Królestwo Elfów

Zaczęty przez |chris|, 2020 10 24, 16:39:01

Poprzedni wątek - Następny wątek

|chris|

Athelan Aldaron i Sul'lrath jechali stępa przez niemal całkowicie opuszczone Dolennost. Kroki kierowali w stronę jedynej budowli, która nie została jeszcze naruszona przez niszczycielski wpływ czasu.
Pałac Królewski.
To stąd przyszło wezwanie kierowane do wszystkich elfów. Niezwykła misja, która może wpłynąć na losy całego świata. Dobrze płatna. Z możliwością zdobycia cennych łupów. Te kwestie zawsze określają wagę sytuacji.
Na wezwanie stawiły się wszystkie elfy, którym nie jest obojętny los świata. Niesienie pomocy Królewskiej Krwi jest obowiązkiem każdego wojownika, kapłana i zwykłego obywatela! Dlatego przybył jeden odważny przedstawiciel tej szlachetnej rasy w błyszczącej zbroi. Sul'lrath.
Drugi śmiałek strzygł z zaciekawieniem uszami, kierując się w stronę pobrzękujących sakiewek.
- Elfy mają króla? - Athelan nie krył zdziwienia, na wieść o nadciągającej misji. - I to nie jestem ja?
Nie mniej, obaj wojownicy stawili się w Pałacu. Na miejscu czekała już Rada Królewska.
Vartanlis wyjrzał z nadzieją ponad ramieniem przybyłych, ale kiedy zdał sobie sprawę z faktu, że nikt więcej nie przybędzie, natychmiast zmarkotniał, a uszy mu opadły.
- No cóż... trzeba wykorzystać to, co mamy. Zapraszam. - Powiedział z cichym westchnieniem i gestem zaprosił wszystkich do środka.
Athelan rozejrzał się po dość ubogo wystrojonej komnacie. Kamienny stół, parę krzeseł, więdnąca roślina. Zdaje się, że bogactwo i wielka nagroda dla śmiałków to tylko standardowa formułka, dalece mijająca się z rzeczywistością. Mimo wszystko elfy zasiadły przy stole, zdejmując uprzednio hełmy i odkładając na bok broń.
I siedziały tak. I czekały.
- Przepraszam najmocniej za opóźnienie. Liczyliśmy na to, że elfy liczniej odpowiedzą na królewskie wezwanie. - Vartanlis uśmiechnął się rozbrajająco.
- Również na to liczyłem - Sul'lrath rzucił powątpiewające spojrzenie w stronę drugiego elfa, który zawzięcie liczył coś na palcach.
- Mniej elfów, mniej do podziału. A my wystarczymy do wszystkiego. - W oczach Athelana błyskały wesołe ogniki. - Cóż to za sprawa nie cierpiąca zwłoki?
Vartanlis rozłożył na stole niewyraźną mapę i stertę innych papierów.
- Książę został porwany. Zaginął niespełna trzy dni temu, a to jest wszystko co wiemy na ten temat. - prowadzący obrady rozejrzał się po zgromadzonych. - Potrzebujemy śmiałków, którzy zdołają go odnaleźć i sprowadzić do Dolennost.
- Przejrzeliście te wszystkie listy? - Athelan wskazał na stertę rozsypujących się papierów. - Zgaduję, że się już domyślacie czegoś?
- Mamy pewne....przypuszczenia. - Kapłanka  westchnęła zrezygnowana. - I właściwie moglibyśmy... przeprowadzić drobny rytuał.
- Na czym polega? Jaki rytuał? Magia nie jest moją mocną stroną. - Sul'lrath aż rwał się do podboju świata i zdobycia sławy rycerza, który wyzwolił zniewolonego księcia.
- Z pomocą elfiej magii mogłabym spróbować połączyć się z królewskim synem... być może udałoby się odkryć jego otoczenie. Zdobylibyśmy w ten sposób dodatkowe uzupełnienie posiadanych informacji.
- Nie zwlekajmy więc! - Sul'lrath odsunął się odruchowo, robiąc miejsce elfiej kapłance.
Elfia czarodziejka wypowiedziała tajemną inkantację, jej wzrok stał się pusty. Po chwili zatoczyła się z krzykiem, a z nosa pociekła jej krew. Oparła się ciężko o kamienny stół z trudem łapiąc oddech. Pozostali członkowie rady szybko się poderwali i pośpieszyli elfce z pomocą. Kapłanka została odprowadzona do osobnej sali.
Po chwili wrócił Vartanlis, a na jego twarzy gościł delikatny uśmiech.
- Kapłanka będzie zdrowa. To tylko magia ochronna odepchnęła ją poza ciemność. Zdążyła zobaczyć kłębiące się pająki, grzyby rosnące na ścianach i fioletową poświatę. Coś Wam to mówi, dzielni wojownicy?
W sali na chwilę zapadła cisza, którą przerwało wspólne westchnienie:
- Podmrok.
To tam przetrzymywany jest książę. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Athelan podniósł się powoli, chwycił za włócznię i zaczął kierować swe kroki w stronę wyjścia.
- Opuszczasz nas, Athelanie? - Vartanlis nie krył rozczarowania.
- Trzeba uratować księcia, prawda? Skoro mamy ruszyć do Podmroku, nie ma na co czekać. Czeka nas długi rejs i szmat drogi do przebycia.
- Jak dokładnie zamierzasz wykonać misję? Wejść do drowiego miasta, pełnego straży i mrocznych elfów? Przejść przez nie i wyjść z księciem, nie niepokojny przez nikogo?
- Takie było wstępne założenie. - Athelan zamyślił się i westchnął cicho. - A masz lepszy pomysł?
- Co powiecie na iluzję?
- To brzmi znacznie lepiej! Choć nie lękam się drowów, we dwóch nie podołamy całej armii. - Sul'lrath prezentował nieco praktyczniejsze podejście do tematu.
Athelan wzruszył ramionami.
- Można się pobawić Waszymi sztuczkami, jeśli tak wolicie. Kiedy kapłanka będzie w stanie przygotować iluzję?
- Szybko dojdzie do siebie. Wy w tym czasie musicie zorganizować składniki niezbędne do rzucenia zaklęcia. - Vartanlis podał elfom krótkie listy.

Powróćcie do Dolennost, gdy tylko zdobędziecie składniki zaklęcia Iluzji. Pamiętajcie, że im lepszej jakości one będą, tym potężniejsze zaklęcie można będzie na Was nałożyć:
- Białe perły, sztuk 5
- Eliksiry Kamiennej Skóry, sztuk 5
- Farba do włosów
- Barwnik do ubrań, najlepiej Esencja Mroku
- Zwoje Polimorfii
- Zwój portalu miejskiego, gdyby coś poszło nie tak

Athelan dwukrotnie przebiegł wzrokiem listę i wbił spojrzenie w Vartanlisa.
- Na Was? Co znaczy: na nas?
- Cóż...na potrzeby tej wyprawy musicie wtopić się w tłum. Zostaniecie Drowami.
Dwóch śmiałków spojrzało po sobie z powątpiewaniem.
- Czy nie zorientują się od razu, że nie jesteśmy mrocznymi elfami? Mają zupełnie inne zwyczaje... ich barbarzyńskie zachowania są nam obce. - Sul'lrath stracił odrobinę pewności siebie.
Athelan położył mu rękę na ramieniu.
- Nie martw się, przyjacielu. Znam się na drowach i ich prostych zwyczajach. - Wojownik DPSu przeniósł spojrzenie na Vartanlis. - A więc jak stan zdrowia kapłanki? Możemy ruszać?
- Ruszać? Najpierw musicie zdobyć wszystko z listy! Bez tego...
- Wszystko z listy mam już gotowe, dla nas obu – Athelan przerwał niecierpliwie. - Teraz tylko kapłanki nam trzeba. Nie ma czasu do stracenia!
- Wyruszycie wieczorem. Tymczasem możecie się posilić, przestudiować księgi i wyszykować do misji.

Dzielne elfy przespały cały dzień.

Wieczorem w ogrodzie czekała już na nich cała rada elfów. Kapłanka stała na środku i magiczną różdżką wskazała  im miejsce, w którymi mieli stanąć.
- Przygotowaliście ostardy i odpowiednie stroje?
Elfy spojrzały po sobie niepewnie.
- Z pewnością wpasujemy się w otoczenie.
- Na koniach i w mithrilowych zbrojach?!



- Liczymy na Waszą iluzję.
Zaklęcie okazała się całkiem skuteczne, choć miało pewne niedociągnięcia. Musiało to być spowodowane osłabieniem Kapłanki.



- Od kiedy pojawicie się w Podmroku, zdani jesteście na siebie. Nie mamy możliwości śledzić Waszych poczynań. - uprzedził Vartanlis, stawiając Magiczną Bramę.
Athelan i Sul'lrath przeszli na drugą stronę i pojawili się na niewielkiej wieży pośród gór. Ruszyli pewnym krokiem w stronę mroku. Przemierzali korytarze patrolowane przez drowią straż, kierując się w stronę świątyni. Zwinnie zeskoczyli ze śnieżnych ostardów i z rozmachem otworzyli drzwi, odruchowo sięgając po broń i spodziewając się gwardzistów.
Pomieszczenie okazało się brudne i puste. Poza nielicznymi głowami mieszkańców Cove poukładanymi wokół ołtarza.
Elfy podeszły ostrożnie do kapliczki. Ich uwagę przykuła niewielka statuetka, która nie wygladała na dzieło mrocznych drowów. Kamienna wróżka pełna była gracji i piękna. I szybko zniknęła w sakwach podróżnych.
- Tu raczej nie znajdziemy wskazówek – westchnął Sul'lrath. - Prowadź dalej, Athelanie.
Następne kroki skierowane były w losowym kierunku, który okazał się prowadzić do Mistrza Magii domu Silin'aerl.
- Kim jesteście?! Czego tu chcecie? Odejdźcie stąd nim zginiecie!
Po krótkiej wymianie zdań okazało się, że podawanie się za nędznych Ol'lothów nie było dobrym pomysłem. Niestety było to jedyne nazwisko, które elfy zasłyszały gdzieś po drodze. Bohaterowie natychmiastowo zostali wyrzuceni przez wezwanego niewolnika.
- Zaczekajcie. - szepnął do nich konspiracyjnie.
- Huh?
- Nawet ja wiem, że kłamiecie. I jesteście w tym strasznie słabi. Ale załóżmy, że możemy sobie pomóc. Wiem, czego szukacie i wiem gdzie to znajdziecie, ale chcę coś w zamian.
- Co takiego chcesz od nas, niewolniku? - Athelan nie wychodząc z roli strzelił w powietrze biczem, nieomal wybijając sobie oko. Sul'lrath zachichotał cicho, iście nie drowio.
Niewolnik zlitował się nad przybyszami i nie skomentował ich gry aktorskiej.



- W schowku Wielkiego Mistrza Har'altha Silin'aerl jest przedmiot, który musi trafić w moje ręce.
- Jaki to przedmiot i gdzie znajdziemy tę skrytkę?
- W banku oczywiście. Jest to Rożdżka Dominacji. Dzięki niej będę mógł wyrwać się z niewoli!
- A w zamian dostaniemy wszelkie informacje o elfim niewolniku?
- Tak jak powiedziałem.
- A wiec obserwuj jak działają prawdziwe el...drowy. Ruszajmy, przyjacielu! Ku przygodzie! Wiem, gdzie mają bank i wiem jak z nimi rozmawiać.
Chwilę później elfy weszły do banku w Podmroku, swym zachowaniem skupiając na sobie uwagę wszystkich w okolicy.
Nie omieszkały przyjrzeć się Kamieniowi Gildii OVD stojącemu na środku pomieszczenia.
- Trochę popękany.
- Widać, że zaniedbany.
- Jak można tak porzucić swoje dziedzictwo?
- Te  drowy są takie nieodpowiedzialne...
Kiedy skończyły robić notatki pod kamieniem, zasiadły przy stanowisku bankowym. Przywitali się z drowką i zamilkli. Bankierka spojrzała na nich podejrzliwie.
- Tak będziecie siedzieć?
Elfy pokręciły głowami.
- Czego więc chcecie?
- Przysyła nas mistrz Har'altha z domu Silin'aerl. Wysłał nas z poleceniem przyniesienia pewnego artefaktu.
- Mówiłam mu już tyle razy! Musi przyjść osobiście. Nie ma innej możliwości!
- Mamy pisemne upoważnienie z podpisem Wielkiego Mistrza – Athelan podał kobiecie kawałek pergaminu ze świeżym jeszcze atramentem.
Mroczna elfka podarła go i wyrzuciła do kosza, a jej wzrok powędrował w stronę pobliskiego strażnika!
- 100 tysięcy! - Athelan rzucił propozycję nie do odrzucenia.
- 300 tysięcy i Was tu nie była – drowka zaczęła interesować się rozmową.
- Lubię takie negocjacje. - Athelan uśmiechnął się promiennie. - Zgoda!
- Wrzuć czek do skrzyni, tylko tak, żeby nikt nie zauważył... a ja zaraz wracam.
Athelan ostrożnie wsunął świstek pergaminu do skrzyni, a i Sul'lrath dorzucił coś od siebie.
- W środku jest tylko 100! - syknęła cicho drowka, zaglądając do schowka.
- Reszta jak zobaczymy to, po co przyszliśmy – elfy były nieugięte.



Mroczna Elfka nieufnie podała Athelanowi Różdżkę Dominacji, od której biła potężna moc. Wspaniały artefakt, mogący odwracać losy świata spoczywa teraz w rękach Athelana!
Elfy wzięły ze sobą pakunek i bez słowa opuściły bank.
- 300 tysięcy... Mam nadzieję, że było warto. - Sul'lrath westchnął cicho.
- 300 tysięcy? - Athelan wyglądał na zaskoczonego.
- No 50, które wrzuciłeś na początku, 50, które ja wrzuciłem, i 200 które dałeś później.
- Cóż... Wygląda na to, że zapłaciliśmy 50 tysięcy za nią.
- Jak to?! - Sul'lrath nie krył zdumienia.
- Ja wrzucałem rysunki kotów. Ruszajmy!

Zadowolony z siebie Athelan i niepocieszony Sul'lrath po chwili stali przed niewolnikiem-zielarzem.
- Przynieśliśmy to, czego chciałeś. Teraz mów co wiesz – Sul'lrath przyjął stanowczy ton głosu i wymierzył mieczem w serce mrocznego elfa.
- Pokażcie mi ją! Pokażcie! A wtedy wszystko Wam powiem.
Athelan wziął do ręki wspaniałą Różdżkę Dominacji i pokazał ją zielarzowi.
- Oto ona! A teraz... gdzie jest elf?
- Musicie udać się w stronę kopalni, na niższym poziomie, jedna z odnóg prowadzi do lochu. A teraz mi ją oddaj!
- A jeśli ją zatrzymam? - Athelan uśmiechnął się delikatnie. - Taki artefakt w rękach drowa może być źródłem wielu nieszczęść!
- Wtedy Was wydam i zginiecie.
- Twój mistrz dowie się, że próbowałeś go zdradzić.
- Jestem niewolnikiem, i tak zginę.
- Słuszna uwaga. A więc różdżka jest Twoja. - powiedział Athelan podając niewielkie zawiniątko mrocznemu elfowi.
Jeszcze dużo dalej słychać było szaleńczy śmiech biednego drowa.
- Spieszmy się, przyjacielu. Kończy nam się czas.
- Według zapewnień kapłanki, iluzja powinna jeszcze trochę wytrzymać.
- Iluzja tak, ale nie wiem kiedy ten zielarz będzie chciał dokonać swojej zemsty. A tą różdżką, którą dostał, co najwyżej może delikatnie rozświetlić noc. - Athelan zaśmiał się cicho, pokazując towarzyszowi ukrytą w sakwie Różdżkę Dominacji.
- Elfy... - westchnął cicho Sul'lrath i pokręcił głową.

Loch był tam, gdzie wskazał zielarz. Wszystko szło zgodnie z planem, choć momentami bardziej improwizowanym.



Sul'lrath bez chwili wahania uderzył w głowę wartownika, a za narzędzie zbrodni posłużyła odzyskania ze świątyni statuetka. Choć na tyle się zdała.
Dwaj bohaterowie odnaleźli celę z elfim wojownikiem. Za pomocą mieszanki ziół i mikstur zdołali go ocucić, a korzystając z miecza i bandaży usztywnili zmiażdżoną nogę. Przerzucili księcia przez siodło ostarda i zawahali się przez chwilę, słuchając nawoływań pozostałych więźniów.
Jako, że wyruszyli w roli bohaterów, nie mogli odwrócić się od potrzebujących i skrzywdzonych. Sul'lrath przeszukał ciało strażnika i odnalazł klucze.
W tym czasie Athelan szykował Księgę Portali, by po chwili wszyscy znaleźli się bezpiecznie w Dolennost. W samą porę, kiedy iluzja zaczęła się rozmywać
Ludzie i jaszczuroludzie wrócili do swoich rodzin, składając słowa wdzięczności i obiecując nagrodę.
Athelan i Sul'lrath z półprzytomnym księciem ruszyli do Pałacu. Tam książę został rozpoznany i przywitany ze wszelkimi honorami.
- Udało Wam się! - kapłanka nie kryła zdziwienia.
- KRÓL UMIERA! - Vartanlis przybiegł z krzykiem, informując o ostatnich chwilach króla.
Wszyscy udali się w stronę królewskiej komnaty. Książę musiał pożegnać się z ojcem i kuśtykał, wspierając się na dwóch gwardzistach królewskich.
- Synu... Udało się? Odzyskaliście mojego syna? - Król złapał za rękę księcia. - Tak się cieszę... Królewska krew przetrwa.



Athelan i Sul'lrath wycofali się, pozostawiając przestrzeń dla bliskich i służących króla.
Po chwili ze schodów zszedł Vartanlis.
- A więc dokonało się. Umarł król, ale elfi ród przetrwa. Niedługo będziemy świadkami wielkich zmian, a legenda Dolennost na nowo rozkwitnie.
Po wymianie krótkich uprzejmości i słów wyrażających nadzieję na lepszą przyszłość, każdy udał się w swoją stronę.
Athelan i Sul'lrath skierowali się do portu, a ich sakwy obciążała tajemnicza statuetka.



Athelan wraz z największymi uczonymi poddał Różdżkę Dominacji licznym testom i analizom. Niedługo jej sekrety zostaną odkryte, a potężna moc spoczywać będzie w rękach elfa.
Najznamienitsi z rzemieślników stworzyli liczne kopie różdżki, rozsyłając je po całym świecie. Spoczywają w grobowcach, w miastach, muzeach, kurhanach i wielu innych miejscach, gdzie można by spodziewać się potężnych artefaktów.
A prawdziwa Różdżka Dominacji?
Jest bezpieczna. Tam gdzie nikt jej nie odnajdzie.


Kiedy Athelan wrócił kilka tygodni później do Dolennost, jego oczom ukazał się piękny widok. Elfy z nową energią zaczęły rozwijać miasto. Chodniki zostały uprzątnięte, głazy usunięte, a budynki odremontowane. Elfy z całego świata ściągnęły do Dolennost, a ulice tętnią życiem.
Pod wodzą nowego króla odżyły nadzieje.