Nieuczciwa konkurencja

Zaczęty przez ethanoll, 2013 11 16, 19:02:41

Poprzedni wątek - Następny wątek

ethanoll

CytatKto jest, co zadeptał zagon od żyta,
Nie płaci podatku, nie płaci myta?
To jest jakaś bestia niemyta?
Nie to Sog-Sog jest, bandyta!

Kto zrobił tak u Yewu,
Obsikał piłę ku zardzewieniu?
Kto zrobił, że zepsuł tartak?
Sog, on zrobił, goblińska łajdak!

Kto bezbronnemu poderżnął gardło
Małemu szczeniaku, aż się rozdarło?
Kto o nocy podpalił kurnik?
Znów ten Sog, rozbójnik!

Kto od mocno cuchnących moczarów
Przywiódł do miasta dużo poczwarów?
Kto zatkał szalet, że wylała się sraka?
Sog-Sog to zrobił, ten zabijaka!

Był raz typek, zgrywał zucha.
Dziś ze strachu spać nie może.
Sog-Sog z typkiem zwady szuka.
Sog-Sog ostre nosi noże!

Inny od Soga chciał świat zbawiać.
Nim Sog przyszedł, zdążył nawiać.
Lecz nie skryje się zbawiciel,
Sog zbyt sprawny jest tropiciel!

Kiedy ty nie masz na życie ochota,
Chodź i weź ze sobą dużo złota,
Ty możesz dostać śmierć i barłogu,
We zachwycająca Karczma u Sogu!

Piractwo to wolność i mordowanie,
To też rozboje, wymioty i rabowanie,
Na osiemdziescia morzach najlepszy kaper
To jest kapitan Sog-Sog, bohater!

Kto nabija czerepy na dzidów groty,
Czerepy urwane od szyjów sieroty?
Kto sprawca im tak strasznego losu?
Znów ten Sog, Champion Daywadosu!

Czy to sama od się wyszła epidemia?
Czy maczała palce w tym alchemia?
Trucizna wylana rzekę gdzieś zatruła.
Pewnie Sog-Sog wylał, safanduła!

Zdechnął jeden dziadu... biada!
Już nie żyje, chociaż żył.
Czyżby Legion Asmodaya?
Nie, to Sog-Sog znowu był!

Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

ethanoll

1. Gdzie i dlaczego przez ostatnich kilka dni ukrywał się goblin Sog-Sog z wyspy Ocllo?

   Co roku, pierwszego dnia Dogasania społeczność Ocllo tłumnie gromadzi się na miejskim cmentarzu, aby oddać hołd pogrzebanym tam przodkom, szanownym obywatelom i pogodzonym z bogami głowom rodzin. Jest to tradycyjnie czas wyciszenia i zadumy nad kruchością życia. W tym roku było inaczej. Jesienną atmosferą wstrząsnęło oburzenie, gniew i dzikie okrzyki. W noc poprzedzającą święto ktoś wdarł się na cmentarz i zakłócił spokój umarłych. Świętokradcza łapa, uzbrojona w niewielki, pordzewiały szpadel sięgnęła po różne wartościowe przedmioty, z którymi zgodnie z miejscowym obyczajem, chowani są najzamożniejsi Ocllanie. Wstępne śledztwo wykazało, że głębokość przeszło sześciu stóp, na której znajdują się trumny, ostudziła zapał niedoszłej hieny cmentarnej. Świętokradca prędko znudził się kopaniem i poprzestał na czczym niszczeniu nagrobków, w tym wielu bezcennych zabytków dawnej sztuki kamieniarskiej. Wzburzony tłum mieszkańców, którzy wiele czasu poświęcili na wysprzątanie i dekorowanie miejsca pochówku swych najbliższych, uzbrojony w pochodnie i narzędzia rolnicze wyruszył na poszukiwanie odpowiedzialnego za tę straszliwą zbrodnię.
   Rozwścieczony motłoch nie bywa zbyt dociekliwy. W każdej mieścinie jest zawsze jeden taki kozioł ofiarny, czasem słusznie, częściej niesłusznie, uważany przez ciemny lud za sprawcę wszelkiego zła spadającego na okolicę. Lincz jest najczęstszą przyczyną śmierci tego typu osobników. W powszechnym mniemaniu Ocllan za taką zakałę społeczeństwa uchodził niejaki Sog-Sog, goblin żyjący gdzieś w lesie u podnóża gór. Poczwara ta znana była ze swojej chaotycznej natury i życia wypełnionego nieustannym knuciem nowych złośliwości i sposobów szkodzenia innym. Gobliny takie już po prostu są. Prostaczkowie oczywiście nie potrafią tego zrozumieć, nic więc dziwnego, że żądny krwi tłum ruszył na poszukiwania tego sympatycznego na swój sposób nieboraka, nieszczęsnej ofiary pomówień i nietolerancji rasowej wobec zielonoskórych.
   Sog-Sog nieświadom zagrożenia spał spokojnie ukryty w stercie gnojówki. Spał głęboko – bardzo był zmęczony całonocnych harcowaniem po tutejszym cmentarzu. Beztroska zabawa w chuligankę  łacno może zmęczyć tak niewielkie stworzenie. Dopiero pod wieczór zbudziły go nawołujące się wzajem grupy pościgowe. Sog ma swój rozum, zaraz zmiarkował, jakie nastroje dominują wśród mieszkańców, i że rozsądniej będzie pozostać jakiś czas w ukryciu. Gnojówka jest najlepszym przyjacielem goblina. Nie tylko zapewnia ciepłe schronienie i tłumi naturalny zapach ciała, ale w ostateczności stanowi też substytut pełnowartościowej diety goblińskiej. Sog-Sog koczował w stercie gnojówki przez sześć dni i nocy. Gdy trochę przycichło, alkohol przytępił nieco pamięć tubylców i wydawało się, że cała sprawa znów ujdzie mu na sucho, goblin opuścił swoją kryjówkę.
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

ethanoll

2. Co wydarzyło się w mieście pod nieobecność Sog-Soga i jakie to wzbudziło w nim odczucia, gdy tylko się dowiedział?

Po zmroku na placu przed bankiem w Ocllo nie było żywej duszy. Nieprawda – o tam czai się ktoś, niewysoki, odziany w podarte gałgany i kapotę z niewyprawionych borsuczych futer zapinanych na guziki z rybich ości. Pachnie gnojem.
– Robi podejrzenia taka pustość w takim miejscu – wymamrotał Sog-Sog do siebie, gdyż to on był właśnie. – Czemu nie ma tu żadnego ludka, kiedy zawsze było dużo w takim miejscu? Czyżby było jakieś choróbsko albo wojowanie i wszystko zdechło, co mieszkało, każde człeko? I Sog jest ostatnie żywe w całym światu?
Trzeba wiedzieć, że jednym z największych marzeń Sog-Soga jest wymazanie wszystkiego, co żyje z powierzchni ziemi. Gdyby więc okazał się ostatnią żyjącą istotą w Sosarii, niezwłocznie wyruszyłby na poszukiwania wulkanu, do którego mógłby wskoczyć i dokończyć dzieła. Na myśl o tym ogarniała go już euforia, gdy dojrzał nagle kolorowy plakat przypięty na tablicy ogłoszeń.



– Ale jak to nowy karczm u mordy? – goblin zapytał sam siebie. – Przecież już jest dobry karczm u Sogu!
Sog-Sog, dumny właściciel pewnej omijanej szerokim łukiem przez wszystkich oberży, ma pewien ukształtowany światopogląd i adekwatne do jego intelektualnych możliwości wyobrażenie o świecie. Niestety, nie ma w nim miejsca na dwie karczmy na jednej wyspie (w rzeczywistości karczm jest więcej, prowadzących działalność na różną skalę, Sog tymczasem zdaje się tego nie zauważać). Dla niego sprawa jest jasna – karczm Sog-Sogu musi zniszczyć Karczmę u Moczymordy. Plakat reklamujący nową oberżę zaklejony został skrawkiem pergaminu na którym postawione niewprawną ręką znaki należało czytać w sposób następujący:

Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

Lindi

Lindi jak co dzień, pierwsze co zrobiła to udała się do karczmy dopilnować interesu i dostarczyć zapasów. Weszła do karczmy i zawołała swojego ukochanego kota który pilnował karczmy pod jej nieobecność.. jednak ten nie przychodził. Chodziła tak po karczmie i sprawdzała jego ulubione miejsca na przedobiednia, poobiednia i wieczorna drzemkę jednak go nie znalazła. Coś ją tknęło i zerknęła do pustego zazwyczaj pokoju. Na samym środku leżała mała czaszka zwierzęca oraz list nabazgrolony zapewne kurzym pazurem. Zawartość listu nie stwarzała żadnych wątpliwości kto jest autorem tego osobliwego "anonimu". Wściekła do granic możliwości popędziła w stronę pachnącej łajnem karczmy na krańcu lasu.
Darła się ile sił w gardle wyzywając goblina od wszystkich możliwych i mniej możliwych również. Jednak ten tchórz nie wylazł z ukrycia. Ze złości rzuciła kamieniem starając się narobić jakichś szkód, jednak nie dało to wystarczającego upustu jej złości i rozgoryczeniu. Sięgnęła po nóż i z niziołczą precyzją wycięła na drewnianej ścianie obelżywy napis. Podobało się jej to, i to bardzo. Jeszcze raz zaśpiewała swoistą serenadę pod balkonem pięknej goblińskiej "księżniczki" i pojechała na szklaneczkę ( lub 5) czegoś mocniejszego.
"Dobry elf, to martwy elf" -Marszałek Milan Raupenneck

"-To nie gracz ma latać za GMem... To GM ma sprawić żeby gracze nie chcieli koxac/lać się po mordach a zechcieli pobawić się w klimat." Thiass

mae

Chociaz moja postac nie moze popierac sog-soga z przyczyn swiatopogladowych, ja czuje sie jego wielkim fanem! :)

dhagt

[22:40] <Tin> kappa to dzieci maego
[22:40] <Tin> moim zdaniem
[22:40] <Tin> ten loch odzwierciedla jego charakter

Raaban

Sog-Sog jest imba nie moge go spotkać Rizzem ale to będzie soczyste spotkanie!
Cytat: Nimrod w 2014 01 19, 17:19:09
Tak jak mówię - ja z 9x str (może i gt ale i tak już ktoś to napisał) padam na jedno combo od maga (no nie ukrywam, bardziej skoksanego)

Siudi

Lubie to i czekam na więcej :)

ethanoll

#8
3. Jak Sog-Sog radzi sobie z negatywnymi emocjami?

Karczma u Moczymordy pęka w szwach. Każdy pragnie zakosztować markowego piwa w nierozsądnych ilościach za najniższą cenę. Skoczna muzyka niesie się wraz z pachnącym pieczenią dymem wysoko ponad strzechy. Ludzie piją, bawią się, tańczą grają w kości, karty i domino. Wszyscy zdają się beztroscy i szczęśliwy. Jeden tylko naburmuszony pysk goblina wyłania się z krzaków nieco dalej.
– Karczm u Sogu jest odwiedzany przez nikogo, a przecież jest lepszy. – mruczy smętnie pod nosem. – To nie jest po sprawiedliwości, widzi się tak Sogu.
Sog-Sog poczuł się bardzo nieszczęśliwy, osamotniony i bezsilny wobec niesprawiedliwości, którą przełknąć każe mu okrutny los. Biedaczek zwykł jednak na niepowodzenia odpowiadać agresją.

4. Kim są członkowie tajemnej organizacji ,,Czacha Kundlu" i co robili w noc poprzedzającą wypadki opisane przez Lindi kilka postów wyżej?

,,Czacha Kundlu" to tajemnicza organizacja terrorystyczna, której głównym celem jest branie odpowiedzialności za większość występków wymierzonych przeciwko karczmie U Moczymordy, a dokonywanych przez Sog-Soga, który, jak podają anonimowi informatorzy, jest jedynym członkiem i arcymistrzem organizacji. Przez cały dzień Sog usiłował sformułować zadowalającą go treść anonimowego listu z pogróżkami (Dhagt ubiegł mnie i wkleił ją wyżej). Najwięcej czasu i wysiłku kosztowało go wybranie możliwie najbardziej enigmatycznej nazwy dla organizacji. Gdy skończył, była głęboka noc.
Sog-Sog podkradł się pod Karczmę u Moczymordy. Cisza. Wszyscy goście, jeśli jeszcze jacyś zostali, popili się i posnęli. Bezszelestnie sforsował zamek u drzwi kuchennych, dostał się do środka i nie budząc nikogo, przesadził kilkoma skokami izbę gościnną i znalazł się na piętrze.
   Gobliny na codzień robią wokół siebie mnóstwo zamieszania, dlatego wielu często zapomina, że w wojskach zielonoskórych to one najczęściej odpowiedzialne są za zwiad. Gdy trzeba, potrafią być nieuchwytne jak cień. Niestety, czasem zapominają, że trzeba. Sog-Sog zostawił list z pogróżkami w widocznym miejscu i już miał się ulotnić, gdy posłyszał ciche mruczenie. To był kot. Trzeba wiedzieć, że koty są jednym z licznych wrogów rasowych goblinów. Sam Sog toleruje je tylko pod postacią okaleczonego trupka ze sznurkiem przywiązanym do ogona, aby można nim było radośnie wywijać nad głową. Emocje wzięły górę i zapomniał o zadaniu.
– Kici, kici, kici! – przywabił zwierzę. – Czy to, co Sog trzyma dla kocurha, to jest raczej pyszne smakołyctwo, czy to jest raczej tępe narzędzie do rozwalania czerepu?
Rzecz jasna, było to tępe narzędzie. Głuche dudnienie przebudziło śpiącą na dole dziewczynę, która pomagała prowadzić karczmę. Gdy Sog-Sog usłyszał jej zbliżające się kroki, kocurek był już jedynie krwawą zawiesiną. Nad drogą ucieczki nie myślał długo. Przez okno najpierw wyskoczyło tępe narzędzie, rozbijając szybę. Zaraz po nim wyskoczył Sog, nie bacząc na wysokość i ostre krawędzie stłuczonego szkła. Służąca nie zdołała dojrzeć, kim był włamywacz.
   Nazajutrz, już od świtu wszyscy goście i sąsiedzi snuli rozmaite teorie, kim są owi tajemniczy napastnicy z ,,Czacha Kundlu". Ktoś nawet widział Sog-Soga w pobliżu kopalni. Pysk miał podrapany i trochę kulał.
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

ethanoll

#9
5. Jak przebiegała dalsza działalność "Czachy Kundlu"?
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

Prorokpl

Heheh e zabawnie jest widzac, że informacja o fałszywych szczurach wywołała je naprawdę ;p. Jeśli Sog Sog je faktycznie znalazł, to sam je czymś zaraził :D

ethanoll

Czyli jak to? Nie ma zagrożenia i kolejny plan Sog-Soga spalił na panewce?
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp

Prorokpl

Cytat: ethanoll w 2013 11 18, 06:11:53
Czyli jak to? Nie ma zagrożenia i kolejny plan Sog-Soga spalił na panewce?

Z tego co widziałem szczury istnieją, ale to Sog je czymś zaraził, nikt nie wie, że kwarantanna młyna była tylko przykrywką :)

Lindi

Teraz już każdy wie :p

Następnego dnia, gdy Lindi jak zwykle poszła do karczmy zobaczyła "prezent" w postaci tłuściutkuch szczurów. Najwyraźniej sprawca nie był świadomy że to przysmak niziołki. Potraktowała znalezisko jako podarek przeprosinowy i wyłapała szczury do drewnianej klatki. Jak to miała w zwyczaju zabrała znalezione zwierzęta do Rydlesa Zwierzołapka a ten je dokładnie obejrzał i zaszczepił. Lindi zabrała je z powrotem i postanowiła jeszcze trochę je podtuczyć zanim je zje.
"Dobry elf, to martwy elf" -Marszałek Milan Raupenneck

"-To nie gracz ma latać za GMem... To GM ma sprawić żeby gracze nie chcieli koxac/lać się po mordach a zechcieli pobawić się w klimat." Thiass

Rey

Lili smarnij komiks o Sog Sog`u. :)

*czeka na wiecej*
Borry: "Papier przepakowany, nożyczki OK. Kamień"

"kolego jesli internet explorer ma odwage zapytac czy moze byc domyslna przegladarka, to Ty nie masz odwagi podejsc do dziewczyny i zagadac?"