Przeznaczenie.

Zaczęty przez Esh, 2020 01 28, 22:21:59

Poprzedni wątek - Następny wątek

Esh



Lustro wisiało na popękanej ścianie. Pięknie ozdobione w różne drogie kamienie. Esh'cerson siedział w kościanym tronie wpatrując się w swoje odbicie w lustrze. Wczesno osiwiałe włosy spadały mu na czarne lekko zamglone oczy. Kontrastowały z piekielnie czerwoną skórą. Młodzieniec biorąc pod uwagę swój wiek, wszak miał dopiero 23 lata, wyglądał dużo starzej. Prawdopodobnie życie i presja ze strony Chaosu podmęczyły pół-demona.
 
   Do Chaosu Esh nie trafił przypadkiem. Wszystkie pokolenia rodziny, z założenia kierowały się Delucjańskim kodeksem. Nie było możliwości aby pokierować swoją drogę życia inaczej. Jednakże w młodzieńcu chęć czegoś innego narastała coraz bardziej. Każdego dnia ciekawośc zżerała go od środka, aż do dnia spotkania potężnego Pół-Orka. Mężczyzna wyciągnął się na krześle powtarzając słowa Flinta spotkanego kilka dni wcześniej na targowisku miasta Vesper "Droga do prawdziwego życia prowadzi przez wolność. Odnajdź mnie gdy będziesz gotowy iść tą drogą". Słowa te kłębiły się w głowie Esh'cersona z coraz to większym natręctwem.
Zaczęły dręczyć go jeszcze inne myśli.... - Co się stanie z moją najbliższą przyjaciółką Co będzie jak Ravakhan Xinada się dowie co planuje - . Ravakhan nie przebierała w słowach. Za argument używała miecza. Nie lubiła dyskutować. - Czy stanę się jej wrogiem? Jak zareaguje Pan Berethor na mój pomysł aby ruszyć wolnym? -

   Pół-Demon zerwał się jak poparzony z krzesła - Dosyć! - Ryknął wściekle. Jak stał, tak wyszedł. Zostawił wszystkie swoje rzeczy w jednej z chat Delucji. Wiedział doskonale gdzie idzie, nie był to spacerek dla oderwania się od natłoku myśli.

   Mężczyzna patrzył się w swoje stopy z każdym kolejnym krokiem po wybrukowanej uliczce za miastem Vesper, nieopodal Minoc. Kierowała do pięknego zamku w którym znajdował się Kamień, ze spisem wszystkich wolnych ludzi. Ludzie Ci okrzyknęli się Wilczym Bractwem. Bractwo które zarania dziejów kierowało się Wolnością. Stare odnalezione w Bractwie Wiedzy przez Esha skrypty opisują jednego z prekursorów Jablo La'Vey, jednakże dzisiaj na jego czele nieoficjalnie stał wspomniany wcześniej Pół-Ork. 
Jakaś wielka dłoń objeła młodzieńca za ramie. Ciężki gorzki oddech o woni piwa i mięsiwa. Głos przemówił - Dobrze wybrałeś młodzieńcze. Czeka Cie wspaniała przyszłość. Chodz.. poznam Cie z resztą bractwa. - Flint wesoło pogwizdywał prowadząc Esh'cersona do zamku Wilczego Bractwa. Był w doborowym humorze, czego dowodem były różne historie którymi postanowił podzielić się z nowym członkiem Bractwa. Zapowiadał się naprawde dobry dzień...


*Przyjmuje wole Wilczego Bractwa, oraz będę się kierował drogą wskazaną przez Jabla* - Mały świstek wylądował w ogromnej skrzyni Thiassa wypchanej po brzegi łupami wojennymi.
Podpisano Esh'cerson - Wilcze Bractwo [WB] - wolny pół-demon.

swider

Cały shard jest ciekawy dalszych losów wolnego pół - demona!

Gucio

ja też


świder a Ty nie chcesz być znowu wolny?

Esh

#3
        Esh'cerson był dawniej członkiem gildii Wilcze Bractwo. Był lojalnym i oddanym towarzyszem który poświęcał wiele czasu na trening i doskonalenie swoich umiejętności. Jednak pewnego dnia, wszystko się zmieniło.
       
Gildia Wilcze Bractwo, w której Esh'cerson służył, zdradziła go. Dowiedział się, że jego przyjaciele i towarzysze planowali zamach, a on sam miał zostać jego celem. Esh'cerson był zszokowany i zrozpaczony. Nie mógł uwierzyć, że ci, którym zaufał, mogliby zrobić coś tak okrutnego.
       
Jednak to nie była jedyna tragedia, która spotkała Esh'cersona. Stracił swoją ukochaną siostrę Ravakahn, która jako jedyna nie odwróciła się od niego kiedy odrzucił ze swojego życia wszystkie demony chaosu i zła. Była dla niego wszystkim, a jej śmierć była ogromnym ciosem. Dodatkowo, Esh'cerson stracił również swojego najlepszego przyjaciela, Patriciusa, który zginął podczas walki.
       
Po tych strasznych wydarzeniach Esh'cerson postanowił opuścić gildię i wyruszyć w samotne wędrówki. Znaleźć spokój i odnaleźć sens w swoim życiu. Przemierzał różne krainy, stawiając czoła potworom i bestiom, które zagrażały ludziom. Walka z nimi dawała mu poczucie celu i sprawiało, że zapominał o swoim bólu i cierpieniu.
       
Podczas jednej z takich wędrówek, Esh'cerson spotkał wojownika o imieniu Byrr. Byrr był młodym wojownikiem, który również szukał sensu w swoim życiu. Obaj szybko się zaprzyjaźnili i postanowili podróżować razem. Wspólnie stawiali czoła niebezpieczeństwom i pomagali sobie nawzajem.
       
Podczas kolejnej przygody, Esh'cerson i Byrr poznali wojowniczkę o imieniu Larentia. Była piękną i odważną kobietą, która również miała swoje demony do pokonania. Larentia dołączyła do nich w ich podróży, tworząc trójkę niezwykłych przyjaciół.
       
Wspólnie stawiali czoła różnym wyzwaniom i przeciwnościom losu. Pomagali potrzebującym, zwalczali potwory i odkrywali tajemnice zapomnianych krain. W ich sercach zaczęło się rodzić nowe poczucie nadziei i sensu.
       
Esh'cerson, Byrr i Larentia stali się nie tylko towarzyszami podróży, ale również rodziną. Wzajemnie się wspierali i chronili. W ich sercach zagościła nowa siła i determinacja, by walczyć o sprawiedliwość i pokonać swoje wewnętrzne demony.
       
Opowieść o Esh'cersonie, Byrze i Larentii stała się legendą, która przetrwa na wieki. Ich odwaga i poświęcenie były inspiracją dla innych. A Esh'cerson, który został zdradzony przez gildię Wilcze Bractwo, znalazł w końcu spokój i sens w swoim życiu, dzięki przyjaźni którą odkrył na swojej samotnej drodze.


KAroln

Ta historia zasługuję przynajmniej na wygłoszenie jej na kazaniu w kościele
piękne
<Fel> wyjebane mam w ten shard ;]
Ranking DM ->Najbardziej aktywni (Najdłuzszy czas online):Felixor Aigelo

swider


smoczeq

Esherson... duma rozpiera że próbujesz utożsamiać się z WB, natomiast gdybyś był w jakikolwiek sposób członkiem tej gildii i byłbyś warty uwagi to wiedziałbyś że WB zarządzał Thiass nie Flint. a Flint jako postać był furiatem i nie rozmawiał praktycznie z nikim jako gracz, wiedziałbyś że jeżeli podczas Qestu pojawiał się Flint to po prostu sięgał po młot i bez zbędnych słów pacyfikował. a to Thiass był od mediacji, nie wiem co próbujesz osiągnąć tym wpisem, ale byłoby miło gdybyś jednak opierał się o fakty :D... esherson w WB tego jeszcze nie grali :D