Wielka Burza

Zaczęty przez Thror, 2011 10 23, 23:56:54

Poprzedni wątek - Następny wątek

Thror

Nad spokojną wyspę Buccaner's Denn nadciągnęły gęste burzowe chmury przynosząc niespotykaną dotychczas nawałnice...
[20:33] <Hulagula> troche sie boje tego throra bo po glosie nie jest za mily :D
___

[16:18] <@|chris|> Throrku, zawsze jak wkleisz jakis link
[16:18] <@|chris|> to nagle robi sie taka cisza i ludzie wychodza? :D

___

[19:37] <Tigre> deszcz nie pada, to chociaz dm nadrabia

Ropuch

mówiłem Dzikiemu by nie stawał po mrocznej stronie mąki.
<saxas> teraz na pvp liczy sie mag
<saxas> na dm nie ma lepszych i gorszych graczy pvp
<saxas> sa bardziej i mniej skoxani

DzikiHL

Wieści o czarnych chmurach burzowych dotarły do niego od załogi statku którym właśnie wpływał do portu Buccaneer's Den. Zanim zacumowano, wiatr był już porywisty a deszcz zalewał pokład. Po skałach spływały już znaczne ilości wody. Sauvager niezwłocznie wybiegł do części mieszkalnej miasta aby pomóc mieszkańcom w zabezpieczeniu ich dobytku.
Na miejscu już czekały grupki gapiów, zachęconych widokami niespotykanymi w tych częściach świata. Burza szybko narastała, czuć było w powietrzu niepokój, niebezpieczeństwo. Na potwierdzenie naszego niepokoju nie trzeba było długo czekać. Z nieba spadły niezliczone ilości błyskawic, uderzających w czubki drzew i raniących po drodze wszystkich w pobliżu. Tej mocy drzewa nie były w stanie wytrzymać, gałęzie spadały jedna po drugiej, wiele drzew stawało w płomieniach które jednak szybko gasły z nadmiaru ulewy. To jednak nie był szczyt możliwości tej burzy...
Pioruny zaczęły uderzać w ziemię i przesuwać się po niej w stronę zebranych. Wiele z nich przeistoczyło się szybko w ogromne ilości żywiołaków powietrza i burzy. Te natomiast bez chwili zastanowienia rzuciły się ze wściekłością, do walki. Niespodziewanie, z pomocą miastu przybyli osobnicy którzy w oczach Sauvagera nie byli zdolni do tak heroicznych czynów. Mieszkańcy pobliskiego Vesper, poczęli bronić wszystkich wokoło swoją magią i mieczem. Do walki włączył się i kasztelan miejski, celnie wbijając swoje ostrza w każdego stwora na drodze.
W końcu jednak ogromna eksplozja i błysk uderzył w zalesioną część wyspy. Wszyscy zostali oślepieni od blasku, ogłuszeni od hałasu, wielu spadło ze swoich koni a te rzuciły się w paniczną ucieczke. Po tej eksplozji burza lekko zelżała jednak nadal można było wyczuć jej efekty. Zebrani przejechali ostrożnie w stronę miejsca eksplozji. Już z oddali dochodziły do nich nieznośne odgłosy i błyski, rzucające na nich cień gęstego lasu. Nie zdążyli dojechać kiedy w ich stronę z prędkością błyskawicy ruszyło to coś. Bez problemu zrzuciło kilku z wierzchowców, paru z nich już nie wstało. Bestia zatrzymała się nad ich zwłokami i ryknęła mocno w niebo. W tym odgłosie był grzmot ale i wydawać się mogło, że słyszy się odgłos setek tysięcy ptaków wzbijających się do lotu...
Wszyscy rozbiegli się ze strachu jednak w końcu zebrali się z powrotem na drewnianym moście w większej odległości od niebezpieczeństwa. Przerażenie rysowało się na twarzach zgromadzonych. Nikt nie miał większego planu ani ochoty do walki z czymś tak wielkim. W końcu Sauvager, wykorzystując swoje doświadczenia zdobyte w gildii Wędrowców, rzucił zebranym kilka nieznacznych uwag dotyczących ich rozstawienia, pola walki i tego co będzie potrzebne. Był jednak zmuszony ignorować obelgi pod jego adresem które wypłynęły jak flegma ze strony postaci o twarzy smoka i ciele małego chłopca...
W końcu jednak postanowili stoczyć bitwę z tymże Władcą Burzy. Nie było jednak wśród nich ani jednego dostatecznie mężnego wojownika. Eral, szalony berserker, nie zastanawiał się ani chwili. Ugryzł największego czarnego grzyba jakiego znalazł w plecaku i ruszył z wrzaskiem w stronę potwora. Za nim pobiegli inni, niektórzy próbując go leczyć, inni ratować a inni popatrzeć na ciekawe zjawisko. Walka nie przebiegała jednak po ich myśli. Eral dzielnie odbijał wszystkie błyskawice jakie leciały w jego stronę, odbijał też niestety i czary leczące...
Po kilku próbach padł i on. Kasztelan szybko odciągnął tą bestię w stronę lasu, próbując ratować resztę jego dobytku przed spaleniem. Nie dał rady jednak sam uciec i poległ pod naporem ciosów... Nikt go później już w okolicy nie widział, ślad po nim zaginął.


Buccaneer's Den - Ziemie Piratów zapraszają do siebie!
Temat na forum o mieście
#bucc-dm - kanał miasta na ircu
Opis miasta na stronie DM

Bazyli

Basil stal z rekami w gorze i skupieniem wymalowanym na twarzy. Inkantujac zaklecia stawial czolo naporowi burzy. Sila wiatru byla ogromna a ludzie dookola zdawali sie biegac bez ladu i skladu. Zmarszczyl brwi i przeczuwajac ze nic z tego teraz nie bedzie usunal sie w cien by zregenerowac sily.
Kiedy otworzyl oczy tlumow juz nie bylo. Wiatr szalal dalej, jednak zamiast spanikowanych przerazonych twarzy zobaczyl znajome oblicza. Ustawieni w rownym szyku dobrze wiedzieli co robic. Z usmiechem na ustach rzucil szybko kilka zaklec ochronnych i dolaczyl do druzyny wylapujac z powietrza blyskawice i czerpiac energie z wiatru. Burza szybko slabla...

Stali we czworke w miejscu gdzie piorun uderzyl poraz ostatni. Zastygl wbity w ziemie i emanujacy zlowieszcza energia burzy...
CytatQuot capita, tot sensus...

maskoteq

kurde slad po mnie zaginal :D

<&^sadam> "- O! Nowy Plaszcz Cienia? - Nie, wyprany w Perwollu"
<Allton> my bijemy we 2 order w 5