Ostatnie wiadomości

#1
Przygody / Gorzkie odsetki
Ostatnia wiadomość przez Savek - 2026 06 09, 18:43:58
W małej placówce bankowej w nadmorskim miasteczku Cove panował zaduch. Sól morska wciskała się przez szpary w okiennicach, a pojedyncza latarnia z pomaranczowym kryształem rzucała na ściany ciepłe, wodniste światło. Za grubą ladą z ciemnego dębu siedział Bankier Belhol – pulchny gnom o ziemistej cerze i oczach zaczerwienionych od gorączki. Co chwilę wstrząsał nim suchy, rwący kaszel.
Drzwi skrzypnęły. Do środka wszedł Jaszcz Blady.Był wysoki, chudy jak wysuszona trzcina, a jego skóra miała kolor starej kości. Czerwony płaszcz z kapturem opadał mu aż do kostek, a z rękawa wystawała dłoń zakończona długimi, czarnymi pazurami. W drugiej trzymał małą, bursztynową fiolkę, w której leniwie wirowała luminescencyjna ciecz.
Belhol uniósł głowę i natychmiast się skulił.
– P-panie Jaszcz... dziś nie ma wpłat... khem-khem-kheeee... kasza mnie dobija, nie mogę...
– Wiem – odparł Blady cicho, niemal łagodnie. Głos miał suchy, jakby ktoś przesypywał piach po starych pergaminach.
– Dlatego przyniosłem lekarstwo.Postawił fiolkę na ladzie z delikatnym stuknięciem. Bursztynowe światło rozlało się po blacie, oświetlając leżące tam monety i pieczęcie.Gnom spojrzał na flakonik z mieszaniną nadziei i przerażenia.
– To... to wygląda... niepokojąco.
– Bo jest niepokojące
– przyznał Jaszcz i uśmiechnął się, odsłaniając rząd ostrych zębów.
– Wyciąg z czarnego kłącza, esencja nocnego liliowca i... odrobina mojej własnej śliny. Działa. Albo zabija. Zazwyczaj działa.Belhol cofnął się o krok, ale za nim była już tylko ściana z sejfem.
– Ja... ja poczekam, aż mi przejdzie samo...Jaszcz Blady westchnął, a w tym westchnieniu było coś niebezpiecznie cierpliwego. Jednym płynnym ruchem przeskoczył przez ladę. Pazury zaszurały po drewnie. Złapał gnoma za kołnierz kaftana, unosząc go lekko, tak że pulchne nóżki Belhola zawisły kilka cali nad podłogą.
– Bankierze – wyszeptał mu prosto w twarz.
– Masz u mnie dług. Bo kaszlesz. Więc wypijesz.Belhol pisnął.
– Dobrze! Dobrze! Tylko... tylko powoli...Jaszcz postawił go z powrotem na ziemi, ale nie puścił kołnierza. Drugą ręką podniósł fiolkę i przytknął ją do ust gnoma. Bursztynowa ciecz zalśniła tuż przy wargach Belhola.
– Otwórz.
Gnom zamknął oczy, zacisnął dłonie w pięści i przełknął zawartość jednym haustem. Przez chwilę nic się nie działo. Potem nagle zacharczał, oczy wyszły mu na wierzch, a całe ciało zesztywniało jak deska.Jaszcz Blady puścił go i cofnął się o krok, obserwując.Belhol upadł na kolana, kaszlnął raz, drugi... a potem z jego ust wydobył się ciemny, gęsty dym, który szybko rozwiał się w powietrzu. Gnom oddychał ciężko, ale już spokojnie. Kaszel zniknął.
– Na... na wszystkie święte księgi... – wysapał, dotykając własnego gardła.
– Działa...– Oczywiście, że działa
– mruknął Jaszcz, poprawiając płaszcz.
#2
Pytania i odpowiedzi / Odp: Rozdzielność majątkowa
Ostatnia wiadomość przez Lindi - 2026 03 10, 16:18:42
Ale ile miejsca teraz jest!  ;D
#3
Pytania i odpowiedzi / Odp: Rozdzielność majątkowa
Ostatnia wiadomość przez Gucio - 2026 03 07, 23:26:45
DM to trudny shard.
#4
Przygody / Udręczona Cierpiętnica
Ostatnia wiadomość przez Tatsu - 2026 02 13, 15:21:56
Udręczona Cierpiętnica

Zaginione Krainy wyglądały dokładnie tak, jak Alaric się spodziewał: ponuro, złowrogo i absolutnie nieprzyjaźnie dla niziołków z tendencją do potykania się o własne myśli. Kamienie sterczały pod dziwnymi kątami, a powietrze było ciężkie, lepkie i przesiąknięte czymś, co wyraźnie nie życzyło mu dobrze.
Poprawił chwyt na swoim młocie bojowym — solidnym, wyszczerbionym, zdecydowanie cięższym, niż rozsądek by podpowiadał.
— No dobrze — mruknął. — Najpierw wejdę, potem się zastanowię.
Labirynt minotaurów przywitał go głuchą ciszą. Każdy krok zdawał się odbijać echem zbyt długo, a aura miejsca naciskała na barki niczym niewidzialny ciężar. Tu nie było zwykłego zła — to było zmęczone, uparte cierpienie, które nie potrafiło umrzeć.
Pierwsze minotaury wyszły z bocznych korytarzy szybko. Alaric walczył tak, jak lubił najbardziej: szerokie zamachy młotem, łamane kości i metaliczny dźwięk obucha uderzającego w czaszkę. Jeden z ciosów był tak potężny, że minotaur runął na ziemię... a Alaric razem z nim, bo zaplątał się w jego ogon.
— Planowane! — krzyknął, leżąc na plecach.
Młode minotaury były szybsze i bardziej wściekłe, a centurioni... cóż, centurioni byli po prostu problemem. Ich pancerze odbijały część uderzeń, a każdy kontratak mógł zmiażdżyć mu żebra. Alaric krwawił, sapał i klął, ale młot robił swoje. Kilka razy uratował go czysty przypadek — poślizg, potknięcie, nieudany krok, który zamieniał się w idealny unik.
W końcu dotarł do ogromnej komnaty, gdzie światło było blade, a cisza absolutna.
I wtedy ona się poruszyła.
Udręczona Cierpiętnica wyszła z cienia bezszelestnie. Jej jadeitowa skóra połyskiwała chłodnym blaskiem, popękana i naznaczona starymi ranami. Nie miała broni — nie potrzebowała jej. Długie, ostre pazury rysowały kamień, a z jej gardła wydobywał się niski, bolesny pomruk. W powietrzu zapulsowała magia, ciężka i mroczna, jakby sama komnata wstrzymała oddech.

Nie można wyświetlić tego załącznika.

Pierwszy czar uderzył jak fala — ból przeszył ciało Alarica, ściskając płuca i mięśnie. Ledwo zdążył podnieść młot, gdy pazury przecięły powietrze tam, gdzie sekundę wcześniej była jego głowa.
Tym razem nie było żartów.
Walka była desperacka. Młot uderzał w jadeitową skórę z hukiem, który rozbrzmiewał po labiryncie, ale Cierpiętnica zdawała się nie czuć bólu — albo czuła go za bardzo. Jej czary osłabiały Alarica, spowalniały ruchy, wypalały strach w umyśle. Pazury raniły głęboko, a każdy błąd kosztował go kolejne siły.
A potem znów się potknął.
Nierówna posadzka, źle postawiona stopa — i Alaric runął do przodu, niemal wpadając pod potwora. Czar przeleciał nad nim, a on, działając czysto instynktownie, wbił młot w jedno z pęknięć jadeitowej skóry. Uderzenie było brutalne, miażdżące. Cierpiętnica zawyła, magia rozpadła się w powietrzu, a kolejne ciosy młota zakończyły jej długą mękę.
Gdy cisza wróciła, Alaric stał pośrodku komnaty, trzęsąc się z wyczerpania.
— Muszę przestać się potykać — powiedział po chwili, ocierając krew z twarzy. — Albo zacząć robić to częściej.
Kulejąc, ale żywy, ruszył dalej w głąb labiryntu.
Bo jeśli coś próbowało go zabić aż tak bardzo, to znaczyło jedno: labirynt skrywa na prawdę ciekawe skarby!
#5
Przygody / Poszukiwacz skarbów
Ostatnia wiadomość przez Marchon - 2026 01 19, 12:49:11
Krasnolud zaklął pod nosem. Podrapał się po karku i zaklął jeszcze raz. Obrócił trzymaną w rękach kartkę do góry nogami.
- Hmm – zamruczał – teraz to ma sens...
Krasnolud jeszcze raz spojrzał na rysunek, sporządzony późnym wieczorem poprzedniego dnia. Właściwie to już nad ranem...

...Autorem tego rysunku był dziwny nieznajomy. Sympatyczny, ale jednocześnie wzbudzający trudną do opisania niepewność, odczuwaną w trzewiach. Taką niepewność poczuł w momencie, gdy poprzedniego dnia do karczmy wszedł nieznajomy. Okazał się on być dobrze zorientowany w sprawach światowej polityki i miał zapas najnowszych wieści z najodleglejszych stron, toteż nikt nie miał nic przeciwko, gdy przysiadł się do ich stolika. Uczucie niepewności ulatywało wraz z upływem wieczoru, a dodatkowo przytępił je wypity alkohol. Nad ranem zostali sami, siedząc pod kuflami, utyskując i rozmazując palcami rozlane piwo. Gdy dopijali ostatnią butelkę spirytusu, nieznajomy podważając kozikiem ściągnął z niej etykietę i nabazgrał na jej odwrocie węglem nieregularny kształt. Rysunek zakończył stawiając zamaszysty krzyż wewnątrz figury.
- Udaj się tam jutro, a w zaznaczonym miejscu znajdziesz skrzynię ze skarbami – powiedział nachylając się i ściszając głos.
Słowo ,,skarb" zadziałało na wyobraźnię krasnoluda. Schował pod pazuchę świstek papieru i pożegnał się z nieznajomym. Lekko bełkotliwie. Nazajutrz udał się do znajomego szypra, który w lot wyznał się na nietypowym rysunku.
- To Jhelom – zawyrokował skubiąc własną brodę.
Krasnolud kiwnął głową ze zrozumieniem. Początkowo szyper nie był skory zabrać go tam, ale przekonała go pękata sakiewka wyciągnięta przez krasnoluda. Pod koniec rejsu statek dopłynął na nabrzeża dawnego miasta Jhelom. Kapitan statku przebierał nogami i był wyraźnie poddenerwowany.
- No, gramol się na brzeg mości krasnoludzie. Zaraz się zlezą te zawszone orki, a ich strzały niosą daleko.
Gdy tylko krasnolud zeskoczył na brzeg, stateczek odbił od brzegu i z zaskakującą prędkością oddalił się od brzegu. Długobrody wziął do ręki stylisko topora i chwacko ruszył na poszukiwania zaznaczonego punktu. Omijał ufortyfikowane miasto, które niegdyś tętniło życiem, a dziś było opanowane przez dzikie potwory. Swego czasu wraz z kuzynami próbowali się przebić do miasta, ale ugięli się pod przeważającymi siłami złożonymi z różnej maści plugastwa: magicznych żywiołaków, paskudnych orków, nieumarłych szkieletów i górujących nad nimi wszystkimi przerośniętych gigantów. Wielokrotnie później zastanawiał się, jak to się stało, że ta różnorodna hałastra była w stanie opanować tak dobrze ufortyfikowane miasto. Jednak jego ciekawość na temat tego, kto faktycznie dowodził tymi legionami nigdy nie została zaspokojona. Dzisiaj też nie miał zamiaru tego dociekać. Chyłkiem przemknął się pod murami miasta. Szukał zawzięcie miejsca ukrycia skarbu. Gdy obszedł już całe południowe wybrzeże wyspy i powoli tracił nadzieję na jego odnalezienie...


...Nagle puknął się w czoło i zaklął pod nosem. Obrócił w dłoni kartkę, przypominając sobie, że z autorem mapy siedzieli po przeciwnych stronach ławy. Udał się więc na przeciwległą krawędź wyspy i po krótkim poszukiwaniu stanął w miejscu w przybliżeniu odpowiadającym miejscu zaznaczonemu na mapie. Rozchylił toporem najbliższe zarośla i jego oczom ukazał się niewielki monument i leżąca u jego podstawy solidna skrzynia. Monument pokryty był znakami i runami, z których poznał tylko jedno- oznaczało ono jaspis.
- A skąd ja teraz wezmę jaspis?! – zakrzyknął bezwiednie. Wizja bogactwa już dawno pobudziła go niezdrowo i od samego rana nie myślał trzeźwo (i to bez związku z wypitą poprzedniego dnia ilością alkoholu). Zdenerwowany szarpnął za wieko skrzyni.
- On nic nie wspomniał o chędożonych jaspisach! – zakrzyknął raz jeszcze krasnolud i z rozmachem kopnął w monument.
W tym momencie poczuł, jak przed oczami robi mu się naprzemiennie ciemno i jasno, a świat zawirował. W skroniach pociemniało i poczuł jak upada ciężko na trawę. Dech mu zaparło, a z ust bezwiednie wydobyło się głuche westchnienie. Otworzył oczy i podniósł głowę. Leżał kilkanaście łokci od monumentu, który pobłyskiwał złowrogo. Podniósł głowę, ale wciąż szumiało mu w uszach. Spróbował podnieść się z godnością, ale w tym momencie dostrzegł, że trawa wokół niego ciemnieje, a cała polana kryje się w cieniu...




#6
Przygody / Wierna.
Ostatnia wiadomość przez Estel - 2026 01 19, 07:26:38
Dziewczyna z o ciemnych włosach ozdobionych koralikami, rzemieniami i piórami szła spokojnie przez las. Choć tropiła niezwykle dobrze, tym razem nie musiała - wiódł ją zwierzęcy instynkt? Kobieta intuicja? Wiara? To nie miało znaczenia, gdyż zbliżyła się na tyle, że między pniami ujrzała omszone kamiennych bloków ustawionych w kształt piramidy. Różnie ją nazywali - jedni mawiali, że to Luna, bogini księżyca. Inni, nazywali ją Księżycową Panią - dla niej, to poprostu Xil Maur, Pani Noc, siostra tej, która włada słońcem i daje życie. Za dnia jednak gorzej polować...

Z kocią gracją stawiała kroki na kolejnych stopniach, a przed samym wejściem zdjęła z pleców skórzane zawiniątko. Pośpiesznie spakowała opakowanie do torby, a w jej dłoniach spoczywał topór, który zdawać by się mogło mienił się lekko czerwonym blaskiem.
Dziewczyna skłoniła głowę i powoli kroczyła naprzód do ołtarza, tuż przed nim, obiema rękoma

Pochyliła głowę jeszcze niżej i rzekła:


A gdy zimne ostrze topora dotknęło równie zimnego kamienia ołtarza, dziewczyna klęcząc skupiła się i pogrążyła w modlitwie...

Gdy opuszczała świątynie, nawet najlepszy tropiciel nie odnalazłby ludzkich śladów... 
[/i]
#7
Pytania i odpowiedzi / Odp: Rozdzielność majątkowa
Ostatnia wiadomość przez Nim_Dragonus - 2026 01 04, 11:16:33
Widzę na dm bez zmian.
#8
Przygody / Odp: Zamaskowana postać
Ostatnia wiadomość przez Lindi - 2025 12 31, 19:04:42
Ahh.. jeszcze podziękuję bardzo Hagrimowi, który robił za.. bardzo fajne questy i trzymał mnie nimi na tym serwerze :D  Wielkie dzięki za zabawę! Była przednia :)
#9
Przygody / Odp: Zamaskowana postać
Ostatnia wiadomość przez Lindi - 2025 12 31, 17:56:50
The End.

 8)
#10
Pytania i odpowiedzi / Odp: Rozdzielność majątkowa
Ostatnia wiadomość przez AsYlum - 2025 12 29, 18:01:16
Twoje uprzedzenia mnie nie interesują.