi, ale nie krzycz dobrze ? Jego juz nie ma, nie masz sie czego obawiac. - przysunal sie znacznie blizej, tak ze jego usta znalazly sie na wysokosci jej uszu - Zabilem
go ! - szepnal i usmiechnal sie perfidnie - Juz cie nie skrzywdzi ... - resztki silnej woli nakazaly dziewczynce przytaknac. Mlodzieniec wyjal z jej ust szmate usmiechajac sie przy tym zyczliwie, co, biorac pod uwage wszystko czego dokonal do tej pory, wygladalo paskudnie.
- Dddlaczego pppan mi ttto robi ? - zapytala jakajac sie niemilosiernie.
- Siostrzyczko dla ciebie to wszystko ! Nie pozwole by zrobil ci krzywde, chce cie uwolnic !
- Allle ja nie jjjestem pana sssiostrzyczka ...
Mezczyzna zmarszczyl brwi, chcial cos uczynic, lecz najwyrazniej powstrzymal sie. Rozluznil miesnie czola. Jego twarz ponownie stala sie obliczem wrodzonej lagodnosci ze szkarlatna maska zaschlej krwi kota.
- Jestes malutka, nie wiesz o czym mowisz Rachel - stwierdzil spokojnie - ale nie martw sie, za chwilke wszystko sie skonczy ... - poczal rozwiazywac przerazona dziewczynke, ta zas milczala nie wiedzac zupelnie co sie dzieje. Kiedy uwolnil ja z wiezow, pomogl jej wstac, caly czas usmiechajac sie serdecznie. Wiatr nieco przybral na sile, Oclloanskie Prady Wulkaniczne rowniez daly o sobie znac znoszac lajbe nieco na wschod od kanalu.
- Spojrz tam, - wskazal zachod - tam jest twoj spokoj i odkupienie... - kiedy mloda kobieta spojrzala we wskazanym kierunku, czlowiek, czy raczej demon szybkim, wprawnym ruchem podcial jej gardlo przytrzymujac jednoczesnie opadajace na poklad cialo. Kiedy zwloki lezaly na pokladzie wydlubal z nich jedno oko swym starym, zardzewialym nozem do ryb, - "Oczy sa zwierciadlem duszy" - zacytowal zaslyszany gdzies tekst - a ja musze sprawdzic czy Twoja dusza jest bezpieczna Rachel ... - do ciala przytwierdzil wysluzona kotwice, za pomoca tej samej konopnej liny, ktora wczesniej przywiazal zywa jeszcze dziewczynke do masztu, lina byla juz bardzo gruba i ciezka od wilgoci i wody. Pozbawione oka cialo wrzucil do oceanu szepczac jeszcze:
- Jestes wolna ...

Noc byla niesamowicie piekna ! Lodz leniwie wplywala do portu. Przy sterze owej lajby siedzial mlodzieniec. Jego mokra od wody twarz, byla obojetna jak gory otaczajace Ocllo. W lewej dloni sciskal jakies zawiniatko ...

Autor tekstu anonimowy

dla Widmaka, ktory naprawde byl gosciem na miejscu ...



Ja tylko przekazuje :> - Rudy
Ethanoll o ocllo
Cytathrabstwem jest od kurnika po brzozowy zagajnik, księstwem od sterty gnojówki po grządki z warzywami, a latyfundia od stodoły do jeziorka są dziedziną jego lordowskiej mości.(...)

Papa Smerf

#1
Nie taki anonimowy:) Wiem kto jest autorem:P

Widmak już nie Qmuje? :(
"Feel the burn of the mists. Master them. They will devour your enemies"

Rudus

Niestety, zlozyl rezygnacje
Ethanoll o ocllo
Cytathrabstwem jest od kurnika po brzozowy zagajnik, księstwem od sterty gnojówki po grządki z warzywami, a latyfundia od stodoły do jeziorka są dziedziną jego lordowskiej mości.(...)