Przygotowania boiska Bagballa

Zaczęty przez Puzel, 2012 06 07, 17:39:59

Poprzedni wątek - Następny wątek

Puzel

- Potrzeba wszelkiej maści rzemieślników, boisko musi być odnowione, to ważne wydarzenie! - usłyszała w banku Cove pół-elfka kończąc zamówione kilofy.
Rzemieślników... Cove, długo tu mieszkałam, może to dobra okazja do reklamy? - pomyślała Eriviel.
- Wybaczcie panowie, że się wtrącę, kto szuka rzemieślników? - głowy mężczyzn zwróciły uwagę na chowającą narzędzia kobietę.
- Do władz Cove, dokładnie do Basiliusa, stoi przed bankiem jeśli Cię to interesuję. - Eriviel zdziwiona nagłym przejściem na Ty zamknęła skrzynię i zdmuchnęła z rąk opiłki metalu po czym natychmiast poszła przed bank.
Przed bankiem było kilka osób z których znała jedynie Synthie, więc nie wiele myśląc zagaiła
- Pani, podobno miasto szuka rzemieślników do pomocy przy przygotowaniach boiska.
- Tak, proszę porozmawiać z Basiliusem. - wskazała na mężczyznę stojącego przy studni, na co Eriviel jedynie pokiwała głową.
Nie czas na wymianę grzeczności, czas nagli, trzeba przejść do rzeczy.
- Witam, chciałam zaoferować swoją pomoc przy pracach związanych z boiskiem.
- O! Ochotniczka, bardzo miło, czym się panienka zajmuję? - mężczyzna ciepło odpowiedział, lecz nie widać było uśmiechu przez kościany hełm.
Panienka... - ścisnęła schowaną w kieszeń obrączkę ślubną.
- Majsterkuję, oferuję wszelką możliwą pomoc... - nie zdążyła dokończyć odpowiedzi.
- Zapraszam na boisko, zaraz wszystko omówimy! - machnął ręką na Sinthie, która natychmiast otworzyła magiczny portal, do którego weszła razem z mężczyzną i dwiema osobami.
Cała komisja? - zirytowała się i weszła w portal z niechęcią do magicznych przenosin.
Dwójka mężczyzn których Eriviel nie znała grała już na boisku.
- Zapraszam, tędy. - Basilius otworzył drzwiczki, które wydały niemiłosierny pisk i zgrzyt metalu.
- Rozumiem... - powiedziała dosyć głośno Eriviel zagłuszając tylko trochę działanie drzwi.
- No właśnie... boisko trochę stoi, trzeba wykonać lekkie pracę konserwacyjne, nie chcemy zmieniać całego stadionu, tylko trochę odświeżyć.
- Rozejrzę się, lecz nie teraz... - spojrzała z niechęcią na biegających po boisku graczy.
Cóż, wrócę kiedy indziej, jak nikogo nie będzie, spokojnie wszystko sprawdzę.
Jak pomyślała, tak zrobiła i na drugi dzień z samego rana wybrała się na oględziny, tym razem na swoich wierzchowcu, co sprawiło jej wielką przyjemność.
Eriviel przywiązała swojego wierzchowca do słupka po czym natychmiast weszła po schodach które również zaczęły skrzypieć, lecz teraz przyjemnie i ciepło, bez metalu.

Nie chcąc się leniwieć pół-Elfka zeszła ze schodów i ruszyła do wewnętrznej części boiska.

po czym weszła do małego pomieszczenia.

zerknęła na księgę i zaczęła czytać.
- Jak już mam tu coś robić, chociaż dowiem się czemu to dokładnie służy.
- Nie takie głupie te zasady. - zamknęła księgę i przeszła na murawę, lecz nie zerkając na nią od razu podeszła do ściany.

Zadowolona z małej ilości prac potrzebnych przeszła na kafelek na którym mężczyźni wcześniej ustawiali piłkę.

- Więcej nie wymyślę chyba, najwyżej sami coś zaproponują, nie trzeba tylko brać. Czas się zbierać, zacząć coś robić... - mruknęła po czym wyszła, wsiadła na swojego żuka i ruszyła do banku.
Ech, urzędnicy jak to urzędnicy, pewnie będą truć mi o zapiski, o wyliczenia, o ceny, o wszystko...





-------

Nie wiem jak to się prezentuję, nigdy nie pisałem opowiadań związanych z grą. Pozdrawiam :).

Bazyli

Basilius pochylil sie nam papierami. Spojrzal na lekko wymieta kartke z wycena napraw stadionu i specyfikacja potrzebnych materialow. Westchnal ciezko spogladajac na kosztorys. Siegnal po wielka pieczec Cove i zamaszystym ruchem podpisal "ZATWIERDZONO"


Remont stadionu rusza pelna para! Czekamy na chetnych ogrodnikow chcacych pomoc w wymianie murawy.
CytatQuot capita, tot sensus...

Bazyli

Kolejny etap przygotowan do Igrzysk!

W dniu dzisiejszym podpisana zostala umowa pomiedzy Miastem Cove a kompania Najemnikow Wzniesionego Ostrza.
CytatQuot capita, tot sensus...