Śliczna gwardzistka

Zaczęty przez Gofer, 2020 01 09, 02:15:22

Poprzedni wątek - Następny wątek

Gofer

nadesłane przez anonimowego gracza  ;)

Śliczna gwardzistka.



W Skara Brae wrzało od samego rana. Krawcowie mieli wiele roboty, gdyż nikt nie wiedział, kiedy pojawi się kolejna Złota Skrzynia i de facto na ostatnią chwilę kończyli zszywać szaty, barwić i suszyć by wyposażyć oddział mający na celu przechwyt skrzyni i obronę tych zdobytych. Dla dziewczyny o odmiennym kolorze skóry, która do całego oddziału pasowała jak pięść do oka ten dzień miał być nad wyraz burzliwy.


Konni wyruszyli ze stolicy księstwa do stolicy królestwa równym szykiem, z jasno przydzielonymi zadaniami. Na Dhrille spadł obowiązek gwardzistki - jej celem było bronić skrzynie, choćby za cenę życia. Nie szczególnie jej to pasowało, bowiem lubiła swoje życie. Do tej pory, zwykle goniła za uniesieniami, pięknymi szatami i świecidełkami skrywanymi przez liczne rzesze "jej pobratymców" w najgłębszych lochach. Sama była odmieńcem, demonicą, bękartem piekieł - była sukkubem. Nie wybrała tej wojny - pragnęła jedynie bogactw jakie skrywały kręte korytarze podziemnych lochów i jaskiń. Tę wojnę wybrano za nią. Było jej bez znaczenia, czy pójdzie ramie w ramie z Zakonnikiem, zwykłym poszukiwaczem przygód czy orkiem - tak długo jak długo miała z tego korzyść. Tę wojnę wybrano za nią, atakując ją. Musiała się bronić, nie rzadko wychodząc potem z twarzą cała w siniakach, z włosami, tak starannie zadbanymi które po bitce polepione były od krwi i brudne od ziemi. Nie wybrała sama tego, by stawać naprzeciw ras tak podobnych do niej - a teraz, ma być przeciw nim tarczą - jej czujne oczy i zmysły śledziły teraz każdy ruch przy skrzyni. Zmysły miała rozwinięte tak bardzo, że po zapachu, biciu sercu i mimice twarzy wiedziała czy jej rozmówca pragnie jej w łożu, czy też będzie to gra w którą grać lubi.

Kroczyła w tę i z powrotem pilnując skrzyń, a gdy tylko poczuła ofiarę, puściła się za nią jak wilczyca która musi wykarmić młode. A gdy dobiegała, nie było cienia w którym można się schować.
Warta trwała i trwała, zmęczenie dawało się we znaki, kiedy przyszedł rozkaz z góry - Na koń i za broń! Dzierżyła łuk, co na małej arenie nie dawało przewagi, jednakże w drugim etapie - naprzeciw Piekielnego Rycerza pozwalało rozwinąć skrzydła...

I tym razem ta dziwna mieszanka Rycerzy Korony wraz ze zlepkiem przypadkowych sobie osób mających tylko odrobinę godności by nie zginać karku przed tymi, którzy zamieszkują Zaginione Ziemie i mianują się siewcami chaosu - i tym razem triumfowali.


Ktoś widział ją tam na górze, na balkonie i uwiecznił jej wizerunek - niezmiennie piękna, nawet w przydużej szacie, która nie oddaje pełni jej kształtów.

życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"

Savek

Wspomnienia pewnego pachoła biorącego udział w tym wydarzeniu opisane tutaj:

http://dm-uo.pl/forum/index.php/topic,32307.msg483331.html#msg483331
Ktoś powiedział, że gdyby milion małp stukało w klawiatury przez milion lat w końcu której udałoby się napisać wszystkie dzieła Shakespeare'a. Dzięki Naszej Klasie wiemy, że to kompletna bzdura