Mart
Na początku roku na Discordzie pojawiła się informacja, że paragony ponownie będą pojawiać się regularnie. Wieść ta została przyjęta z dużym entuzjazmem, a to nie koniec dobrych wiadomości. W tym tygodniu w świecie pojawiła się bowiem podwójna liczba paragonów, a każdy, kto w ciągu najbliższych siedmiu dni pokona jednego z nich i opisze swoją walkę w formie krótkiej przygody na forum, otrzyma dodatkowe PH na statystyki. Życzę owocnych łowów!
PS. W sprawie odbioru dodatkowej nagrody proszę o kontakt na Discordzie.
Obrazek by AI
mart
Drodzy gracze,
Chcielibyśmy poinformować, że nadchodzą następujące zmiany ze względu na wszechobecny powergaming:
- redukujemy statcap do 150 (nadmiarowe punkty można przekazać na inne postaci z konta)
- redukujemy skillcap do 700 (nadmiarowe skille będzie można przechować w specjalnej kuli tilisi)
- skillcap, statcap i loot potworów będzie dostosowany do poziomu graczy.
Ekipa DMII
Nie minął nawet tydzień od kiedy posłańcy rozlali się po całej Sosarii w poszukiwaniu wprawnych rzemieślników skłonnych wesprzeć Koronę, gdy Księżna Elisabeth British postanowiła wykonać kolejny ruch. Przyszedł czas rozliczeń… Wschodni bastion Brytanii – Cove – od czasu przejęcia władzy przez królewskie oddziały był symbolem lojalności wobec Korony. Jednak gdy stolica ugięła się pod nawałą hord nieumarłych, a sojusznicy pospieszyli z pomocą, wśród nich zabrakło wojsk z Cove. To wydarzenie wstrząsnęło Księżną Elisabeth British. By wyjaśnić tę sprawę, Korona wysłała do miasta Komisarza, który ma rozwikłać zagadkę nieobecności wojsk z Cove w kluczowym momencie obrony stolicy.
Rejs ku prawdzie
Komisarz, wysłany przez samą Księżną, wraz z grupą śmiałych żołnierzy i sług, wypłynął z Brytanii o świcie. Rejs do Cove przebiegał spokojnie, choć ponura atmosfera wśród załogi nie pozostawiała złudzeń – sprawa była poważna. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego Cove, znane z wyszkolonych wojsk i oddania Koronie, nie ruszyło na pomoc Brytanii. Czy zawiodło dowództwo? Czy władze lenna zostały sparaliżowane strachem? A może za kulisami kryła się zdrada? Gdy okręt zbliżył się do portu Cove, słońce chyliło się ku zachodowi, malując niebo na purpurowo. Port, zwykle tętniący życiem, sprawiał wrażenie opustoszałego. Czuć było stagnację, jakby miasto zapadło w letarg. Komisarz zmarszczył brwi, widząc zaledwie kilku strażników pilnujących nabrzeża – dziwny widok w mieście, gdzie wojsko winno być na posterunku.
Nowa siedziba i wezwanie do władz
Po zejściu na ląd, załoga spędziła niemal pół nocy na rozładunku zapasów i mebli. Tymczasową siedzibą Komisarza stała się opuszczona latarnia morska, której kamienne ściany przypominały o dawnych dniach świetności osady. W jej wnętrzu, przy zapalonych świecach, Komisarz nakreślił pierwsze raporty. O świcie po całym mieście rozniosło się wezwanie – wszyscy urzędnicy Cove mieli stawić się przed Komisarzem i zdać raport z sytuacji. Dlaczego ich wojska nie dotarły do Brytanii? Czy zawiódł dowódca garnizonu? A może władze miasta były nieświadome wagi sytuacji? Każde pytanie pozostawało bez odpowiedzi, a atmosfera gęstniała.
Cove na rozdrożu
Los lenna zawisł na włosku. Jeśli wyjaśnienia nie będą satysfakcjonujące, Cove może stracić zaufanie Korony, a nawet swoją autonomię. Komisarz nie przybył tu tylko po raporty – jego zadaniem jest również ocenienie, czy lenno jest nadal godne miana lojalnego bastionu Brytanii. Czy władze Cove stawią się na wezwanie? Jakie tajemnice skrywa to miasto, niegdyś będące tętniącym życiem ośrodkiem handlu, a dziś noszącym koronny sztandar garnizonem? Odpowiedzi poznamy w najbliższych tygodniach…
Dezzmond

Gęsta mgła spowijała opustoszałe ulice Brytanii. Miasto, niegdyś tętniące życiem, przekształciło się w cmentarzysko pod rządami hordy nieumarłych. Główne trakty pełne były porozrzucanych szczątków i gnijących ciał. Na skraju miasta, na zamku królewskim znajdował się ostatni bastion Korony. Księżna Elizabeth British, młoda władczyni, wraz z garstką ocalałych i lojalną strażą, czekała w oblężeniu na nadejście posiłków. Ciemność za murami zdawała się niemal pochłaniać miasto, a każdy dzień w zamku był walką o przetrwanie, walką z głodem, rozpaczą i nieustannym strachem.
Po wielu dniach oczekiwania, gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, na horyzoncie pojawił się oddział ochotników, którzy odpowiedzieli na wezwanie Księżnej. Na czele armii stanął Athelan Aldaron – Kasztelan miasta Skara Brae. Gdy oddział dotarł pod mury stolicy, nagle z bram miejskich wylały się hordy nieumarłych, które stawiły bezlitosny opór. Dzielni bohaterowie przedarli się do wnętrza miasta, którego ulice były gęsto zaludnione przez umarłych. Każdy krok naprzód okupiony był wielkim znojem i krwią.
Wśród umarłych dostrzec można było poległych w walce strażników, gwardzistów i zwykłych obywateli Brytanii, którzy po swojej śmierci zasilili szeregi wroga natchnieni mroczną siłą, której nie byli w stanie się oprzeć. Kiedy większa część miasta została oczyszczona, a serca bohaterów napełniły się nadzieją, nagle szczątki leżące na ulicach zaczęły formować się na kształt przerażającego monstrum, które ruszyło wprost na walczący oddział. Walka z przerażającą bestią ciągnęła się w nieskończoność, a wyzwoliciele stolicy byli zmuszeni odpierać jednocześnie nadciągające zewsząd ataki niedobitków nieumarłej hordy. Gdy monstrum runęło na ulice po mieście rozległ się potężny dźwięk dzwonów, odbijający się echem od kamiennych murów, dobiegający z Zamku Królewskiego.
Księżna czekała na bohaterów w komnacie audiencyjnej, pośród dworzan i mieszczan, którym udało się ujść z życiem i schronić w murach zamku. Na jej blady licu rysowała się powaga i ogromne zmęczenie, jakie odcisnęło się na niej przez wydarzenia ostatnich tygodni. Elizabeth osobiście przywitała wyzwolicieli stolicy i podziękowała za ich trud. Świętowanie zwycięstwa musiało jednak poczekać… Księżna wyjawiła, że inwazja rozpoczęła się w okolicach zejścia do kanałów, co mogło świadczyć o tym, że armia umarłych nie przedarła się do miasta z zewnątrz i kolejne fale umarłych mogą wciąż mieć otwartą drogę do stolicy.
Śmiałkowie nie zwlekali ani chwili. Ruszyli do zejścia prowadzącego do podziemnych korytarzy skrytych głęboko pod miastem. Uzbrojeni w odwagę i determinację zeszli do kanałów, gdzie czekała na nich śmiertelna pułapka. W ciasnych, wilgotnych tunelach rozegrała się dramatyczna walka, w której stal i magia przecinały się przez hordy napierających nieumarłych. Po długiej walce i poszukiwaniach bohaterom udało się odnaleźć wyrwę w murze, przez którą nieumarli przedzierali się do podziemi.
Bohaterowie postanowili podjąć desperacką próbę zablokowania przejścia. Potężny huk rozdarł ciszę podziemi, gdy uszkodzony strop runął wywołując potężny grzmot. Gruz zasypał przejście, tymczasowo odcinając drogę, którą nieumarli przedostawali się do miasta. Chmury gęstego kurzu wzbiły się w powietrze, przedzierając się przez wszystkie wejścia do kanałów. Wkrótce kłęby pyłu były widoczne nawet z powierzchni – przy południowej bramie, wzdłuż rzeki między wschodnią, a zachodnią częścią miasta oraz nad cmentarzem.
Choć nikt nie mógł być pewny, że zagrożenie udało się zażegnać bezpowrotnie, śmiałkowie postanowili wrócić do zamku. Na audiencji Księżna Elizabeth podziękowała im z całego serca za ich poświęcenie, zapewniając, że w swoim czasie zostaną sowicie wynagrodzeni. Jednak, jak podkreśliła, aktualnie Korona musi skupić się na odbudowie stolicy i odnalezieniu wszystkich ocalałych obywateli. Księżna obiecała, że w swoim czasie ponownie wezwie ich do siebie. Bohaterowie odeszli, zostawiając za sobą miasto, które chwilowo zaznało ulgi, choć w ich sercach tliła się obawa, że nie wszystkie sekrety zostały odkryte, a zagrożenie ze strony umarłych wciąż może być realne.
Obrazek by AI
Dezzmond
W cieniu drzew miasta Skara Brae, rozeszły się wieści o niepokojącym zjawisku. Przy banku, gdzie zazwyczaj mieszkańcy prowadzili swe codzienne sprawy, zaczęto dostrzegać niepokojący, gęsty zapach wilgoci i rozkładu. Z ziemi wyrastały dziwne, pulsujące grzyby, których barwa zmieniała się od ciemnej jasnego błękitu po mętny granat. Zjawisko to nie ograniczyło się jednak tylko do jednego miejsca — również na Wyspie Piratów, w pobliżu kopalni, pojawiły się te same, niepokojące formacje grzybni. Wydawało się, jakby ziemia na nowo budziła się do życia, ale nie w sposób naturalny. Jak gdyby tego było mało, osoby przebywające zbyt długo w pobliżu grzybów zaczynali odczuwać mdłości, zawroty głowy a objawom towarzyszyły okropne halucynacje.
Obrazek by AI
^_^
Valgard poderwał się z łoża, zbudzony złowrogim biciem dzwonów. To nie był zwykły poranny sygnał – dzwoniły wszystkie dzwony w mieście. Serce zabiło mu mocniej. Chwycił miecz i zbiegł po schodach, gdzie strażnicy już stali w gotowości. Na ulicach Brytanii zapanował chaos – w powietrzu unosił się smród zgnilizny, a z oddali słychać było przerażające krzyki.
Dowódca wydawał rozkazy, próbując zebrać siły. „Musimy przebić się do zamku, za wszelką cenę!” – krzyknął. Strażnicy odpowiedzieli bojowym okrzykiem, ale gdy drzwi się otworzyły, odwaga Valgarda zachwiała się. Zombie, szkielety, nieumarłe bestie maszerowały przez miasto, polując na mieszkańców. Wolniejsze potwory posuwały się nieubłaganie, podczas gdy szybsze ghule i hieny rzucały się z zaskoczenia.
Oddział został rozproszony. Nie było szans na dotarcie do zamku, umarli otaczali ich z każdej strony. Dzwony biły nieustannie, a Valgard, z sercem przepełnionym strachem, uciekał, czując, że miasto tonie w ciemności.
Diana wracała z dalekiej podróży do swojego skromnego domu. Przed wyjazdem wyprzedała wszystkie meble, gdyż by te nie zbierały kurzu, wszak i tak planowała zamówić nowe. Otworzyła drzwi i poczuła dreszcz niepokoju przeszywający jej ciało, a serce zabiło jej szybciej. Usłyszała dziwne skrobanie dochodzące z kąta izby. Powoli zbliżyła się do miejsca, z którego dochodził ten odgłos i spostrzegła małego, białego szczura, którego oczy lśniły w ciemności…
W domach graczy które nie posiadają umeblowania, lub jest ono nad wyraz skromne pojawić mogą się szkodniki.
Zwiadowcy ze Skara Brae od kilku dni obserwowali wzmożoną aktywność Ophidian w okolicy. Wężowe istoty zwykły siedzieć w swoich podziemiach, ale tym razem zapuszczały się coraz dalej od swego gniazda. Co gorsza, wśród nich spostrzeżono osobniki, jakich do tej pory nie widział nikt, nawet najbardziej bywali tropiciele. Cokolwiek zwiastowało to niecodzienne zjawisko, na pewno nie było to nic dobrego. Gwardziści grodu są mocno zaniepokojeni i alarmują by obywatele oraz przyjezdni mieli się na baczności, zwłaszcza po zmroku.

Graczy chętnych do udziału w wydarzeniu zapraszamy w najbliższy poniedziałek 17.06.2024 o godzinie 21:00.
mart
Przypominam, że już jutro o godzinie 19 odbędzie się wyścig konny. Wydarzenie będzie miało miejsce na Ilshenar, trasa została już stosownie oznaczona. Podczas wyścigu obejmować będą następujące zasady:
-Zakaz atakowania, okradania i jakiegokolwiek uprzykrzania zabawy innym.
-Uczestnicy zobowiązani są poruszać się po wyznaczonej trasie. Wszelkie próby skrócenia drogi będą skutkowały dyskwalifikacją.
-Podczas wyścigu nie można posiadać przy sobie ksiąg run oraz portali.
Niezwykle cieszy mnie fakt, iż w tej edycji aż tylu graczy z zaangażowaniem szukało poukrywanych na mapie przedmiotów. Po miesiącu zmagań mamy jednak koniec i czas ogłosić komu poszło najlepiej.
1. Basilius Arth’ve 23pkt
2. Raziel 15pkt
3. Mezim 11pkt
Serdeczne gratulacje dla zwycięzcy!




