Wola Daywadosa

Zaczęty przez PatroL, 2012 10 29, 23:11:34

Poprzedni wątek - Następny wątek

PatroL

Rozejrzał się do okola, wbijając na koniec puste, metaliczne spojrzenie w czarna jak heban księgę leząca zaraz przed nim.  Po chwili nekromanta zaczął szeptać.
Kiedy pierwsze, z początku ciche, lecz z każdą sekundą coraz donośniejsze słowa rytuału wypełniły przestrzeń, świat w napięciu wstrzymał oddech.
Cóż to za mowa, że rozkazuje duchom nieczystym, a są jej posłuszne...?
Czarnowłosy przerwał recytację, nabrał w dłoń garść wilgotnej ziemi i wolno podniósł się z klęczek. Kazdy w świątyni wiedział co teraz nastąpi.
- Panie ! -  głos nekromanty wzniósł się ponad ciszę polany.
- Ósmy, ostatni i pierwszy, ty, któryś zmartwychwstał w czarnym ogniu, ty, przed którym padli na kolana najpotężniejsi  królowie  spójrz na mnie! Którego głos roznieca płomień, którego mroczne skrzydła niosą śmierć, panie Netherilu, Yloth i Daywadosie! Przyjdźcie i patrzcie na nas! Dziś nasze czyny przyniosą Wam chwałę.
Erenen uczynił jeden krok do tyłu i w symbolicznym geście otworzył dłoń. Wilgotna ziemia, która się z niej wysypała, utworzyła maleńki kopiec u jego stóp.


Raaban

  Półmrok świątyni nakazywał lekko mrużyć oczy, ogień pochodni szalenie tańczył na murach mistycznej Świątyni Pana Destrukcji. To właśnie tutaj i w ty murach rozegrała się dziś historia o jakiej kronikarze poświęcą karty swych historycznych dzieł.
  Anseis stał po lewej stronie Czarnowłosego Licza. Czarnymi niczym węgiel oczami lustrował dokładnie salę świątyni. Siedziało tam skupisko najgorszych z najgorszych tej krainy. Wszystkie oczy skierowane były na duchowego przywódce Erenena. Ten zaś inkantował swą modlitwę z nieukrywanym fanatyzmem. Głos roznosił się mocą po świątyni. Wszyscy słuchali z uwagą. Mag Twierdzy splótł dłonie w pod mostkiem i cicho począł szeptać swą własną modlitwę do Boga Chaosu.
PUF!!!!!
Ziemia z dłoni Licza spadła na kupkę przed jego stopami. Pochodnie przygasły, wszyscy obecni wstrzymali oddech. Za plecami Magów Zmaterializowały się postaci Sług Otchłani, zapach siarki uderzył w nozdrza.
Anseis się odwrócił oczy zaszkliły mu się od ciężkiej woni siarki i spalenizny, wpatrywał się w ołtarz gdy tam właśnie z samych prastarych ogni wyłonił się on, Bóg, jedyny Prawdziwie zły. Czarny Mag padł na jedno kolano wbijając wzrok w kamienna posadzkę budynku. Cisza przetoczyła się ciężko. Słyszał jak wszyscy wstali, patrzyli się na Oblicze Daywadosa Okrutnego. On zaś postawił krok na przód i przemówił swym metalicznym ciężkim niczym miecz głosem...
Cytat: Nimrod w 2014 01 19, 17:19:09
Tak jak mówię - ja z 9x str (może i gt ale i tak już ktoś to napisał) padam na jedno combo od maga (no nie ukrywam, bardziej skoksanego)

kwiatek

- Słudzy moi i wyznawcy, dawno nie ukazywałem się wam oraz nie mogliście poznać mej woli i wykonywać mych rozkazów - zaczął demon, Pan Chaosu i Destrukcji Daywados, jego gorący oddech wypełniał gmach świątyni.
Najemniczka mocniej naciągnęła kaptur na twarz i wsłuchiwała się w rozkazy Złego Boga, w którego nawet nie wierzyła.
- Wolą moją jest abyście zrównali z ziemią osadę położoną przy górach zwaną Cove - wrzasnęło Bóstwo - dość tej idylli, niech ci wieśniacy poznają smak stali, krwi i zapach śmierci i spalenizny. Macie zabić każde napotkane tam stworzenie, zniszczyć wszystko co się da, spalić cokolwiek się da. A więc synowie Mroku i zniszczenia ruszajcie i bądźcie żywą manifestacją woli swego Pana.
Zebrani zaczęli opuszczać mury plugawej świątyni, aby szykować się do napadu oraz grabieży. Ruszyli w stronę banku, aby uzupełnić zapasy mikstur, ziół i wszystkiego czego im było trzeba do ataku na nic nie spodziewającą się osadę. Ich nadejściu, niczym katów towarzyszyło nadejście czarnych chmur nad spokojną wioskę oraz stada wygłodniałych kruków. Stojąc w świetle księżyca oraz okolicznych latarni na placu w Twierdzy, żołnierze Chaosu ustawiali szyki oraz kończyli ostateczne przygotowania do boju podczas, gdy Anseis przygotowywał czar, który umożliwi im wszystkim szybką podróż przed bramy miasta.
Ciemna elfka spoglądała na drewniane mury miasta, stojąc lekko za szykiem zebranych tutaj morderców oraz banitów przybyłych z Twierdzy na wezwanie swego Boga. Na ich czele stał lich Erenen wraz z Toshiro, wydając ostatnie rozkazy oraz słowa pokrzepienia.



- Zabijajcie, grabcie i gwałćcie! - wrzasnął licz.
Słysząc te słowa, wszyscy obecni ruszyli przez bramy miasta do nic nie spodziewających się mieszkańców i wizytujących. Miasto natychmiast ogarnęła panika i wszechobecny chaos. Ludzie ginęli, stoiska handlarzy na targu były przewracane, niszczone i palone. Główne ulice miasta spływały krwią. Nie szczędzono nikogo, mordercy byli bezwzględni i okrutni, szczególnie dla młodych kobiet. Grabili, palili i demolowali co się dało. A gdzieś między nimi, mroczna elfka dosiadająca jaszczura podmroku wypełniała wolę Pajęczej Królowej i zabijała znienawidzonych mieszkańców powierzchni....

MojoJojo

Lecz płomyk nadziei ujrzeli mieszkańcy, odgłosy walki niosące się spoza bramy miejskiej świadczyły o tym, iż ktoś jednak stanął w obronie plebsu miasta Cove...

Skradając się, Nevar ... delikatnie wyważył ostrza w dłoniach, już był gotowy wtrącić sie do walki gdzie Greg miotał czarami w jakiegoś niedouczonego nekromantę.
Wyczekał moment i TRACH! Używając swych nadnaturalnych umiejętności doskoczył do Erenena i go zabił.W popłochu miotając się w "Chaosie", sojusznicy Erenen'a dobiegli do zwłok lecz dzielny Nevar nie bacząc na nic podkradł ze zwłok składniki do rzucania czarów , po czym oddalił się na bok.Dzielny Nevar skierował swoje kroki w stronę pobliskich drzew. Był już prawie u celu gdy nagle, usłyszal dwa głuche uderzenia.... Tak to był dzielny Satsuma który dwoma ciosami rozpłatał łucznika w tytanowej zbroi , i tak o to Cherin zakończył żywot.

Nevar był roztrzęsiony, szukał gorączkowo celu lecz zabawa już się skończyła....
Na horyzoncie było bowiem widać powiewające chorągwie Minoc , oraz bojowe proporce Legionu Asmodaya.

Po tym sparingu , dzielni ludzie zebrali się wokoło ciał poległych, i wtedy stał się cud......  z oddali słychać było galopujące widmowe konie , oraz krzyki nawołujące:
- TAM JEST LEGION!ZA NIMI! (słowa poległego łucznika chaosu)

Elmar pogładził brodę po czym mlasnął, na twarzach Batalionu z Minoc pojawiły się głupkowate uśmieszki.
-To tak na szybkiego...- warknął.

Nevar grabiąc zwłoki Nabofora , denerwował się strasznie Legion ganiał tych morderców w te i wewte i co chwile ktoś przeszkadzał Heroicznemu Nevarowi:
-NEVAR WIDZIAłEŚ JESZCZE JAKIEGOŚ?!- Satsuma nawoływał z oddali.
-NIE WIDZIAŁEM , ZA SZYBKO BIEGAJĄ!- odparł Nevar zdenerwowany, po czym zaczął dalej szperać w zwłokach.

Po chwili nadjechał Dhagt , mówiąc:
- Panowie poćwiczyli?
Gdy wszyscy zgodnie pokiwali głowami , armia wykonała zwrot w stronę Minoc.
"Daj człowiekowi rybę , a będzie najedzony jeden dzień.
Daj człowiekowi wędkę , a będzie najedzony latami.
Daj człowiekowi religię , a umrze z głodu modląc się o rybę."
Cytat: Raaban w 2013 04 09, 10:31:47
Shard LoA.
Yew + Minoc.

Ari

i znow ban na forum mojojo  ... dobre dobre hehe ;-)

Wol

ladnie to tak wbijac sie komus na questa i grabic?;<

growin

#6
dzięki za zabawę :) czekam na ciąg dalszy.
Cytat: Gucio w 2014 02 13, 19:37:36
"posiadanie umiejętności Anatomia oraz Taktyka uniemożliwia przemieszczanie się przy użyciu zaklęcia Recall."
Wycastowanie czaru recall i kliknięcie na zaznaczoną runę UMOŻLIWIA teleportację.

Raaban

Trochę mieliście fart bo paru z nas było w jailu akurat jak wpadliście ;]
Wiec Sinthia wam pomogła cwaniaki ;]

Dzięki Gmom za wreszcie zajęcie się questowaniem ciekawszym od paragonów.
Cytat: Nimrod w 2014 01 19, 17:19:09
Tak jak mówię - ja z 9x str (może i gt ale i tak już ktoś to napisał) padam na jedno combo od maga (no nie ukrywam, bardziej skoksanego)

Pollack

To byl quest interaktywny - wiec milo ze "otoczenie", chociazby w postaci LoA zareagowalo. Osobiscie wole taka wersje, niz sterylne wyizolowane srodowisko. Zawsze to jakas mila odmiana od potyczek o kawal blachy...

Niestety zostalismy wzieci na dwa ... znaczy sie...  wzieci w dwa ognie - przez dzielnych kupcow z cove (z drobna pomoca strazy & wiezienia) & rownie dzielnych minokijczykow. Biorac powyzsze pod uwage - moglo byc znacznie gorzej...:)


Felixor

Ogolnie poczulem sie troche jak order broniac Cove prze Chaosem ... Fuck :/
"Nie będzie miał nigdy prawdziwych przyjaciół ten, kto nie lęka się robić sobie wrogów."
"Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu."

Soszek

Cytat: Felixor w 2012 10 30, 19:03:16
Ogolnie poczulem sie troche jak order broniac Cove prze Chaosem ... Fuck :/

Coś w tym jest. ;)
"Knowledge demands sacrifice."