Gęsta mgła spowijała opustoszałe ulice Brytanii. Miasto, niegdyś tętniące życiem, przekształciło się w cmentarzysko pod rządami hordy nieumarłych. Główne trakty pełne były porozrzucanych szczątków i gnijących ciał. Na skraju miasta, na zamku królewskim znajdował się ostatni bastion Korony. Księżna Elizabeth British, młoda władczyni, wraz z garstką ocalałych i lojalną strażą, czekała w oblężeniu na nadejście posiłków. Ciemność za murami zdawała się niemal pochłaniać miasto, a każdy dzień w zamku był walką o przetrwanie, walką z głodem, rozpaczą i nieustannym strachem.

Po wielu dniach oczekiwania, gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, na horyzoncie pojawił się oddział ochotników, którzy odpowiedzieli na wezwanie Księżnej. Na czele armii stanął Athelan Aldaron – Kasztelan miasta Skara Brae. Gdy oddział dotarł pod mury stolicy, nagle z bram miejskich wylały się hordy nieumarłych, które stawiły bezlitosny opór. Dzielni bohaterowie przedarli się do wnętrza miasta, którego ulice były gęsto zaludnione przez umarłych. Każdy krok naprzód okupiony był wielkim znojem i krwią.

Wśród umarłych dostrzec można było poległych w walce strażników, gwardzistów i zwykłych obywateli Brytanii, którzy po swojej śmierci zasilili szeregi wroga natchnieni mroczną siłą, której nie byli w stanie się oprzeć. Kiedy większa część miasta została oczyszczona, a serca bohaterów napełniły się nadzieją, nagle szczątki leżące na ulicach zaczęły formować się na kształt przerażającego monstrum, które ruszyło wprost na walczący oddział. Walka z przerażającą bestią ciągnęła się w nieskończoność, a wyzwoliciele stolicy byli zmuszeni odpierać jednocześnie nadciągające zewsząd ataki niedobitków nieumarłej hordy. Gdy monstrum runęło na ulice po mieście rozległ się potężny dźwięk dzwonów, odbijający się echem od kamiennych murów, dobiegający z Zamku Królewskiego.

Księżna czekała na bohaterów w komnacie audiencyjnej, pośród dworzan i mieszczan, którym udało się ujść z życiem i schronić w murach zamku. Na jej blady licu rysowała się powaga i ogromne zmęczenie, jakie odcisnęło się na niej przez wydarzenia ostatnich tygodni. Elizabeth osobiście przywitała wyzwolicieli stolicy i podziękowała za ich trud. Świętowanie zwycięstwa musiało jednak poczekać… Księżna wyjawiła, że inwazja rozpoczęła się w okolicach zejścia do kanałów, co mogło świadczyć o tym, że armia umarłych nie przedarła się do miasta z zewnątrz i kolejne fale umarłych mogą wciąż mieć otwartą drogę do stolicy.

Śmiałkowie nie zwlekali ani chwili. Ruszyli do zejścia prowadzącego do podziemnych korytarzy skrytych głęboko pod miastem. Uzbrojeni w odwagę i determinację zeszli do kanałów, gdzie czekała na nich śmiertelna pułapka. W ciasnych, wilgotnych tunelach rozegrała się dramatyczna walka, w której stal i magia przecinały się przez hordy napierających nieumarłych. Po długiej walce i poszukiwaniach bohaterom udało się odnaleźć wyrwę w murze, przez którą nieumarli przedzierali się do podziemi.

Bohaterowie postanowili podjąć desperacką próbę zablokowania przejścia. Potężny huk rozdarł ciszę podziemi, gdy uszkodzony strop runął wywołując potężny grzmot. Gruz zasypał przejście, tymczasowo odcinając drogę, którą nieumarli przedostawali się do miasta. Chmury gęstego kurzu wzbiły się w powietrze, przedzierając się przez wszystkie wejścia do kanałów. Wkrótce kłęby pyłu były widoczne nawet z powierzchni – przy południowej bramie, wzdłuż rzeki między wschodnią, a zachodnią częścią miasta oraz nad cmentarzem.

Choć nikt nie mógł być pewny, że zagrożenie udało się zażegnać bezpowrotnie, śmiałkowie postanowili wrócić do zamku. Na audiencji Księżna Elizabeth podziękowała im z całego serca za ich poświęcenie, zapewniając, że w swoim czasie zostaną sowicie wynagrodzeni. Jednak, jak podkreśliła, aktualnie Korona musi skupić się na odbudowie stolicy i odnalezieniu wszystkich ocalałych obywateli. Księżna obiecała, że w swoim czasie ponownie wezwie ich do siebie. Bohaterowie odeszli, zostawiając za sobą miasto, które chwilowo zaznało ulgi, choć w ich sercach tliła się obawa, że nie wszystkie sekrety zostały odkryte, a zagrożenie ze strony umarłych wciąż może być realne.

Obrazek by AI

Dezzmond