Znajdźcie Kowala Run!

Zaczęty przez Ziggy, 2016 07 19, 13:00:56

Poprzedni wątek - Następny wątek

Ziggy

ZAWSZE, ale to zawsze, kiedy tylko robie coś co kocham, Fechmistrz jest najbardziej potrzebny w tym zakłamanym mieście. Chciałbym kiedyś usiąść przy kominku, założyć sweter i podgrzewać prażynki. Pójść na urlop..., ale zaraz... ja właśnie kocham to co robie... kocham być mrocznym elfem!

W ten feralny dzień, Kapłanka Wizna Ol'oth zebrała grupę szybkiego reagowania i wyznaczyła cel na dziś - znaleźć krasnoludzkiego Kowala Run i "zaprosić" go w nasze serdeczne strony. Wraz z Zerefem i Qualn'fryn udaliśmy się do Twierdzy Krasnoludów i zaczęliśmy poszukiwania. Oczywiście żaden z nas nie posiadał azylu, więc przeszukiwaliśmy pobliskie domostwa. Po chwili znaleźliśmy kapłana Storma. Po krótkiej rozmowie nie dającej żadnych efektów, Zeref rzucił urok na brodacza. Był przytomny, ale nie mógł wykonać żadnego ruchu. Mag wszedł w umysł nieszczęśnika i  szukał informacji. Dotarł do wizji, która pokazywała wejście do jakiejś krypty położonej na zlodowaconym terenie.

Wyruszyliśmy na nowy kontynent, pomiędzy Aurin a Dollonest znajduje się lodowiec, pamiętający dawne czasy. Trochę się namęczyliśmy ze znalezieniem celu, przebijaliśmy się przez hordy insektów, ale ostatecznie znalazłem wrota. Nie zdarzyliśmy nawet bliżej podejść, kiedy nagle rozgrzmiał alarm i brodacze w środku szykowali się na intruzów.
- Skoro straciliśmy efekt zaskoczenia, można użyć czegoś cięższego... - uznał Zeref i przygotował czar, którym wysadzi grube, metalowe wrota. Wpadliśmy do środka, otumanieni strażnicy przez efekt czaru nie mieli szans, kolejni nie byli większym wyzwaniem. Ściany lochu były wyciosane niczym siekierą, standard w stylu krasnoludów. Szybko okazało się, że jesteśmy w wiezieniu - znajdowało się tu wiele cel z więźniami i ciałami.
Znaleźć Kowala Run w takim miejscu? Chyba zbłądziliśmy... Na końcowej drodze do przejęcia więzienia ukazał się nam krasnal w pięknej zbroi i na bojowej lamie.
- Co tu robicie intruzi? Niszczycie moje więzienie!! Zapłacicie mi za to...
- Szukamy tylko Ko... - nie zdążyłem dokończyć monologu i już musiałem się bronić przed szarżującym wariatem. Padłem od ciosu jego topora, lecz moi towarzysze zręcznie zajęli się Nadzorcą i podnieśli mnie na nogi.

Gdy ogarnęliśmy sytuację, rozejrzeliśmy się dokładniej po wiezieniu... Wielu więźniów surowo na nas patrzyło i z obawą, a część prosiła o ratunek. W ten drugiej grupie był krasnolud, który cechował się nadmierną gadatliwością. Mówił, że może nawet dla nas pracować, że umie, wszystko... Spytany o Kowala Run, bełkotał o innych sprawach. No cóż, lepsze to niż wrócić z pustymi rękami. Zabraliśmy go ze sobą, do odrodzonego starego miasta elfów. Zamknęliśmy Durgara(tak ma na imię) w celi i czekaliśmy na burę od Kapłanki Wizny.
Jedne z płomyczków wysokie były i mocne,świeciły jasno,inne zaś były malutkie,chwiejne,a światło ich ciemniało i zamierało.Na samym końcu jeden płomyczek maleńki i tak słaby,że ledwie się tlił,ledwie pełgał,już to rozbłyskując w wielkim trudzie już gasnąc niemalże zupełnie.
- To twój ognik, drowie.