Raz jeszcze tesknę czasy wyklętego przypomnę..

Zaczęty przez Shem, 2006 12 05, 19:45:47

Poprzedni wątek - Następny wątek

Shem

Podłe to czasy nastały, złem w okowach dobra naznaczone przeto istotnym elementem łączącym dotychczasowe życie z zamiłowaniem do mistycyzmu i wielopojętej magii wszelakiej wyniknąć mogło z szaleńczej tęsknoty i zazdrości zajadłej  młodego Alinoe, bo takim imieniem byłem wołan szereg lat swego podłego i biedą przesączonego, szczenięcego życia. Wychowałem się na ulicach Trinsic, gdzie wraz z innymi dziećmi ,,zakonnego łoża" zdołałem znienawidzić obłudę wiążącą się z kultem bogów ,,Porządku". Byłem dziecięciem z nieprawego łoża Ulthora, paladyna, który rzekomo swą czystość Methestelowi zawierzył.
- Takiż on wierzący co prawy był -  rzekła zajadle ironią w głosie,  razu pewnego matka moja zszedłszy z padłu świata tego. Tedy począłem po prawdzie sam się wychowywać, bo jakiż to wychówek gdy się w przyzakonnym klasztorze przebywa, z innymi chłopiętami mi podobnemi.
Miłość, nieznanym mi słowem była i po wsze czasy ostała, gdyby nie dziewki, z których to chutliwie w działaniu, jedna razu pewnego w czasie medytacji przemknęła przed oczami memi. Zdało się to być dziwnym dla mnie owego czasu., wszak widzieć nie mogłem oczy zamknąwszy. Pojąłem natenczas magii istnienie i wziąwszy wprzódy przyrzeczenie sobie postawiłem zaznać arcymistrzostwa w sztukach magicznych, tylko tedy znaczącą osobistością bym stać się mógł - dali bogowie, że i zakonnikiem, pomimo swego haniebnego i podlejszego pochodzenia.
Naukę powziąłem samotną i nocami medytację doskonalić świadczyłem.
Cela klasztorna zdawała się być miejscem snadnie ku temu przeznaczonym. Pomimo wielkiego skupienia, myśli nieczyste nachodziły mą jaźń, razy wiele przed oczyma dziewkę raz wydumaną w pozach grzesznych obaczyć pragnąłem. Widziadła tego
w pożądaniu  ogromnym zaznać na jawie zdać by się mogło. I stało się razu pewnego odmieniwszy me liche natenczas życie, i gniew mój wezbrać poczyniło. Dziewkę ową dostrzegłszy, w kuszeniu do stajni klasztornych zwabion grzech czynić począłem, ku serca i rozumu swego zgubie i zbawieniu zarazem. Natenczas przez zakonnych sługusów podpatrzon, ucieczką się począłem ratować. Pojman i obarczon kajdaniarskim uściskom, do ostateczności  przywiedzion,  zabić przeora klasztornego okazyję przywiodło, owe widziadło, które nie dziewki ino demonią natenczas szatę przybrało. Wybrać mi tedy przyszło, z głębi duszy udręczonej wolność i naukę przy demonim boku.
Tuławszy się po świata ustępach, przeklęte imię przybrałem na znak swego czarnego natenczas serca i diabelnych kajdanów - Shem Ha-Mephorash, co znaczenia w ustach wyklętych nabierało pochwały mrocznych bogów i postępków.

Tak oto przywiedzion do tajemnych knowań, lubość znalazłem w pochwale bogów okrutnych. Dalszemi kroki, w głębokim uwielbieniu Historię Vampiricę studiować pod bacznym okiem demoniej kusicielki począłem. Obiecanym mi zostało, że razu pewnego sam posiądę dar mroczny, niejako nagrodę za lata mej służalczości. Wprzódy jednakowoż obrońcą -  Strażnikiem Elizjum ostanę. Służba moja miała dostrzeżoną być przez bogów i zbawieniem naznaczona.    

Nadszedł tedy czas gdy wezwał demon mnie do siebie, przybrawszy postać dziewki chutliwej w geście swem i obrazie.
Słowem żadnem nie byłem obdarzon jedynie splecion jej pożądliwym uściskiem poczułem ból słodki na swej gardzieli. Ból i wybawienie jakiego natenczas doznałem do największej można by orgii przyrównać, serce kołatało krew pompowawszy w jej słodkie usta. Dostrzegłem tedy boskie istoty, które w mrocznym tańcu pogrążone zdawały się obserwować co czas jakowyś całe to zjawisko. Zdawać by się mogło, żem już opuścił ten padół, bo niejako z góry dostrzegałem ten korowód szlachetny, w niebiańskim uwielbieniu pląsów i podskoków. Czerpałem przyjemności jakowych nigdy czuć mi dane nie było, jam niemal bogom równy na tą chwilę.
Szept dosłyszałem, jakby z otchłani, w świetlistym korytarzu, jąwszy się obnażać. Wracała mię świadomość, a jakby jej nadal brakować się zdawało. W usta me oleistą jakowąś ciecz natenczas wlano, dusić się nią począłem. Ciecz owa zdawała się sama w żywym odruchu drążyć zakamarki mego ciała, niesiona jakowąś siła tajemną. Ból, który się dotychczas słodkim i zbawiennym zdawał jął teraz wdzierać się w jaźni czeluście. W okrutnym grymasie począłem się zwijać. Śmierć tedy przed oczami memi stanęła i w chutliwym geście kusić poczęła, postać dziewki znajomej przybrawszy. Nie dane mi było umrzeć jednakowoż... jeśli śmiercią nazwać można wytęsknioną wolność...

Zbudził mnie natenczas głód, okrutny i nieznany jakowyś. Wnętrzności porywał... głód jakiego nie znałem...
W powietrzu unosił się delikatny słodki zapach... Niczem jakowyś drogowskaz, nakazał wstać i podążać... Wilcy zdawać by się mogło wyją, jakże pięknie, wyją... Jak śpiew niemal...

Kap

Archaizmy połączone z magią słów. Masterpiece  :twisted:
Każda wystarczająco zaawansowana technologia do zludzenia przypomina magię.

"...emotional states, which in their species, inevitably leads to hatred and violence... It is the genetic instinct of their species to destroy whatever they cannot understand... Violence is as natural to them as breathing"

Alkus

Naprawde w ch** hm.. klimatyczne? Ostatnio slowo "klimatyczne" stalo sie conajmniej tak wyjatkowe jak "fajne", albo "glupie". Ale rzeczywiscie, czytajac to z latwoscia wdzieramy sie w takowy swiat sredniowieczny - archaiczny, nieco zawily. Rewelacyjnie odwzorowana kreacja calego tego swiata. Ino tak dla mnie, subiektywnie rzecz jasna, opisywanie w takim stylu ma swoje wady i zalety. Jezyk na pewno ogromnie wymagajacy i kolega dal sobie niesamowicie rade. Nie jestem moze znawca jakiejkolwiek literatury, ale nieco czytalja :] Ino jak doradzam kazdego, pielegnuj juz nabyte zdolnosci, a potem probuj czegos nowego... piekna sprawa, co czasem z tego wychodzi ;]
the only thing worse than evil is apathy.

Ilidrius


Gucio


Elf Arturo

Moze potrzymamy jeszcze ten down tak przez pol roku, bo widze, ze to wspaniale niektorych inspiruje ;)