Generał Wojsk Cove...

Zaczęty przez Sysek, 2011 12 05, 15:24:01

Poprzedni wątek - Następny wątek

Sysek

Stary nagrobek obrośnięty już mchem, wyraźnie zaznaczał swoją obecność na tle lasu. Wywrócone powypalane świece zostały przykryte przez czas gałęziami, a litery na nagrobku zatarły się od hulającego wiatru. Obok grobu leży z ułożonym pyskiem na przednich łapach wilk, wpatrując się błyszczącymi ślepiami w nagrobek. - Idź... Znajdź ich... Przyprowadź... - rozległ się szept, a może to wiatr? - wilk powoli wstał ruszając w stronę lasu...
A jutro stało się dzisiaj.

moriana

#1
 Słońce chyliło się ku zachodowi. Wiatr wydawał się coraz mocniejszy, sprawiając, że korony drzew tańczył szeleszcząc liśćmi. Okoliczny las Cove wydawał się spokojny, jedynie chwilami można było usłyszeć dziką zwierzynę oraz odległe odgłosy z miasta. Pozorny spokój w lesie zakłóciła dwójka ludzi, która donośnie dyskutowała o czymś.
- Mylisz się!- powiedziała młoda kobieta z oburzeniem patrząc na towarzysza. – Oj wierz mi, że się nie mylę Paniusiu.- odpowiedział jej mężczyzna uśmiechając się. Reakcja kobiety zdecydowanie sprawiała mu radość. – Oczywiście, że się nie mylisz, bo wszystko wiesz najlepiej?- kobieta przystanęła oddychając ciężko, złość i spacer przez zarośnięty las sprawiły, że brakowało jej tchu. – A żebyś wiedziała, że w tej kwestii zapewne wiem więcej od Ciebie!- Mężczyzna również przystanął mierząc dziewczynę wzrokiem. Kobieta wzięła głęboki wdech powietrza przymykając powieki.- Niech Ci będzie, nie mam zamiaru kłócić się z Tobą, Vladen. Może masz racje. – powiedziawszy to wzruszyła ramionami i ponownie ruszyła w stronę Cove. – Nie można było tak od razu Paniusiu?- Vladen uśmiechnął się szeroko podążając za dziewczyną. – A gdzie my właściwie idziemy Yumeka?- zapytał kobietę. – Po czosnek. Rośnie w pobliżu miasta. A sama sobie nie poradzę w lesie. Dlatego poprosiłam abyś mi towarzyszył, przecież już pytałeś. – Yu pokręciła głową uśmiechając się lekko. Vladen czasem działał jej na nerwy, ale nudzić się z nim nie mogła. – Ahh, racja. Daleko jeszcze?- zapytał mężczyzna przybliżając się do kobiety, która wyciągnęła swoją rękę wskazując zachód.- Jeszcze kawałek.
Kiedy dotarli do miejsca w którym rosły krzaczki czosnku, Yumeka wyciągnęła sierp z plecaka, przykucnęła i zaczęła ścinać dojrzały czosnek. Towarzysz jej stał niedaleko rozglądając się uważnie po lesie. Słońce już dawno zniknęło z horyzontu ustępując miejsca księżycowi. Dziewczyna już prawie kończyła zbierać zioła kiedy usłyszeli wycie wilka. Vladen spojrzał na Yumeke, a ona na niego. Wstała i podeszła do mężczyzny rozglądając się dookoła. – Słyszałeś prawda?- zapytała towarzysza. – Tak. Oby to nie ten wilkołak co ostatnio. Też wymyśliłaś zbieranie ziół nocą!- Vladen zmrużył oczy, nerwowo obserwując okolice. – Lepiej chodźmy stąd.- powiedziawszy to ruszył w stronę miasta, dziewczyna podążyła za nim.

Nim dotarli do miasta, stanął przed nimi wilk o brązowej sierści i żółtych ślepiach w których odbijało się światło księżyca. Dwójka ludzi zatrzymała się kierując swój wzrok na wilka. Vladen zrobił kilka kroków do tyłu, pozostawiając Yu stojącą wprost przed zwierzęciem. Dziewczyna spojrzała z wyrzutem, przez ramie na mężczyznę. – Tchórz.- szepnęła, ponownie spoglądając w stronę wilka. Zwierze stało spokojnie przyglądając się kobiecie i mężczyźnie. Po chwili wilk podszedł do kobiety, która w bezruchu stała wodząc wzrokiem za zwierzęciem. Wilk trącił lekko pyskiem o jej dłoń, obszedł ją dookoła i uczynił ponownie to samo, a następnie usiadł obok niej. Yumeka niepewnie wyciągnęła swoja dłoń i położyła ja na głowie wilka. Widząc, że wilk nadal spokojnie siedzi, dziewczyna przykucnęła przy nim, gładząc delikatnie jego sierść. Wilk zdawał się zadowolony, jeśli można tak powiedzieć, ale z cała pewnością Yu przestała się bać. Zwierzę zdecydowanie nie chciało wyrządzić jej krzywdy. Kobieta uśmiechnęła się przyglądając się wilkowi.
- Zgłupiałaś paniusiu?! Głaszczesz wilka? Zaraz rękę Ci odgryzie!- powiedział Vladen, wciąż trzymając się na dystans od Yu i zwierzęcia. Wilk zerwał się na cztery łapy i warknął w stronę mężczyzny, który wzdrygnął się i odsunął jeszcze dalej. – Spokojnie. Nie przejmuj się nim. Może jesteś głodny? – powiedziała Yumeka, widząc najeżoną sierść wilka chciała go uspokoić. Zdjęła plecak i zaczęła w nim szperać. – Upolowaliśmy dziś kilka dzików.- wyciągnęła worek z grubego materiału w którym przechowywała świeżo upolowane mięso. Położyła na ziemi obok wilka szynkę. Z niepokojem przyglądając się czy wilk zechce to zjeść. Zwierzę powoli obróciła się odrywając swe ślepia od Vladena. Powąchał mięso, a następnie położył na nim łapę i przybliżył pysk, rozszarpując kawałek szynki zębami. Yumeka wstała i odsunęła się, nie chcąc mu przeszkadzać. Obeszła wilka dookoła zbliżając się do Vladena. – Zgłupiałaś zupełnie? Życie Ci nie miłe? Pchlarza jednego będziesz karmić.- powiedział mężczyzna spoglądając na Yu dezaprobatą. – Nie czepiaj się, nie widzisz, że nie chcę zrobić nam krzywdy i to żaden pchlarz! Tylko wilk. – kobieta pacnęła mężczyznę w ramie. – Zostawiłeś mnie! Panie Mężny. Phi.- zaplotła ręce na piersi obdarzając Vladena chłodnym spojrzeniem. – Bo cenie swoje życie! Też miałaś szanse oddalić się, ale wolałaś stać, więc nie miej do mnie pretensji! – odrzekł jej cicho przez zaciśnięte zęby, wciąż przyglądając się wilkowi, który powoli kończył jedzenie.

Dwójka ludzi stała w ciszy, kiedy wilk zawył, wziął pozostały kawałek mięsa i pobiegł w las. Yumeka bez namysłu pobiegła za wilkiem, a Vladen za nią. Jednak nie udało się jej dogonić zwierzęcia. Stała rozglądając się. – Jak myślisz dokąd poszedł ?- zapytała towarzysza. – A czy to ważne? Nie ma go. Chodźmy stąd.- odrzekł jej Vladen i kiedy miał zamiar ruszyć w przeciwną stronę, ponownie usłyszeli wycie. Yu zerwała się biegnąc w kierunku z którego było słychać wycie wilka. Po chwili dotarła do zarośniętego nagrobku przy którym stał wilk. Pyskiem przeturlał szynkę ku nagrobkowi, jakby składał ofiarę. Dziewczyna przyglądała się wilkowi w milczeniu, kiedy usłyszała kroki nachodzącego Vladena. – A co to?- mężczyzna również zwrócił uwagę na grób na którym widniał napis, który z trudem dało się przeczytać ,, Tu spoczywa Azghar Negh'ubre. Generał Wojsk Cove, który życie poświecił temu grodowi." Kobieta i mężczyzna spojrzeli na siebie, a potem ponownie na wilka, który podszedł do zgaszonej lampki i trącił ją lekko nosem. Yumeka powoli zbliżyła się do zwierzęcia, zajrzała do lampki w której świeca już dawno zgasła. – Chcesz abym zapaliła ta lampkę?- skierowała swoje pytanie do wilka, który zawył cicho. Dziewczyna przymknęła oczy, wyciągając przed siebie dłonie, zaczęła cicho intonować czar. – Vas Flam. – kiedy to powiedziała, iskry strzeliły jej z wskazującego palca, nad którym pojawił się mały płomyk. Kobieta podniosła wieko lampki i zapaliła świece. Po chwili uczyniła to samo z drugą lampką. Następnie stanęła ponownie przy Vladenie z uwagą przyglądając się zwierzęciu. Wilk położył się przy nagrobku, kładąc pysk na przednich łapach, zawył. – Ciekawe kim dla tego wilka jest ta osoba?- Yumeka spojrzała pytająco na Vladena. – A skąd ja mam wiedzieć? Kim w ogolę jest ten Generał Wojsk Cove? Znasz go Yu?- mężczyzna odwzajemnił spojrzenie. Kobieta pokręciła przecząco głowa. – Nie znam. Pierwszy raz tak naprawdę zwróciłam na ten grób uwagę, choć często tu bywam. Ale jak widać nie tylko ja go nie zauważam. Jest zarośnięty i zapomniany. – dziewczyna spojrzała na wilka wpatrującego się w nagrobek. Nie wiedzieć czemu poczuła smutek, wilk zdawał się również go odczuwać.

Przez chwile panowała cisza, nawet Vladen stał spokojnie. Wilk zerwał się na cztery łapy i pobiegł w las. Tym razem Yumeka nie pobiegła za nim, stojąc w bezruchu powiedziała. – Vladen pora wracać.- kobieta odwróciła się od grobu i powędrowała w stronę bram miasta Cove. – W końcu!- odpowiedział Vladen idąc za nią.
Life's tragedy is that we get old too soon and wise too late. - Ben Franklin