Krucjata Popiołu - wielka zabawa na luty

Zaczęty przez ethanoll, 2011 01 29, 13:02:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

ethanoll

Cytat:  przemówienie do wiernych ophidiańskiej Arcykapłanki Assstarte, Przeoryszy Zakonu Pięciu Szponów
[...]  Tak, wśród ras dwunożnych rozwija się wiara w naszego stwórcę i pana, Ylotha Przeklętego. Dwunożni żądni potęgi piekieł zawiązują potajemnie kulty i odprawiają rytuały mające na celu zdobycie demonicznej mocy. Jej podstępnego wykradzenia raczej, gdyż moc Pana Szaleństwa należy wyłącznie do jego dzieci, niezwyciężonych Ophidian! Wszystko to pierwej wydawało się nam niemożliwym do uwierzenia, dlatego też zwiadowców naszych stracono z rozkazu naszego, jako winnych świadczenia bluźnierczej nieprawdy. Teraz jednak stoimy w obliczu dowodów, które nie pozwalają dłużej wątpić, iż to, o czym szeptano w niektórych kręgach wyznawców od pewnego czasu, jest faktem. Kapitan Hassun'ssun ze Straży Świątynnej na własne oczy widział, jak dwunożny wojownik wzywał podczas bitwy ylothowego imienia i łaska siły została mu udzielona! Mściciel Ophersssirs widział dwunożnych czarowników, jak sprowadzali z otchłani demoniczne byty i podporządkowywali je swej woli. Gdy dostarczył ich ciała i księgi mędrcom naszego zakonu, potwierdzili oni straszną prawdę: dwunożni posiedli sekrety demonologii, naszego najcenniejszego skarbu!
[...]
Tak, siostry i bracia! To prawda! Szalony odwrócił od nas swe boskie oblicze i spojrzał łaskawie na dwunożnych! Jego łaska przesypała się przez nasze szpony i dwunożni ją pochwycili! Yloth wybrał ich, a nas odrzucił! Jesteśmy zhańbieni!
[...]
Ale nie rozpaczajcie, bo jeszcze nie jest za późno, aby zmazać hańbę! A obiecujemy wam - wszystko zrobimy, aby ją zmazać! Święte księgi starożytnych kapłanów, gdzie zapisane są prawa, które w swym szaleństwie objawił nam Ojciec, te bezcenne księgi podpowiadają nam, co czynić należy i to właśnie czynimy.
[...]
Na kolana wszyscy! Oto, wedle zaleceń starożytnych tekstów, pierwszy raz w historii świata my, Ophidianie ogłaszamy Krucjatę Popiołu! Wężowy ród wydaję nieświętą i bezlitosną wojnę wszystkim dwunożnym świata! Każdy, kto po świecie pełza dumnie, jak na dziecię Ylotha przystało, ten od dzisiaj jest świętym wojownikiem i jego misją jedyną jest Krucjata Popiołu. Kto po świecie chodzi na dwóch nogach, ten zginie! Oto jest, o bojownicy, mądrość Szalonego: Pan raz jeszcze spojrzy na nas przychylnie i łaską obdaruje z chwilą, gdy na świecie nie ostanie się żaden dwunóg!
Gromadźmy więc wojska, wołajmy ku wrotom do piekieł, aby wsparli nas przybysze z tamtej strony! Druzgoczmy mury, które chronią miasta dwunożnych, obrócmy w perzynę wszystkie ich osady, choćby wznosiły się pośród niegościnnych lodowców, w sercu niedostępnych puszcz, na odległych wyspach, na niebosiężnych szczytach, głęboko pod ziemią! Spopielmy księgi, w których gromadzą swe mądrości, zaduśmy ich potomstwo! Naszym obowiązkiem jest wzniecić płomień, który pochłonie naszych wrogów, unicestwi całkowicie ich gatunki i wymaże ze świata na zawsze![...]

Od strony organizacyjnej wyglądać to będzie tak: w ciągu przyszłego miesiąca możecie spodziewać się pięciu eventów pvm w starym stylu, tj. w którymś z ogólnodostępnych miejsc na świecie pojawi się trochę mobów do ubicia. Będzie to okazja, aby zmierzyć się z bestiami niedostępnymi na co dzień, by zdobyć cenne łupy i chwałę oraz ocalić świat przed zemstą wściekłych wężowych maszkar. Każdy z pięciu eventów uwieńczony zostanie spektakularną walką z bossem. Każdy pokonany boss zostawi po sobie wyjątkowe trofeum. Gildia, która zdobędzie ich najwięcej, zostanie godnie nagrodzona. Główna nagroda jest tylko jedna, więc jeśli np. pojawią się dwa stronnictwa, które mają po 2 trofea, albo 5 grup z 1 trofeum, wtedy nikt nie dostanie głównej nagrody. Ale nie martwcie się, gdy Sosaria będzie już bezpieczna, znajdzie się czas i miejsce, by wydrzeć takie trofeum wydrzeć konkurencji siłą, wykraść, wykupić itp. Póki co, zwycięstwo nad wrogiem jest jeszcze sprawą dalekiej przyszłości. Na razie gromadźcie ekwipunek, kończcie treningi i czuwajcie - przeciwnik może zaatakować w każdej chwili! Z drugiej strony, postaram się zawsze ostrzec was jakoś, gdy będą się zbliżać, żebyście nie musieli czuwać 24/7.

Aha, jeśli ktoś postanowi walczyć raczej w graczami uczestniczącymi w zabawie niż z przeciwnikami, może zaskarbić sobie mój gniew i tradycyjną odsiadkę za sabotowanie questa. Ale mimo wszystko, nie obiecuję, że z bitewnego zamieszania wyjdziecie z kompletnym uzbrojeniem. Musicie liczyć się z ryzykiem - ratujecie świat na własną odpowiedzialność!

Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

ethanoll

Cytat:  Adovan Ivithe - Historyk, autor książki "Ophidianie. Kultura i Dzieje"
   [...] Dziś już nie jest tajemnicą, że ogłoszenie Krucjaty Popiołu było aktem ostatecznej desperacji.
   Pozycja arcykapłanki Assstarte jako Przeoryszy Zakonu Pięciu Szponów była już w poprzednich dziesięcioleciach zagrożona. Wielu możnym nie odpowiadał jej młody wiek i brak doświadczenia (wstępując na tron miała zaledwie 220 lat), wielu kapłanów zarzucało jej fanatyczny kult i ślepe przywiązanie do Iss'm, zbioru starożytnych ophidiańskich tekstów demonologicznych, wśród których znaleźć można, między innymi, mit o początkach wężowej rasy, zrodzonej jakoby z samego Ylotha w tajemnicy przed Najwyższym Stwórcą. Należy pamiętać, iż tradycja Iss'm była już wówczas obiektem krytyki bardziej postępowych kół ophidiańskiego duchowieństwa, a fanatyczna wiara w jej nieomylność uważana powszechnie za wyraz zaściankowości. Że wcześniej już nie doszło do schizmy, zasługą było paladynów Zakonu Pięciu Szponów, grupie najświetniejszych wodzów w ophidiańskiej armii, będącej przyboczną gwardią Assstarte. Nikt z jej przeciwników politycznych nie odważył się nigdy na jawny opór w obawie przed legendarną siłą owych rycerzy. Wysoka pozycja paladynów Zakonu wywodzi się właśnie z tradycji Iss'm, co dla Assstarte mogło być gwarantem ich lojalności.
   Pozostaje tajemnicą, której być może dziejopisarze nie rozwikłają nigdy, w jaki sposób inne rasy Sosarii opanowały tajemną sztukę demonicznej magii. Czy jej arkana zostały wykradzione ophidianom? Czy był to raczej efekt indywidualnych poszukiwań i kontaktów z światem demonów, jakie utrzymywało swego czasu wielu magów Sosarii, związanych przede wszystkim z ośrodkami w Delucji i Moongloow? A może wiedza demonologiczna została objawiona im wyrokiem bóstw chaosu? Nie wiadomo. Nie jest natomiast sekretem zamieszanie, jakie fakt ten spowodował wśród społeczeństwa ophidian. Stał się bronią w rękach przeciwników Iss'm, gotową do użycia przeciwko Zakonowi Pięciu Szponów i ich arcykapłance. Assstarte została przyparta do muru, a ryzyko rebelii zdawało się wyższe niż kiedykolwiek.
   Dlaczego więc zdecydowała się na ogłoszenie świętej wojny, krok graniczący z szaleństwem? Powodów było wiele. Przede wszystkim, Przeorysza musiała umocnić swoją pozycję i odbudować wiarę wyznawców w nieomylność Iss'm. Wojna i zamęt jaki wprowadza ona w społeczeństwie to idealne warunki do usuwania opozycji. Ponadto idea świętej krucjaty przeciw dwunogom zawarta jest w Iss'm, gdzie opisane zostały założenia, jakimi rządzić ma się owa wojna, zwana tam Krucjatą Popiołu. W skrócie: anonimowy autor tych fragmentów nieświętego zbioru nakazuje bezwarunkowe zjednoczenie rasy ophidian w walce przeciwko wszystkim istotom stąpających na dwóch nogach, aż do ich całkowitej eksterminacji. Oczywiście, ophidianie nigdy nie byli na tyle potężni, aby tego dokonać o własnych siłach, lecz w Iss'm znaleźć można obietnicę, jakoby przez samego Ylotha złożoną, że gdy Krucjata Popiołu rozpocznie się, a ophidianie ruszą do walki, ześle on ze swego piekielnego królestwa pięciu demonicznych lordów, którzy swą mocą wesprą siły wężowców i poprowadzą do ostatecznego zwycięstwa. Tej obietnicy zawierzyła Assstarte.
   Pierwsze dni po oficjalnym ogłoszeniu Krucjaty były pasmem sukcesów arcykapłanki. Wyzyskując nienawiść wobec dwunożnych, jaką żywili z dawna ophidianie, umocniła grupy wierne tradycjom starożytnych pism i oddane zakonowi, zmuszając do posłuszeństwa nawet wrogie sobie stronnictwa kapłańskie i arystokratyczne. Wśród jej wojsk panowała jednak demoralizacja i postawy defetyzmu, spowodowane teoriami, jakoby Yloth porzucił skazaną na porażkę wężową rasę, a obdarzył łaską potężniejszego wroga, objawiając mu arkana demonologi. Assstarte musiała się spieszyć, gdyż tylko rychłe przybycie demonicznych lordów mogło pokrzepić morale jej wojsk, nim te zostaną rozbite przez dwunożnych.

   Pierwsze donioślejszego znaczenia starcia tej wojny rozegrały się w pierwszych dniach Szponów Chłodu roku 593. Assstarte podzieliła swe oddziały na dwie niezależne grupy uderzeniowe. Dowództwo nad pierwszą grupą objął kapłan Mssuarhs, jeden z najgroźniejszych krytyków rządów Przeoryszy, a wielu jego stronników znalazło się pod jego komendą. Ich celem było miasto Trinsic, które stanowiło łatwy cel, jako że fortyfikacje twierdzy były wówczas w znacznym stopniu zniszczone w wyniku upadku na miasto fragmentu komety kilkanaście miesięcy wcześniej. Oddziały Mssuarhsa nie były liczne, a on sam wiedział, że długo miasta nie utrzyma. Taki jednak był plan Assstarte. Celem samobójczej misji Mssuarhsa było nie zajęcie Trinsic, tylko  odwrócenie uwagi Sosaryjczyków i zaangażowanie ich w trudną walkę uliczną, dzięki czemu druga grupa uderzeniowa, dowodzona osobiście przez arcykapłankę, mogła bez przeszkód wykonać drugą część planu. Okoliczność, że okupi swój sukces krwią przeciwników politycznych, wprawiała ją w doskonały humor, czego dowiedzieć się można z jej prywatnej korespondencji.
   Ophidianie niemal nie napotykając oporu zajęli wschodnią, zrujnowaną część Trinsic, ale już po kilku godzinach zmuszeni byli odpierać zdecydowany kontratak dwunogów, głównie członków gildii poszukiwaczy przygód i najemników z najodleglejszych nawet zakątków Sosarii – awanturników wszystkich profesji, wyszkolonych, doświadczonych i zaprawionych w bojach. Wielu z nich miało już do czynienia z ophidianami, tym razem musieli jednak zmierzyć się i z nieznanym przeciwnikiem: prócz szeregowych ophidiańskich wojowników, znaleźli się również akolici Zakonu Pięciu Szponów i sam kapłan Mssuarhs, a także tresowane przez ophidian piekielne hydry i groźni szarżyciele, z których jeden został nawet okiełznany przez nacierających i zwrócony przeciwko ophidianom. Otoczeni i wycieńczeni wężowi wojownicy nie poddali się do końca i walczyli dzielnie, póki ostatni z nich nie padł martwy. Trinsic zostało wyzwolone w kilka godzin.
   Gdy wśród ruin wciąż jeszcze trwały walki, Assstarte wraz z drugą grupą uderzeniową, nieporównywalnie liczniejszą i, co ważniejsze, lojalną wobec swej władczyni, przybyła na daleką północ, na skute wieczną zmarzliną równiny rozpostarte między szczytami Twierdzy Krasnoludów a ziemiami Księstwa Minoc. Tam, nie niepokojona przez nikogo, wraz z kapłanami odprawiła starożytny rytuał Otwarcia, znany również pod nazwą Zaproszenia. Teraz już nic, poza czasem niezbędnym do ustabilizowania się połączenia z światem demonów, nie stało na przeszkodzie, by do Sosarii wkroczyli piekielni wodzowie przyobiecani przez Ylotha.
   W tym czasie wyzwoliciele Trinsic zdążyli już opatrzyć rannych, przegrupować się i wyruszyć przeciwko wojskom arcykapłanki, spodziewając się zastać to, z czym starli się na południu. Tym razem to wróg okazał się potężniejszy. Ophidianie szybko zdobyli przewagę i utrzymywali ją przez pierwszy etapy bitwy. W ich szeregach wielu było członków Zakonu Pięciu Szponów, w tym potężni wężowi demonologowie, Świątynna Straż, siejący spustoszenie kapłani, a przede wszystkim gwardia paladynów, których straszliwe ataki powalały nawet najtęższych i najsprawniejszych wojowników. Pożałowania godną sytuację Sosaryjczyków dodatkowo komplikowała obecność wśród nich wielu młodych i niedoświadczonych poszukiwaczy przygód, którzy zdezorientowani mieszali własne szyki, co prowadziło do tego, że nawet sprawniejsi i uważniejsi towarzysze zostawali często okrążani i przytłaczani atakami wroga. Niewiele wówczas brakło, by ich siły zostały zdruzgotane doszczętnie.
   Wtedy nastąpił przełom. Assstarte, zakończywszy rytuały, nakazała odwrót. Głównym powodem tej decyzji, był przede wszystkim fakt, iż więź pomiędzy naszym światem a planami piekielnymi została zawiązana i teraz musiała się tylko ustabilizować. Obecność przy tym arcykapłanki i jej świty była zbędna. Assstarte nie widziała korzyści w tym chwilowym zwycięstwie zbrojnym nad dwunożnymi, pragnęła zachować jak najwięcej swych wojowników do czasu, gdy przybędą piekielni lordowie, aby wtedy przeprowadzić ostateczną ofensywę. Nie minęła godzina od zakończenia obrzędów, a Przeorysza, wraz z kilkoma pułkami, najwyższymi demonologami, kapłanami Zakonu i swą gwardią paladynów, opuściła pole bitwy.
   Sosaryjczycy, zachęceni nagłym, a niezrozumiałym dla siebie, obrotem wydarzeń, ze zdwojoną siłą rzucili się na pozostałych ophidian, których regimenty wciąż jeszcze zajmowały zachodnią część równiny. Krok po kroku wżynali się w linie wężowców, zdecydowanych bronić się do końca.
   Gdy zmarznięta ziemia była już czerwona od krwi wylanej po obu stronach, zaściełana gęsto pokrytymi łuską cielskami poległych najeźdźców, a zwycięstwo zdawało się już być na wyciągnięcie ręki, na Sosaryjczyków spadł nowy cios. Jeden z ophidiańskich paladynów, niezwyciężony Hassisst, owładnięty heroiczną furią rzucił się do ataku na zaskoczonych poszukiwaczy przygód. W początkowej fazie bitwy ruszył w pogoń za pierzchającymi awanturnikami i został odcięty od reszty swych towarzyszy daleko na wschodzie. Teraz, gdy wszyscy oni albo leżeli zabici, albo wycofali się wraz z arcykapłanką, nie pozostało Hassisstowi nic do stracenia.
   Straszna była jego zemsta. Mimo, iż pozostał ostatni na polu bitwy, osamotniony, otoczony ze wszystkich stron, nękany bezustannie zaklęciami i strzałami przeciwników, nawet na moment nie wstrzymał w miejscu swego straszliwego berdysza. Uderzał celnie i skutecznie, odbierając życie wielu dzielnym bohaterom. Po wielu godzinach swojego śmiertelnego tańca, zaczął jednak słabnąć, furia jego przygasła. To mróz dawał się we znaki, spowalniając ruchy zmiennociepłego bojownika, otumaniając jego zmysły. Wiele ran odniósłszy, padł wreszcie straszliwy Hassisst, a śmierć jego była ostatnim wydarzeniem tej bitwy.
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

ethanoll

#2
Paladyn Hassisst został pokonany. Wśród jego prywatnych rzeczy, prócz licznych łupów niemałej wartości, odnaleziono fragment starego traktatu demonologicznego zapisanego w staroophidiańskim języku Ybnysst. Dziejopis i najwybitniejszy znawca kultury ophidian, Adovan Ivithe, zidentyfikował manuskrypt. Jest to doskonale zachowany fragment LVII księgi Iss'm, świętej księgi wężowej rasy. Odnalezione ustępy dotyczą m.in. obietnicy danej wg. autora przez samego Ylotha, że gdy zjednoczeni ophidianie rozpoczną walkę w imię haseł Krucjaty Popiołu, Władca Demonów przyśle swoich demonicznych lordów, którzy wspomogą swą niewyobrażalną potęgą wężową rasę. W posiadanie tego cennego rękopisu, zapisanego krwią rozmaitych istot na bardzo wytrzymałym pergaminie, wszedł Yngvar Ve'lur. Gratulujemy!


Gwoli wyjaśnienia wszystkim tym, którzy nie znają staroophidiańskich języków:
Odnaleźć tu można (czytając od góry):
- Ową obietnicę złożoną ophidianom przez Pana Demonów.
- Opis rytów niezbędnych do przeprowadzenia rytuału powiązania naszego świata z domeną Ylotha.
- Jak na ówczesny poziom rozwoju sztuki ophidiańskiej, całkiem udaną podobiznę demona. Wybitny demonolog, który pragnie jednak pozostać anonimowy, dopatruje się tu wyobrażenia postaci demonicznego lorda Fortidora, zwanego Tysiącimiennym Czartem, Stróżem Piekielnych Pałaców, Czarnym Profetą, Rotmistrzem Piekielnym i Ochmistrzem Najwyższego Ołtarza Ylotha, za którym nosi swe Potworne Kadzidło, będące początkiem wszystkich dymów wypełniających piekła. Wnioskuje on tak z obecności na ilustracji własnie uproszczonego szkicu owego Kadzidła.

Należy się zatem spodziewać, że lada dzień pojawi się pierwszy z przywołanych przez ophidian potężnych demonów i będzie to właśnie Fortidor - Ochmistrz Ylothowego Ołtarza. Wszyscy, którzy nie mają odwagi, by stawić mu czoła, niechaj w spokoju oczekują kresu swego życia. Pozostałych na pewno zainteresuje informacja, że pierwszym trofeum w naszej pvm-owej zabawie, będzie właśnie Kadzidło Fortidora. Otrzyma je ta gildia, której wojownik najdłużej zdoła utrzymać Fortidora na swojej tarczy (nie wykluczone, że kolejne trofea będą mieć inne wymagania). Powodzenia!
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp